Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Zabiegi estetyczne świadczeniem zdrowotnym?

retinol 1200x300
, ten tekst przeczytasz w: 7 minuty
Naczelna Rada Lekarska przyjęła 29 stycznia br. uchwałę w sprawie przyjęcia definicji medycyny estetycznej. NRL chce, aby zabiegi estetyczne uznane zostały za świadczenia zdrowotne. A tym samym wykonywane wyłącznie przez lekarzy.

oprac. Barbara Kwiecińska-Kielczyk

Uchwała proponuje przyjęcie zmiany ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (Dz. U. z 2020 r., poz. 295) w zakresie, w jakim definiuje pojęcie świadczenia zdrowotnego oraz poprawki do projektu ustawy o wyrobach medycznych.

Przepis art. 2 ust. 1 pkt 10. ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej według NRL powinien przyjąć następujące brzmienie:

świadczenie zdrowotne – działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania, a także działania służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta, poprzez zmianę jego wyglądu, wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie”.

Uporządkowanie prawnych aspektów udzielania świadczeń z zakresu medycyny estetycznej

Intencją obu zaproponowanych w uchwale zmian, które NRL zamierza przedstawić ministrowi zdrowia, jest uporządkowanie prawnych aspektów udzielania świadczeń z zakresu medycyny estetycznej. Gdyż jest to młoda i niezwykle prężnie rozwijająca się gałąź medycyny, odpowiadająca na bardzo szerokie zapotrzebowanie związane z jakością życia.

Naczelna Rada Lekarska proponuje przyjęcie następującej definicji medycyny estetycznej:

Medycynę estetyczną stanowią świadczenia zdrowotne, wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie, udzielane przez lekarzy i lekarzy dentystów, służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta, poprzez zmianę jego wyglądu”.

NRL podkreśla, że istnieją rozbieżności w kwalifikowaniu zabiegów medycyny estetycznej jako świadczenia zdrowotnego. Orzecznictwo sądowe jest pod tym względem niejednolite. A wątpliwości składów orzekających, sugerujące konieczność każdorazowego ustalania czy dany zabieg z tej dziedziny jest świadczeniem zdrowotnym zdają się wynikać z tego, iż zakres i natura tych procedur – pomimo, że ściśle medyczna – wymyka się definicji świadczenia zdrowotnego, jaka zawarta jest w art.2 ust.1 okt.10 ustawy.

NRL wyraża stanowisko, iż w dobie rosnącej popularności tej dziedziny, zabiegi estetyczne powinni wykonywać wyłącznie praktycy posiadający odpowiednią wiedzę, umiejętności i doświadczenie w wykonywaniu danego zabiegu i postuluje ustalenie wyłączności na wykonywanie zabiegów medycyny estetycznej przez lekarzy i lekarzy dentystów.

Powoduje to rozmycie granicy pomiędzy świadczeniami zdrowotnym, zastrzeżonymi dla działalności leczniczej, a zabiegami z dziedziny kosmetologii i kosmetyki, które są domeną działalności gospodarczej. Konsekwencją tego są liczne przypadki udzielania de facto świadczeń zdrowotnych przez osoby nieposiadające odpowiednich kwalifikacji (nie wykonujące żadnego z zawodów medycznych). A przez to wchodzenia podmiotów gospodarczych w obszar zastrzeżony dla regulowanej działalności gospodarczej, jaką jest działalność lecznicza.

Wyłączność dla lekarzy i dentystów

Tu przedstawiciele rady przywołują dokumenty świadczące o wyraźnie medycznym, wręcz lekarskim charakterze zabiegów związanych z ingerencją w tkanki ludzkie. M.in. odpowiedzi ministra zdrowia na interpelacje i zapytania parlamentarzystów w tych kwestiach. Czy stanowisko World Medical Association w sprawie zabiegów estetycznych przyjęte na 65. Światowym Zgromadzeniu Medycznym w Durbanie, w Republice Południowej Afryki w październiku 2014 r.

alt="świadczenia zdrowotne"
alfa27-stock.adobe.com

Naczelna Rada Lekarska wyraża stanowisko, iż w dobie rosnącej popularności tej dziedziny, zabiegi estetyczne powinni wykonywać wyłącznie praktycy posiadający odpowiednią wiedzę, umiejętności i doświadczenie w wykonywaniu danego zabiegu. I postuluje ustalenie wyłączności na wykonywanie zabiegów medycyny estetycznej przez lekarzy i lekarzy dentystów. Uporządkowanie systemu ochrony zdrowia w tym zakresie powinno się przyczynić do podniesienia standardów wykonywania zabiegów oraz ochrony zdrowia i życia pacjentów. A także w istotny sposób ograniczyłoby konieczność leczenia skutków niewłaściwego wykonania zabiegów estetycznych przez osoby niekompetentne, w nieodpowiednich warunkach lub przy wykorzystaniu nieodpowiednich narzędzi.

W ocenie Naczelnej Rady Lekarskiej uznanie zabiegów estetycznych za działalność, która może być wykonywana tylko przez osoby posiadające prawo wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty zapewni pacjentom możliwość korzystania z bezpiecznych i opartych na aktualnej wiedzy medycznej świadczeń medycyny estetycznej. Wykonywanych w miejscach spełniających odpowiednie warunki i podlegających kontroli właściwych instytucji. Ponadto – ze względu na koszty leczenia powikłań, które w przypadku ich finansowania ze środków publicznych, mogą się stać coraz większym obciążeniem dla systemu ochrony zdrowia – uporządkowania kwestii medycyny estetycznej w Polsce wymaga również szeroko pojęty interes społeczny.

Działania Naczelnej Rady Lekarskiej popiera Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych.

Zaproponowana definicja świadczenia zdrowotnego – nieracjonalna i niepraktyczna

Na uchwałę NRL zareagowała także Izba Kosmetologów. Ona z kolei publikuje stanowisko adwokat Hoa Dessoulavy-Śliwińskiej odnoszące się do propozycji zmiany definicji świadczenia leczniczego proponowanego przez Naczelną Radę Lekarską. Prawniczka uważa, że jeżeli definicja ta weszłaby w życie, może uderzyć bezpośrednio w kompetencje kosmetologów zajmujących się zabiegami z zakresu tzw. medycyny estetycznej.

Stanowczo należy zając stanowisko, że zaproponowana przez środowisko lekarskie definicja świadczenia zdrowotnego, jest nieracjonalna i niepraktyczna – stwierdza adwokat.

Jej zdaniem tego rodzaju zmiana musiałaby pociągnąć za sobą zmianę szeregu przepisów. Nie tylko zawartych w ustawie o działalności leczniczej, ale również przepisów podatkowych, prawa pacjenta itd.

Zwrócić należy uwagę, że tak naprawdę niemal wszystko co robimy w życiu związane jest z poprawianiem fizycznego lub psychicznego samopoczucia.

Naczelna Rada Lekarska uważa, że definicja świadczenia zdrowotnego powinna zostać rozszerzona o działania służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta, poprzez zmianę jego wyglądu, wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie.

Tkanki ludzkie mogą być lokalizowane wszędzie, nie tylko na twarzy lub szyi: tkanki mózgowe, nerwowe, tkanki żołądka – wylicza mecenas Hoa Dessoulavy-Śliwińska. – Zatem definicja ta uderzałaby w szereg zawodów, które obecnie pracują nie tylko w branży beauty. Ale również takie jak prowadzenie coachingu (tkanki mózgowe), psychologów (tkanki mózgowe, nerwowe), dietetyków (tkanki żołądka), kluby fitness (różne rodzaje tkanek)…

Przykładowo dietetyk, a więc specjalista zajmujący się wpływem żywności i żywienia na zdrowie człowieka zajmowałby się świadczeniem zdrowotnym w rozumieniu definicji proponowanej przez NRL. Rozszerzenie definicji świadczenia zdrowotnego w takim kształcie, z punktu widzenia racjonalnego ustawodawcy nie jest możliwe do zaakceptowania. Ponieważ w konsekwencji prowadziłoby to do penalizowania wielu zawodów – dowodzi pani mecenas.

Chaos prawny

Zwrócić należy uwagę, że tak naprawdę niemal wszystko co robimy w życiu związane jest z poprawianiem fizycznego lub psychicznego samopoczucia. Natomiast jeżeli chodzi o ingerencję w tkankę ludzką to zarówno psychika oraz ludzkie organy (żołądek przez dietetyka lub kucharza) są tak samo ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Zaproponowane zmiany doprowadziłyby do chaosu prawnego oraz zachwiałyby ugruntowanym już w społeczeństwie systemem prawnym, w którym różnego rodzaju zabiegi bądź usługi wykonywane są nie tylko przez osoby posiadające wykształcenie lekarskie – argumentuje w swym stanowisku.

Podkreśla także, że na gruncie obecnie obowiązujących przepisów powstało jednolite orzecznictwo. Zgodnie z nim działalność polegająca na poprawianiu, czy upiększaniu urody NIE stanowi świadczenia zdrowotnego, o którym mowa w art. 58 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Monopol w zakresie wykonywania zabiegów estetycznych

Adwokat Hoa Dessoulavy-Śliwińska zwraca następnie uwagę, że zmiana zaproponowana przez środowisko lekarskie nie jest podyktowana obawą o dobro pacjentów i ochroną zdrowia. Ma natomiast na celu stworzenie dla lekarzy monopolu w zakresie wykonywania zabiegów medycyny estetycznej.

Moje stanowisko nie ma na celu ochrony kogokolwiek przed odpowiedzialnością za błędnie wykonane zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Ponieważ czy jesteśmy kosmetologami, kosmetyczkami, lekarzami, pielęgniarkami, psychologami, dietetykami, to musimy być odpowiedzialni za swoją pracę i powstałe z niej skutki. Zawsze twierdziłam, że osoby, które wykonują zabiegi z zakresu medycyny estetycznej muszą posiadać wiedzę medyczną. Mieć poczucie odpowiedzialności zawodowej i moralnej. Tylko takie osoby są w stanie w razie powikłań zająć się pacjentem/klientem. I korzystając z dostępnych środków (łącznie z pomocą specjalistów) przywrócić pacjentowi/klientowi stan zdrowia – stwierdza adwokat.

Czy jesteśmy kosmetologami, kosmetyczkami, lekarzami, pielęgniarkami, psychologami, dietetykami, to musimy być odpowiedzialni za swoją pracę i powstałe z niej skutki.

Dalej podkreśla, że wiedza dotycząca prawidłowego wykonywania zabiegów medycyny estetycznej może być zdobyta na studiach kosmetologicznych, pielęgniarskich, ratownika medycznego itp. Nie zdobywa się jej tylko na 6-letnich studiach lekarskich. Każdy musi nauczyć się nie tylko poprawnego, ale i estetycznego wykonania tych zabiegów. Z kolei praktyka pogłębia te umiejętności i czyni nas mistrzami. Należy też cały czas się dokształcać poprzez kursy, kongresy, czytanie artykułów specjalistycznych. Ponieważ osoba wykonująca zabieg odpowiada za zdrowie i wygląd pacjenta/klienta.

Uczmy się!
alt="świadczenia zdrowotne"
llhedgehogll – stock.adobe.com

Kiedyś przeczytałam, że tylko lekarze powinni wykonywać zabiegi, bo w razie powikłań mogą leczyć pacjenta. Nie zgadzam się z takim twierdzenie. Ponieważ po pierwsze trzeba się nauczyć, żeby dobrze wykonywać zabiegi. A po drugie w razie powikłań należy zająć się pacjentem/klientem i szukać dla niego specjalisty. Podnieść trzeba, że przykładowo lekarz dermatolog lub dentysta w sytuacji, gdy źle wypełni usta implantem stałym (mam kilku znajomych z takim problemem) to powikłaniami po zabiegu zajmują się chirurdzy, a nie lekarz, który wykonał ten zabieg. Rzecz jasna implant trzeba wyjąć przez chirurga, a nie rozpuścić hialuronidazą. To samo dotyczy aplikacji nici liftingujących. Kiedy nici migrowały lub uszkodziły nerwy w sposób znaczny, wtedy lekarze z zakresu chirurgii lub neurolog zajmują się tymi pacjentami. A nie lekarze, którzy wykonali te zabiegi – argumentuje prawniczka Izby Kosmetologów.

Po pierwsze trzeba się nauczyć, żeby dobrze wykonywać zabiegi, a po drugie w razie powikłań należy zająć się pacjentem/klientem i szukać dla niego specjalisty.

Zatem uzasadnienie, że lekarz może upiększać urodę ludzką tylko dlatego, że może leczyć jest chybione. Anatomii człowieka dotyczącej medycyny estetycznej można się uczyć na studiach kosmetologicznych, pielęgniarskich lub fizjoterapeutycznych. Nie musi się to uzyskać tylko na studiów kierunku lekarskim. Ponadto nie ma prawidłowej anatomii, tylko kliniczna. A więc wykonujący te zabiegi musi się uczyć przez całe życie. Nikt nie ma monopolu na wiedzę, więc uczmy się! – podkreśla.

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze

Zmiana definicji może mieć za sobą konsekwencje podatkowe. Stosownie do art. 43 ust. 1 pkt 18 ustawy o VAT zwalnia się od podatku usługi w zakresie opieki medycznej, służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia. A także dostawę towarów i świadczenie usług ściśle z tymi usługami związane, wykonywane w ramach działalności leczniczej przez podmioty lecznicze. Zatem ustawa o VAT zwalnia z podatku usługi w zakresie opieki medycznej. Ale tylko te służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia.

Ponadto, zgodnie z przepisami art. 19 ustawy o VAT zwolnieniu podatkowemu podlegają usługi medyczne wykonywane przez:

– lekarza i lekarza dentystę,

pielęgniarkę i położną,

– psychologa,

– osobę wykonującą zawód medyczny.

Zmiana definicji może mieć za sobą konsekwencje podatkowe. Stosownie do art. 43 ust. 1 pkt 18 ustawy o VAT zwalnia się od podatku usługi w zakresie opieki medycznej, służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia.

W konsekwencji wspominane zwolnienie z podatku będzie obejmować tylko świadczenia medyczne wykonywane przez przedstawicieli zawodów medycznych. Prowadzi to do wniosku, że z dopisania zabiegów estetycznych do definicji świadczeń zdrowotnych najbardziej skorzystają przedstawiciele zawodów medycznych. Ponieważ tylko oni będą podlegać zwolnieniu z VAT.

W tym miejscu należy też przypomnieć znaczne orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Jednoznacznie stwierdził on, że zabiegi z zakresu medycyny estetycznej co do zasady nie mieszczą się w pojęciu świadczenia zdrowotnego (wyrok z dnia 30 maja 2016 r. VII SA/Wa 385/16). Propozycja NRL ma więc na celu obejście tego wyroku i sztuczne rozszerzenie definicji zgodnie z własnym interesem – podsumowuje mec. Hoa Dessoulavy-Śliwińska.

Facebook Instagram