Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Tyle mamy stresu, na ile sobie pozwolimy

srs 1200x300
, ten tekst przeczytasz w: 10 minuty

Co znajdziesz w artykule?

O wpływie stresu na kondycję organizmu (w tym skóry) i jakość życia rozmawiamy z Wojciechem Eichelbergerem – dyrektorem programowym Instytutu Psychoimmunologii (IPSI), twórcą jego idei i programu, psychoterapeutą, coachem.

Barbara Kwiecińska-Kielczyk, Małgorzata Burda-Orłowska

W życiu mamy tyle stresu, na ile sobie pozwolimy – to Pana hasło. Ale czy można wyeliminować stres z naszego życia?

– Na początek powiem, że ja kieruję swoją uwagę przede wszystkim na psychikę człowieka. Nie na to jak wygląda, ale jak się czuje, jaki ma stosunek do siebie samego i do świata. Doświadczenie uczy mnie, że ludzie mający pozytywny stosunek do siebie i do świata dłużej są młodzi, zdrowi i piękni.

W stu procentach się z tym zgadzam! Ale stresu mimo to nie unikniemy…

– Stres tylko w niewielkim zakresie jest zjawiskiem obiektywnym. Obiektywnym stresem jest tylko stres bezwarunkowy, czyli zagrożenie życia lub zdrowia. Ostatnio dołączył do tej kategorii stres środowiskowy związany ze stanem środowiska naturalnego. Jest to stres związany z hałasem, zatrutym powietrzem, żywnością o słabej jakości, zanieczyszczoną wodą, szkodliwymi opakowaniami itd…Sprawdzana jest też hipoteza smogu elektromagnetycznego. Ale z tym wszystkim nasz organizm może sobie jakoś poradzić. Jedyny warunek to taki, że mamy pozytywny stosunek do siebie i pozytywny stosunek do świata. Ściślej mówiąc, nie produkujemy dodatkowego obciążenia organizmu w postaci autostresu.

Autostres jest prawdopodobnie najbardziej zabójczym i najtrudniejszym do zwalczenia rodzajem stresu. Pod nazwą autostres kryje się nasz sposób interpretowania siebie, innych ludzi, świata i zdarzeń, które są naszym udziałem. Jeśli w odniesieniu do tych czterech obszarów generujemy negatywne, zagrażające, dramatyczne i katastroficzne myśli i wyobrażenia, to nasz organizm żyje w nieustannym stresie. Bo nasze ciała nie żyją w świecie rzeczywistym, lecz w interpretacji świata wytwarzanej przez nasz umysł. Wiadomo powszechnie, że ludzki umysł ma moc przekształcania tego, co obiektywnie negatywne i groźne w coś nieszkodliwego poprzez silną sugestię lub autosugestię. Ale niestety – i to nam się przydarza zdecydowanie częściej – potrafi to co obiektywnie pozytywne i nieszkodliwe uczynić groźnym i destrukcyjnym. Zjawiska te są badane w ramach eksperymentów np. nad zjawiskiem placebo.

Autostres jest prawdopodobnie najbardziej zabójczym i najtrudniejszym do zwalczenia rodzajem stresu. Pod nazwą autostres kryje się nasz sposób interpretowania siebie, innych ludzi, świata i zdarzeń, które są naszym udziałem.

No właśnie. Realnie bowiem mamy do czynienia zarówno ze stresem działającym negatywnie, ale także i pozytywnym, inspirującym. Którego mamy więcej?

– Wygląda na to, że więcej mamy tego negatywnego stresu, bo wskaźniki zdrowia psychicznego są obiektywnie alarmując. 30 procent dorosłych ma depresję, a jeszcze jakiś procent jest niezdiagnozowanych. W przypadku dzieci jest to 20 procent. Do tego narasta liczba samobójstw, szczególnie wśród mężczyzn. To zaś znaczy, że społeczność Polaków kiepsko radzi sobie z narastającym stresem cywilizacyjnym. W dużej mierze dlatego, że nie jesteśmy dostatecznie przygotowani do niwelowania skutków stresu środowiskowego. Nie mówiąc już o zapobieganiu autostresowi, czyli o umiejętności kontrolowania naszych negatywnych myśli i wyobrażeń.

Patrząc na reakcje ludzi w codziennych sytuacjach powiedziałabym, że coraz więcej „wariatów” chodzi po tym świecie. Proszę w takim razie powiedzieć dokładniej w jaki sposób stres wpływa na nasze zdrowie, życie, działania? Co dzieje się w naszym organizmie, kiedy w nadmierny sposób ulegamy stresowi?

– Nie każdy stres jest szkodliwy. Istnieje nawet forma stresu, którą można nazwać zdrowym stresem. To stres krótkotrwały, który kończy się intensywną, ruchową reakcją organizmu, czyli albo walką, albo ucieczką. Na przykład: gdy spotykam groźne zwierzę na wycieczce w górach, mój organizm w ułamku sekundy, automatycznie uruchamia gwałtowną reakcję mobilizacji do walki lub ucieczki. Dzięki tej reakcji mam do dyspozycji ogromne ilości energii, które umożliwiają skuteczną ucieczkę lub walkę. Przed dużym zwierzęciem – powiedzmy niedźwiedziem – będę raczej uciekał. I w tej napędzanej adrenaliną, niezwykle sprawnej i szybkiej akcji spalam ogromne ilości cukru, które znalazły się w moim krwiobiegu. Wyłączam alarm adrenalinowy, a po skutecznej ucieczce wydzielam duże ilości relaksujących organizm endorfin.

Nie każdy stres jest szkodliwy. Istnieje nawet forma stresu, którą można nazwać zdrowym stresem. To stres krótkotrwały, który kończy się intensywną, ruchową reakcją organizmu, czyli albo walką, albo ucieczką.

Można więc powiedzieć, że zachowuję się podobnie jak sportowiec. W czasie treningu dociskam sobie śrubę do oporu, ale dzięki temu po treningu regeneruję się bardzo wydajnie przygotowując organizm na znoszenie jeszcze większych obciążeń. Czyli buduję formę. Wniosek z tego, że gdybyśmy nawet kilka razy dziennie skutecznie przed niedźwiedziem uciekali, to zrobiłoby nam bardzo dobrze na sprawność, zdrowie i wygląd.

Tak więc ten zły, bardzo groźny dla zdrowia stres, to wyłącznie stres przeżywany na siedząco. Czyli taki, w którym nie ma fazy akcji, odreagowania. To odreagowanie ruchem decyduje o tym, że stres nie dość, że nie szkodzi, to jeszcze przynosi wymienione wyżej korzyści. Np. jedna z silnych hipotez dotyczących powodów dramatycznego wzrostu przypadków depresji wśród współczesnych dzieci wskazuje na systemowe ograniczenie ilości okazji, w których dzieci mogą intensywnym ruchem i krzykiem odreagowywać szkolny stres. W szkołach obowiązuje od kilku lat zakaz biegania i hałasowania w czasie przerw, a także wychodzenia poza budynek szkoły. Psychoterapeuci mają taki skrót myślowy – albo ekspresja, albo depresja! Zablokowanie ekspresji, mobilizacji stresowej albo jakiejś ważnej emocji, czy potrzeby, każdego prędzej, czy później doprowadzi do depresji.

alt="stresu"
Andrey Popov – stock.adobe.com
Zatem to tylko nieodreagowany stres szkodzi naszemu organizmowi?

– I to bardzo głęboko, na wielu poziomach. Duży wyrzut adrenaliny do krwi, który pojawia się w sytuacji silnego zagrożenia – czy to obiektywnego, czy subiektywnego – wyłącza nam układ immunologiczny. I to oznacza, że będąc pod silnym wpływem adrenaliny jesteśmy bezbronni wobec inwazji wszelkich czynników chorobotwórczych. Bo jak wiadomo adrenalina jest też używana jako lek immunosupresyjny. I tak gdy np. komuś zostanie przeszczepiony obcy genetycznie organ, to aby organizm biorcy go nie odrzucił, biorca otrzymywać adrenalinę. Ona obniża barierę immunologiczną, czyli obronę organizmu przed obcym białkiem, a tym samym zapobiega odrzutowi.

Psychoterapeuci mają taki skrót myślowy – albo ekspresja, albo depresja! Zablokowanie ekspresji, mobilizacji stresowej albo jakiejś ważnej emocji, czy potrzeby, każdego prędzej, czy później doprowadzi do depresji.

Ale najczęstszym objawem nieodreagowanego stresu są zaburzenia snu spowodowane długo utrzymującym się w organizmie alarmowym sygnałem adrenalinowym. A sen jest podstawową, najważniejszą procedurą regeneracyjną organizmu. Zaburzenie tej procedury fatalnie wpływa na nasze zdrowie, a tym samym na wygląd. W tym na jakość i wygląd skóry, która jak wiadomo szybko i gwałtownie reaguje na brak nocnej regeneracji.

Otóż to! Badania naukowe potwierdzają związek między naszym stanem psychicznym a chorobami skóry. Nie tylko oczy są zwierciadłem duszy. To, co dzieje się w naszym organizmie i w umyśle, widać także na skórze. Skóra bywa bardzo zestresowana. Co możemy zrobić, by tego uniknąć?

– Stres organizmu musi się odbić na skórze. Organizm jest zintegrowaną całością, a skóra jest jego częścią. Gdy jesteśmy w stresie nieodreagowanym, czyli gdy zamiast eksplodować implodujemy (wybuchamy do wewnątrz), zmobilizowana do walki lub ucieczki energia działa autoagresywnie i uszkadza własny organizm. Implozja energetyczna, czy też emocjonalna – jeśli powtarza się często – jest na dłuższą metę bardzo groźna dla naszego zdrowia. Z czterech powodów: po pierwsze – blokuje procesy regeneracji w tym sen, po drugie – zaburza gospodarkę cukrową, po trzecie – obniża barierę immunologiczną i wreszcie po czwarte – zaburza procesy trawienia i wchłaniania. Wszystko to razem musi się odbić także na kondycji skóry.

Spodobało mi się zdanie “skóra to organ komunikacji ze społeczeństwem”. Gdy mamy skórę zdrową, piękną, manifestujemy swoje zadowolenie i pewność siebie. Ale gdy mamy z nią problem, nasza pewność siebie jest obniżona, poczucie wartości mniejsze.

– No tak, powstaje wtedy negatywne sprzężenie zwrotne. Ale skóra to nie tylko komunikat dla naszego społecznego otoczenia. Skóra jest przede wszystkim bardzo ważnym organem komunikującym się z jej fizycznym otoczeniem i regulującym relacje organizmu z tym otoczeniem. Między innymi dlatego przez tradycyjną medycynę chińską nazywana jest trzecią nerką. W sumie jest bardzo aktywną i przepuszczalną w obie strony granicą stale zajętą m.in. eliminacją toksyn, regulacją ciepłoty i wilgotności organizmu, obroną przed inwazją wrogich organizmów itd. Rolą skóry nie jest więc ładne wyglądanie, tylko ciężka praca. Tylko wtedy, gdy nie przeszkadzamy jej w tej pracy i nie przeciążamy jej dbając o dobre funkcjonowanie całego organizmu, skóra będzie zdrowa i piękna.

A jak dobrze wyglądamy, to się dobrze czujemy…

– Dobre samopoczucie fizyczne i emocjonalne niewątpliwie wpływa pozytywnie na całą naszą fizjologię. W IPSI wyznajemy zasadę holistycznego, całościowego i zintegrowanego podejścia do zdrowia. Nie zajmujemy się osobno poszczególnymi organami, ani układami organizmu. Z tego punktu widzenia dobry wygląd skóry jest tylko końcowym efektem całego łańcucha wcześniejszych zdarzeń w naszym organizmie. Pamiętajmy, że skóra to nie jest ubranie, ani ozdoba, lecz bardzo ważny, ciężko pracujący organ. Już 30-procentowy ubytek skóry stwarza zagrożenie dla życia.

Rolą skóry nie jest ładne wyglądanie, tylko ciężka praca. Tylko wtedy, gdy nie przeszkadzamy jej w tej pracy i nie przeciążamy jej dbając o dobre funkcjonowanie całego organizmu, skóra będzie zdrowa i piękna.

Wiele osób nie potrafi bowiem radzić sobie ze stresem. Wspomniał pan, że trenerzy i terapeuci IPSI w swej pracy odwołują się do terapii integralnej. Oprócz psychiki bierze ona pod uwagę ciało, energię i duchowość. Co się konkretnie składa na to holistyczne podejście?

– Mamy holistyczny program, który się nazywa 8 x Odporność – w skrócie 8 x O. Dostępny również on-line. Tak więc niekoniecznie trzeba do nas przychodzić na warsztaty, na które się zresztą trudno dostać, bo jest na nie duży popyt. Jak ktoś sobie posłucha i poćwiczy 8 x O on-line, to zrozumie na czym polega holistyczne podejście do zdrowia.

Aby lepiej radzić sobie ze stresem trzeba opanować na wyższym poziomie niż to jest powszechnie dostępne, odpowiednie kompetencje.

alt="stresu"
fot. Anton Abravit

1 – Odreagowywanie stresu, czyli znalezienie takich form ruchu i ekspresji, które najlepiej odreagowują nasz stres.

2 – Oparcie w sobie, czyli świadomość ciała. Lepsze uświadamianie sobie tego, co dzieje się w organizmie. Aby nie traktować organizmu jak samochodu, którym jeździmy aż się zepsuje, a potem oddajemy go w ręce fachowców. Lecz byśmy sami potrafili podejmować odpowiednie regulacyjne i konserwacyjne czynności. Zapobiegać przeciążeniom, wychodzić samodzielnie z niegroźnych zapaści zdrowotnych rozumiejąc działanie biologicznych sił własnego organizmu.

3 – Oddychanie. Oddech jest bardzo ważny, szczególnie w sytuacjach stresowych. Jest też podstawowym źródłem naszej energii życiowej. 4 minuty bez oddechu i już nas nie ma! Bardzo dużo mamy do zrobienia w sprawie poprawy naszych kwalifikacji oddechowych.

4 – Obecność, czyli kontrola umysłu, która pozwala redukować naszą tendencję do generowania autostresu. Negatywne myśli, negatywne interpretacje sytuacji… Chodzi o zwiększenie zdolności do urealniania się, do bycia w realnym kontakcie z rzeczywistością, bycia przy zdrowych zmysłach.

5 – Odpoczywanie – uczenie się rozmaitych technik regeneracyjnych, które wspomagają tę trudną sytuację. Generalnie co trzecia osoba w Polsce ma poważne zaburzenia snu.

6 – Odmawianie i odpuszczanie, czyli regulowanie relacji z otoczeniem i samym sobą. Umiejętność odmawiania ludziom i nieangażowanie się w sytuacje, które nas przeciążają. To jest ważny element dbania o siebie.

7 – Opiekowanie się sobą – opanowanie instrukcji obsługi organizmu na takim poziomie, na jakim mniej więcej dbają o siebie sportowcy.

8 – Odżywianie, czyli świadoma weryfikacja naszych przyzwyczajeń dietetycznych i racjonalne odżywianie się.

Zatem wracając do pierwszego pytania – program 8 x O pokazuje, że w życiu mamy tyle stresu, na ile sobie pozwolimy?

– W zasadzie tak. Bardzo wiele od nas zależy. Szczególnie jeśli chodzi o autostres. Okazuje się, że ludzie bardzo ,,utalentowani” w generowaniu stresu, autostresu potrafią 80 procent subiektywnego poczucia obciążenia wygenerować sami. Choć nic groźnego się wokół nich nie dzieje.

Mamy holistyczny program, który się nazywa 8 x Odporność – w skrócie 8 x O. Aby lepiej radzić sobie ze stresem trzeba opanować na wyższym poziomie niż to jest powszechnie dostępne, odpowiednie kompetencje.

Czyli mówiąc inaczej to są ci, dla których szklanka jest zawsze w połowie pusta?..

– Czyli szukanie dziury w całym i niedostrzeganie pozytywnych aspektów życia. A nawet przekonanie, że im lepiej, tym gorzej – bo to się na pewno źle skończy.

Mówiąc o depresjach wspomniał Pan, że brak ruchu temu sprzyja. Dlaczego zatem depresjom ulegają ludzie bardzo aktywni, dynamiczni, uznawani przez otoczenie za silnych? Lekceważenie przeciążenia organizmu, który mówi stop? Jak nie chcesz zwolnić, to ja cię zatrzymam?..

– Właśnie tak. Organizm mówi ,,stop”, a człowiek pędzi dalej, bo chce wygrać zawody, zrobić lepszy wynik, rywalizuje na wszystkich frontach. Wtedy organizm chcąc się ratować wchodzi w tryb wyłączenia. Innymi słowy, wyłącza wszystkie te funkcje, które nie są niezbędne do przeżycia na poziomie biologicznym. Czyli wchodzi w stan wypalenia energetycznego. Wtedy nie mamy siły na nic i leżąc w łóżku próbujemy się zregenerować. Ale póki nie wyłączymy negatywnych myśli i wyobrażeń, to organizm nie będzie mógł się przełączyć w tryb regeneracji. Objawy wypalenia są bardzo podobne do depresji. Zatem musimy pamiętać o tym, że odreagowanie powinno następować w trybie rekreacyjnym, a nie rywalizacyjnym. Można sobie porywalizować, ale w zabawowej formie. Jak taki gość idzie na tenis odreagować, ale gdy przegra, to przez tydzień nie może przestać o tym myśleć – to tylko dodaje sobie stresu.

Powiedzmy jeszcze o stresie pozytywnym. W jaki sposób wykorzystywać nasze emocje, aby służyły dobrostanowi naszego organizmu, działały rozwijająco, a nie niszcząco?

– Stres służy dobrze naszemu zdrowiu tylko wtedy, kiedy zarządzamy nim w taki sposób, jak to robią sportowcy w swoim treningu. Mocno zużywamy nasz organizm, czyli wymagamy dużo od jego komórek, tkanek, narządów i układów w ramach rozsądnie dawkowanego wysiłku w postaci pracy fizycznej lub intelektualnej, opieki nad dziećmi, pomagania innym itp. A potem odreagowujemy zalegające napięcie ruchem rekreacyjnym (np. tańcem) i regenerujemy się masażem, medytacją i dobrym snem. Bo pamiętamy, że podobnie jak w treningu sportowym organizm skutecznie się regeneruje tylko wtedy, gdy się zużywa.

Pamiętamy też, że stres nieodreagowany zawsze będzie nam szkodził. Więc gdy dostaję 10 maili pod tytułem ,,zrób na wczoraj to, co miałeś zrobić za tydzień”, to mój organizm reaguje na to silnym stresem. On powinienem potem odreagować ruchem, głosem, jakąś akcją wyrażającą moje emocje związane z walką lub ucieczką. Dlatego lepiej w statystykach zdrowotnych wypadają narody żyjące na południu, gdzie jest więcej słońca. Nie tylko ze względu na lepszą dietę i więcej słońca. Także z powodu większego społecznego przyzwolenia na żywą, pełną gestykulacji i języka ciała ekspresję emocji. Włosi, Grecy, Hiszpanie potrafią szybko i skutecznie odreagowywać stres. Kłócą się, biegają, krzyczą, gniewają się, ale szybko im to przechodzi, więc nie hodują resentymentów. Tego brakuje w naszej kulturze.

Silny stres powinienem odreagować ruchem, głosem, jakąś akcją wyrażającą moje emocje. Dlatego lepiej w statystykach zdrowotnych wypadają narody żyjące na południu, gdzie jest więcej słońca. Ale także z powodu większego społecznego przyzwolenia na żywą, pełną gestykulacji i języka ciała ekspresję emocji. Włosi, Grecy, Hiszpanie potrafią szybko i skutecznie odreagowywać stres.

alt="stresu"
tatomm – stock.adobe.com
Podobnie jest ze skórą?..

– Ja często używam tego przykładu i ostrzegam – szczególnie kobiety. Dla skóry, szczególnie tej kobiecej, doskonałą ilustracją zasady, że organizm regeneruje się szybko i skutecznie tylko wtedy, gdy się zużywa, jest pilling. Czyli ścieranie zewnętrznych, a zarazem najstarszych warstw skóry. Gdy odpowiedzialny za całą naszą fizjologię, autonomiczny układ nerwowy odbiera sygnał ,,zdzierają mi skórę”, to zaczyna ją bardzo intensywne regenerować i po kilku godzinach mamy nową skórę.

Wprawdzie nie stosuję pillingu, ale mam parę sposobów na zapobieganie przedwczesnemu starzeniu się skóry, które sam stosuję. Po pierwsze – jak najmniej mydła, detergentów, oczywiście z wyjątkiem szczególnych sytuacji. Ale jak na co dzień krążymy między biurem a domem, jedziemy samochodem, to po co nam mydło, które wysusza skórę. Po drugie – pocić się przy okazji intensywnego ruchu. Następnie po spoceniu nie brać od razu prysznica i poczekać z tym aż pot wyschnie. Pot doskonale działa na skórę. Po trzecie – raz dzienne, najlepiej rano zimny prysznic… na przemian zimny-ciepły-zimny. To się nazywa teraz trening mitochondrialny skóry i całego organizmu. Bo w każdej komórce naszego ciała działają mikro-bateryjki, które tak jak te w telefonie najdłużej działają, kiedy się je do końca rozładowuje przed następnym ładowaniem.

Po czwarte – unikać odmaczania skóry w długich ciepłych kąpielach w pianie i innych tego typu wynalazkach. Piąte – stresować skórę i pobudzać w niej krążenie krwi poprzez nacieranie szorstkim ręcznikiem nie omijając miejsc, gdzie skóra jest bardzo cienka. Po szóste – fundować skórze dużo dobrego autodotyku i dotyku w postaci różnych form masażu i bliskich, intymnych kontaktów. I wtedy ze skórą będzie wszystko w porządku!

Dla skóry, szczególnie tej kobiecej, doskonałą ilustracją zasady, że organizm regeneruje się szybko i skutecznie tylko wtedy, gdy się zużywa, jest pilling. Gdy odpowiedzialny za całą naszą fizjologię, autonomiczny układ nerwowy odbiera sygnał ,,zdzierają mi skórę”, to zaczyna ją bardzo intensywne regenerować i po kilku godzinach mamy nową skórę.

Tadeusz Wojciech Eichelberger

Polski psycholog, psychoterapeuta, pisarz. Autor książek i artykułów z dziedziny psychologii. Jest autorem felietonów i esejów m.in. w „Zwierciadle”, „Twoim Stylu”, „Wysokich Obcasach”, „Gazecie Wyborczej”, „Charakterach”, „Polityce”, „Więzi”, „Życiu Duchowym” i „Pulsie Biznesu”. Współpracował przy tworzeniu programów telewizyjnych popularyzujących wiedzę psychologiczną

Facebook Instagram