Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Opadające policzki, czyli jak usunąć chomiki na twarzy

, ten tekst przeczytasz w: 7 minuty
Opadające policzki tworzą ogromne zamieszanie na skórze twarzy. Ponieważ ten problem dotyczy lub będzie dotyczył każdego, to warto działać. W tym wpisie opowiadam dlaczego lepiej zapobiegać niż leczyć. A także – jak zapobiegać i jak leczyć!

lek. med. Monika Łyżwa

Jeśli masz kwiaty w ogrodzie, to z pewnością widziałeś kiedyś jak opadają. Najpierw są piękne i kwitnące, ale z czasem łodygi stają się giętkie, a kwiaty coraz bardziej opuszczają się ku dołowi. Obserwowanie tego procesu nie jest przyjemnym doświadczeniem. Na szczęście trwa tylko kilka dni. Takie opadanie kwiatów jest związane z przemijaniem i to naturalna kolej rzeczy.

Opadające policzki dopadną każdego

Tak jak opadają kwiaty, tak samo opadają Twoje policzki. To także naturalna kolej rzeczy, ale nie dzieje się w ciągu dni, a lat. Problem w tym, że łatwo nam przewidzieć kiedy przekwitną kwiaty w naszym ogrodzie, ale nie patrzymy z wyprzedzeniem na stan naszej skóry.

Opadające policzki przynoszą dużo szkody dla wszystkich obszarów twarzy, które znajdują się poniżej. Zmarszczki marionetki, linie nosowo-wargowe, chomiki, obwisła skóra, płaski profil. Te przypadłości to bardzo często wina opadających policzków.

Dlatego w tej publikacji chciałabym opisać co możecie zrobić na opadające policzki i chomiki na twarzy. Uwaga – artykuł jest zarówno dla osób, które ten problem mają, jak i dla tych, którzy jeszcze go nie doświadczyli. Użyłam słowa „jeszcze” z premedytacją, bowiem prędzej czy później opadające policzki dopadną każdego. Zaczynajmy!

Opadające policzki i chomiki – geneza powstania

Od około 25. roku życia Twoja skóra przestaje produkować kolagen. Wtedy właśnie zaczyna się starzenie się. Oczywiście nie jest tak, że mając na karku 25 lat i 3 dni od razu zauważysz pierwsze zmarszczki. I to jest właśnie najbardziej podchwytliwe!

alt="opadające policzki"
TanyaLovus/shutterstock.com

Pierwsze zmarszczki przychodzą znienacka. Zauważasz je pewnego dnia w lustrze i mówisz do siebie: „jak to się stało”. Podczas gdy pytanie nie powinno brzmieć „jak”, a „kiedy”. Cóż, z reguły widoczne zmarszczki na skórze pojawiają się w kilka lat po tym, jak proces starzenia się rozpoczął.

To znaczy, że profilaktyka przed powstawaniem zmarszczek jest cały czas dość utrudniona. Pacjent zdaje sobie sprawę z problemu z reguły trochę zbyt późno. Może nie zbyt późno na zabiegi medycyny estetycznej, ale zbyt późno na pierwszą profilaktykę.

Dlatego w swojej komunikacji zachęcam do odwiedzania gabinetów medycyny estetycznej także młode osoby. Wychodzę z założenia, że medycyna estetyczna to powinna być przede wszystkim profilaktyka. Wtedy właśnie możemy osiągnąć naturalne i spektakularne efekty. 20-latka, która regularnie korzysta z zabiegów profilaktycznych, będzie z pewnością wyglądała młodziej i zdrowiej 10 lat później niż ktoś, kto nigdy nie stosował zabiegów estetycznych i kosmetologicznych.

W tym artykule chciałabym zacząć od zabiegów profilaktycznych. Czyli takich, które warto wykonywać, żeby opadające policzki i chomiki był Twoim problemem za kilkanaście lat. A nie za kilkanaście miesięcy.

Profilaktyka przed opadającymi policzkami

Jestem przeszczęśliwa widząc, że w Polsce jest coraz więcej gabinetów medycyny estetycznej i kosmetologicznych. To znaczy, że Polacy dostrzegają potrzebę korzystania z takich usług, a tym samym – dbania o młody wygląd.

Na drugim końcu są osoby, które chciałyby zadbać o młodość, ale nie wiedzą jak. Nie są przekonane do medycyny estetycznej i obawiają się nienaturalnych efektów. Właśnie te osoby w szczególności powinny zainteresować się zabiegami, które proponuję poniżej w ramach profilaktyki.

Profilaktyka przed opadającymi policzkami to wszystkie te zabiegi, które poprawią jakość skóry zawczasu. Tutaj zalecam mezoterapię z kwasem hialuronowym, czy fibryną bogatopłytkową, a także zabiegi laserowe.  Nie dają one efektu wypełniania, ale naprawdę działają.

alt="opadające policzki"
Tatyana Dzemileva/shutterstock.com

Co moim zdaniem jest istotne w profilaktyce, a jednocześnie cały czas niedoceniane, to ćwiczenia na mięśnie twarzy. Nie będę tutaj wysnuwać górnolotnych wniosków, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że wypowiadając głośno głoski AEIOU nie sprawimy, że będziemy starzeć się wolniej. Jestem jednak przekonana, że zyskamy na jakości skóry.

Rozluźnione mięśnie to szczęśliwe mięśnie. Pamiętajmy, że mięśnie mimiczne są ściśle połączone ze skórą. Patrząc z tej strony wiemy, że jeśli dany mięsień jest rozluźniony, skóra która jest przyczepiona do tego mięśnia jest mimowolnie także rozluźniona. A to skutkuje mniejszym napięciem i mniejszym naginaniem skóry. I – co dla nas ważne – mniejszym ryzykiem powstawania zmarszczek. Dlatego warto poświęcić te kilka minut na ćwiczenia mięśni twarzy w ciągu dnia.

Skoro znacie już zabiegi profilaktyczne na opadające policzki, to warto zainstalować „słonia w pokoju”. To znaczy, zająć się problemem chomików i obwisłej skóry kiedy już się taki pojawił.

Jakie zabiegi medycyny estetycznej należy wykonać? Czy lifting twarzy bez korzystania ze skalpela jest możliwy? Jak osiągnąć naturalne efekty? Opowiadam o tym w kolejnych akapitach!

Rozwiązanie 1 – kwas hialuronowy

W ramach wstępu przypomnę. To, że tworzą się bruzdy i zmarszczki nosowo-wargowe, pojawiają się linie marionetki, czy tak zwane chomiki – to wszystko jest związane z utratą tkanki podskórnej w okolicy policzka. Dlatego zanim spojrzycie na dół twarzy, oceńcie część środkową – i tam zacznijcie odbudowę. Bez przywrócenia prawidłowych objętości w środkowej części twarzy, wypełnienie bruzd nosowo-wargowych nie będzie miało sensu.

Pierwszym kierunkiem, w którym należy spojrzeć chcąc usunąć opadające policzki jest kwas hialuronowy.

Na początku owszem, pacjent będzie wyglądał lepiej z wypełnieniem. Jednak po krótkim czasie – z uwagi na nadal obecną przyczynę problemu – bruzdy zaczną się pojawiać znowu. A pacjent wróci do lekarza niezadowolony.

Pierwszym kierunkiem, w którym należy spojrzeć chcąc usunąć opadające policzki jest kwas hialuronowy. To doskonałe rozwiązanie jeśli chcemy wymodelować twarz i uzupełnić powstałe ubytki tkanki podskórnej w obrębie policzka.

Jak wygląda tutaj praca z perspektywy lekarza?

Podczas badania pacjenta należy ustalić, w której okolicy ubytki tkanki podskórnej są największe. W zależności od obszaru dobieramy preparat z kwasem hialuronowym. Kiedy chcemy zadziałać bardziej liftingująco, modelująco na kości jarzmowej, w bocznej projekcji policzka, wybierzmy preparat gęstszy. Mocniej usieciowany, z większymi właściwościami unoszącymi tkanki. W przyśrodkowej części policzka musimy zadbać o naturalność mimiki twarzy. Dlatego użyty preparat musi być miękki i elastyczny, komponujący się z tkankami. Niezależnie od tego czy wybierzecie pracę igłą, czy kaniulą, w obu przypadkach preparat podajemy głęboko „na kość”.

W przypadku pacjentów młodych często wystarczy 1 ml kwasu hialuronowego dla uzyskania dobrego efektu. Jednak w przypadku pacjentów 40+ z dużym opadaniem tkanek taka ilość nie będzie wystarczająca. Efekt zabiegu będzie widoczny od razu po, a utrzymuje się do roku.

Rozwiązanie 2 – hydroksyapatyt wapnia
alt="opadające policzki"
Lenar Nigmatullin/shutterstock.com

Hydroksyapatyt wapnia jest moim ulubionym preparatem na wiele sytuacji w zakresie modelowania policzków. Co prawda nie ma takich właściwości wypełniających jak kwas, ale jest silnym stymulatorem tkankowym. Korzystam z niego wszędzie tam, gdzie nie potrzebuje dodawania objętości. A zależy mi na wykorzystaniu potencjału naszego organizmu do samodzielnej pracy i produkcji kolagenu. Hydroksyapatyt wykorzystuję w szczególności:

  • u młodszych pacjentów, gdzie nie ma jeszcze takiej potrzeby wypełnienia
  • u mężczyzn – aby delikatnie podkreślić naturalne rysy twarzy
  • u pacjentów, którzy regularnie korzystali w przeszłości z kwasu hialuronowego – żeby zadziałać na skórę w inny sposób.

Hydroksyapatyt daje naturalne efekty. Przewagę nad kwasem daje mu dłuższy czas w zakresie utrzymywania się efektów. Są one nawet o połowę dłuższe. Preparat rozprasza się głęboko w skórze całej twarzy. W zależności od zamierzonego efektu możemy nim modelować kości jarzmowe, a także linię żuchwy.

Niezależnie od tego na czym się skupiamy, zawsze wykonuję wkłucie i przejście tzw. techniczne przy kości jarzmowej. A także odświeżenie bruzd nosowo-wargowych. Co jest istotne, hydroksyapatyt wapnia podajemy w inny sposób niż kwas hialuronowy. Nie wykonujemy dużych depozytów. Ważna jest świadomość podawanego preparatu, znajomość niebezpieczeństw zabiegowych. W przypadku podania donaczyniowego kwasu hialuronowego ratuje nas hialuronidaza. Dla hydroksyapatytu wapnia nie mamy antidotum.

Rozwiązanie 3 – nici liftingujące

Nici liftingujące haczykowe szczególnie dobrze sprawdzą się tam, gdzie skóra jest obwisła. W tej sytuacji zasadnym jest wprowadzenie takich nici w skórę, żeby wykonać lifting twarzy nie używając skalpela.

Takie nici liftingujące mają niewielkie „haczyki” (stąd nazwa – nici haczykowe), które pozwalają nam delikatnie naciągać skórę. Dzięki temu możemy wpływać na to jak dystrybuuje się obwisła skóra na twarzy. W efekcie takie problemy jak chomiki, opadające policzki, widoczne bruzdy nosowo-wargowe, czy zatartą linię żuchwy da się z powodzeniem naprawić.

Nici liftingujące haczykowe szczególnie dobrze sprawdzą się tam, gdzie skóra jest obwisła. W tej sytuacji zasadnym jest wprowadzenie takich nici w skórę, żeby wykonać lifting twarzy nie używając skalpela.

Mimo, że opis zabiegu z nićmi liftingującymi jest dość dramatyczny, to same efekty są bardzo naturalne. Jak zawsze w życiu – umiar i profesjonalizm mają bardzo duże znaczenie. Poza tym, takie nici rozpuszczają się w skórze po kilku miesiącach, przy okazji stymulując syntezę kolagenu.

Z perspektywy technicznej – przed zabiegiem warto poinformować pacjenta, że za pomocą jednej nitki efektu nie będzie. Zdarza się, że pacjenci chcą zaoszczędzić, a nas próbują przekonać do wykonania takiego „niepełnego” zabiegu. Ale gdy nie ma efektów – to ani pacjent, ani lekarz nie będą zadowoleni. Dlatego czasami lepiej jest nie wykonywać zabiegu w ogóle, niż wykonać go w połowie.

Rozwiązanie 4 – HIFU
alt="opadające policzki"
Space_Cat/shutterstock.com

Alternatywą do rozwiązań z igłami i nićmi jest zabieg HIFU. To skrót od High Intensity Focused Ultrasound, czyli skupionych ultradźwięków. Jej zaletą jest nieinwazyjne działanie – bez naruszania ciągłości skóry. Fale ultradźwiękowe działają na wybranych głębokościach, stymulując skórę do produkcji kolagenu.

Efektem zabiegu jest natychmiastowy rezultat delikatnego liftingu, który następnie postępuje wraz z produkcją nowego kolagenu przez kolejne kilka miesięcy. Taki zabieg jest wykonywany jeden raz, choć po kilku miesiącach można go ponowić.

Podkreśliłam, że możemy spodziewać się delikatnego liftingu. Bo skala zmian zaraz po zabiegu będzie istotnie mniejsza niż np. po kwasie hialuronowym, czy niciach. Będąc tego świadomym, HIFU jest wartym do rozważenia rozwiązaniem z trzech powodów:

  • ma niską barierę wejścia – pacjent, który obawia się nici lub wypełnień będzie bardziej otwarty na nieinwazyjne metody;
  • jest alternatywą do już wykonanych zabiegów – jeśli pacjent miał już wypełnianie i nici, to warto rozważyć HIFU jako na stymulację skóry w inny sposób niż dotychczas;
  • jako zabieg bankietowy – w sytuacji potrzeby szybkich rezultatów, bez obrzęków po nakłuciach, HIFU może być dobrym rozwiązaniem na poprawę jakości skóry z dnia na dzień.
Co wybrać na opadające policzki i chomiki?

Jak widzicie, technik radzenia sobie z opadającymi policzkami i chomikami jest sporo. Kwestią lekarza jest dobrać odpowiednią metodę do pacjenta, a nie na odwrót. Jeśli jako lekarz do tej pory wykonywałeś tylko kwas hialuronowy, poszukaj szkoleń. I dołóż do swojego portfolio zabiegi z nićmi, czy hydroksyapatytem wapnia. Ważne jest żeby na jeden problem znać kilka rozwiązań, bo każdy pacjent jest inny.

Monika Łyżwa

Lekarka medycyny estetycznej, przyjmująca na co dzień w Krakowie. Jej misją jest pomoc pacjentom w dążeniu do wyglądu, który ich uszczęśliwia. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w zabiegach z użyciem m.in. botoksu, kwasu hialuronowego, osocza i laserów medycznych. Prowadzi blog https://doktormonika.pl. Jej pasją są dalekie podróże.

Facebook Instagram