Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Toksyny – jak wpływają na nasz organizm i wygląd? (cz. 1)

, ten tekst przeczytasz w: 5 minuty

Co znajdziesz w artykule?

W studio Aesthetic Business naszym gościem jest Eryk Matuszkiewicz, lekarz specjalista toksykolog. Rozmawiamy o toksynach i truciznach i ich wpływie na nasz organizm, skórę.

rozmawiał Artur Adamczak

Dzisiaj będziemy rozmawiać o toksynach. Panie doktorze, czy można powiedzieć, że toksyny tak naprawdę nas otaczają, są wszędzie i kontakt człowieka z nimi jest nieunikniony?

– Myślę, że tak. Co prawda w kontekście samych zatruć to jeszcze – jak mogę przytoczyć – znany wszystkim Paracelsus mówił, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. A wszystko zależne jest od dawki.

Powiem jeszcze żebyśmy wiedzieli, że mamy toksyny i trucizny. Czym one się różnią? Oczywiście jednakowy mają wpływ na nas – szkodzą naszemu zdrowiu. Natomiast trucizny są pochodzenia syntetycznego, czyli gdzieś wyprodukowane mówiąc najkrócej przez nas. Zaś toksyny to są te wszystkie, które znajdują się w środowisku pochodzenia naturalnego – roślinnego, czy zwierzęcego.

Tak że jesteśmy otoczeni przez mnóstwo różnych związków, które mogą czasami niestety nam szkodzić.

No właśnie, a co zrobić żeby nam nie szkodziły? Stosować diety, czy w jakiś inny sposób temu można zaradzić? Czy może jednak być z nimi, a co jakiś czas stosować jakąś dietę oczyszczającą?
alt="wpływ toksyn na organizm"
13Smile/shutterstock.com

– Sam organizm nam powie, że jeżeli w kontakcie z czymś pojawiają się jakieś niepożądane objawy, źle się czujemy, coś nas boli, coś w kontekście naszego spotkania pojawia się na skórze, wiemy że tej substancji musimy unikać, trzymać się od niej z dala.

Oczywiście diety eliminacyjnej jeżeli to jest jakieś pożywienie to naturalnie tak. To jest bardzo ważna rzecz. To jest podstawowe zalecenie, że jeżeli coś nam szkodzi, coś na nas źle wpływa eliminujmy to z naszego jadłospisu, z naszego otoczenia. A wtedy poczujemy się dobrze.

De facto nie ma, przynajmniej ja nie znam tzw. cudownych diet oczyszczających, dzięki którym będziemy czuli się cudownie. Zdrowa żywność, lekkostrawna, urozmaicona, dużo świeżych warzyw i owoców, ryb, oliwy – to jest właśnie to, czego najbardziej potrzebujemy.

A jeśli mówimy o toksynach – czy to też nie jest tak, że my czasami świadomie tak naprawdę szkodzimy swojemu organizmowi?

– Czasami tak, intencjonalnie możemy gdzieś coś zażywać, próbować, doświadczać czegoś. A to niestety będzie miało dla nas negatywny skutek i będziemy z tego powodu odczuwali dużo nieprzyjemnych konsekwencji. Zdrowy rozsądek podpowiada nam żeby tego unikać.

Myślę, że każdy z nas przy odpowiedniej dozie krytycyzmu będzie z czegoś takiego rezygnował. Nie będzie się wprowadzał i nie będzie szkodził sobie i organizmowi.

A skąd wiedzieć, że coś nam szkodzi? Bo mamy jakąś zbilansowaną dietę. Są tam węglowodany, białka, tłuszcze, nic jakby nie jest poza normą. A jednak coś z nami się dzieje, coś jest nie tak z naszym organizmem. Tylko i wyłącznie badania, żeby potwierdzić na przykład, że picie kefiru nam szkodzi?
alt="Eryk Matuszkiewicz wywiad"

– Myślę, że nasz organizm jest bardzo inteligentną maszyną, jeżeli mogę tak powiedzieć – to po pierwsze. Po drugie – jesteśmy różni. To, co dla jednego jest dobre, niekoniecznie musi być dla mnie dobre.

Z mojej obserwacji, czy z mojego doświadczenia dotychczasowego wiem i podpatrzyłem, że organizm sam daje nam znaki. Na przykład, że pewna żywność, pewne kosmetyki, pewne produkty źle na nas wpływają. To że pomogły dziesięciu osobom i dla nich były odpowiednie, to oczywiście ja to akceptuję. Ale niekoniecznie musi pomóc mnie.

Tak że musimy obserwować siebie, wsłuchiwać się we własny organizm. Bo on naprawdę jest szalenie inteligentny i będzie dawał nam znaki. Musimy tylko też je dobrze odczytywać, dobrze na nie reagować.

Oczywiście badania jak najbardziej tak. Jeżeli w pewnych sytuacjach odczuwamy dyskomfort, źle się czujemy, pewnie że badania mogą nam podpowiedzieć. I potwierdzić nasze niepokoje, zastrzeżenia także jak najbardziej. To jest taki dodatkowy element, który pomoże podjąć nam właściwą decyzję, że czegoś powinniśmy unikać i coś wyeliminować.

Jaki może być skutek np. dla naszego ciała? Myślę np. o skórze. Jeśli przesadzimy z czymś, co się może stać? Jakie mogą być ślady, jakie mogą być znaki na skórze, że jakieś toksyny są w naszym organizmie i nam szkodzą?

– Większość takich zdarzeń to są tzw. dermatitis, czyli zapalenia skóry, podrażnienia. Bo jednak większość w przypadku tych różnych związków mających kontakt ze skórą, to skóra reaguje zaczerwienieniem, obrzękiem, świądem, pieczeniem. I to są te podstawowe reakcje, które sygnalizują, że coś jest nie tak.

Oczywiście zdarza się też sytuacja, że jeżeli przedawkujemy pewne leki lub inne substancje, to wtedy na skórze też pojawiają się zmiany w postaci np. pęcherza. I wtedy wiemy, że to jest ta dana grupa leków, a nie inna, ktoś przedawkował, pojawiają się jakieś rumienie na skórze na przykład. Te sytuacje rzadziej występują, ale również są.

Częściej, przy bezpośrednim kontakcie skóra ma nas chronić, skóra jest naszym zabezpieczeniem. I jeżeli dostaje się do niej coś, co jej będzie szkodziło, co nie powinno mieć kontaktu ze skórą, jakieś substancje drażniące, żrące, skóra da nam znak.

alt="wpływ toksyn na organizm"
Madrock24/shutterstock.com
Czy na oddziale, na którym Pan pracuje na co dzień w szpitalu w Poznaniu, były takie przypadki, że ktoś nie zwrócił uwagi, że coś mu szkodzi? I tak się skończyło, że trafił w końcu do szpitala na oddział?

– Zdarzały się takie sytuacje. One są rzadkie, ale jednakowoż pamiętam były to na przykład preparaty służące odchudzaniu. I to były preparaty, które kupowane były gdzieś w internecie. Nie były opisane co dokładnie się w nich znajduje, jaki jest skład i co się może dziać po ich spożyciu. I pacjenci trafiali często z powodu np. niewydolności wątroby.

Większość tych substancji jest metabolizowana w wątrobie i w związku z tym, z powodu niewydolności trafiali do szpitala. Tak że takie bezgranicznie zaufanie do tego, co znajdujemy w internecie, czasami niestety szkodzi.

Mówiliśmy o toksynach i truciznach. O tym Pan doktor powiedział na samym początku naszej rozmowy. Te trucizny to chyba już wybieramy świadomie? Mam tu na myśli chociażby dopalacze. Jeśli ktoś sięga po coś takiego, to musi być chyba świadomy tego, że to może naprawdę zaszkodzić jego zdrowiu, a nie daj Boże i życiu.

– Zdecydowanie tak. Ja tylko jeszcze może uzupełnię wyjątkową sytuacją i zdecydowanie bardzo rzadką jest narażenie na związki arsenu. Arsen jest metalem i jego związki odkładają się w skórze. One dają ewidentne objawy w postaci np. poziomych białych pasm, jeżeli chodzi o płytkę paznokcia, odkładają się też we włosach.

Ale wracając do dopalaczy… Rzeczywiście był taki dopalacz, który kilka lat temu pojawiał się ze wschodu, który powodował zmiany w naczyniach, w mikrokrążeniu. Co przejawiało się martwicą w obrębie kończyn dolnych, czy w ogóle w obrębie kończyn. Zmianami skórnymi, ściemnieniem, zaczerwienieniem skóry, martwicą, ranami, które trudno się goją. I dotyczyły  właśnie rzeczonej tutaj skóry.

Były także olbrzymie powikłania, pacjenci byli w bardzo ciężkim stanie. I nieraz kończyło się to amputacją kończyn, bo dochodziło do tak silnej martwicy.

Po informacjach medialnych, które przez kilkadziesiąt dobrych miesięcy przewinęły się w różnych mediach świadomość młodych ludzi jest większa, wiedzą co to jest dopalacz?

– Zdecydowanie tak. Z tak zwanymi dopalaczami mamy kontakt od 2008 r., wówczas po raz pierwszy pojawiły się w Polsce. Te wszystkie działania profilaktyczne, które miały miejsce czy to ze strony policji, czy różnych instytucji pozarządowych, samorządów, szkół, to rzeczywiście dało efekt. I na przestrzeni tych kilku lat widzę, że rzeczywiście per saldo mamy mniej takich pacjentów, którzy do nas trafiają.

Zmienia się też struktura. To znaczy nie są to osoby pierwszorazowo używające. Bo pewnie rzeczywiście ten przekaz do nich dotarł i zdrowy rozsądek doszedł do głosu. Tylko są to osoby, które są uzależnione i które mają po prostu przymus zażywania. Trudno im z powodu tejże choroby odmówić i zrezygnować z używania.

Rzeczywiście więc mogę powiedzieć, że mamy mniej pacjentów i jest taki trend, jesteśmy w regresie na szczęście.

Ciąg dalszy w drugiej części wywiadu – TUTAJ

Facebook Instagram