Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Jak przechytrzyć skórę – biodostępność kosmetyków

, ten tekst przeczytasz w: 7 minuty

Co znajdziesz w artykule?

W studio Aesthetic Business naszym gościem była profesor Magdalena Górska-Ponikowska, kierownik Katedry i Zakładu Chemii Medycznej na Wydziale Lekarskim Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Rozmawiamy o biodostępności kosmetyków.

rozmawiała dr n. med. Izabela Załęska; oprac. Barbara Kielczyk

Pani profesor, zacznijmy może od sformułowania „biodostępność”, żeby to wytłumaczyć naszym czytelnikom.
alt="Magdalena Górska-Ponikowska"

– Przede wszystkim biodostępność określamy jako dostępność biologiczną. Jeśli spojrzymy na losy substancji w organizmie, to możemy do tego podejść w dwóch różnych przypadkach. Przy podejściu farmakodynamiki oceniamy jaki wpływ dana substancja ma na organizm. Natomiast przy podejściu farmakokinetycznym określany jak organizm wpływa na daną substancję.

I to właśnie farmakokinetyka jest ściśle powiązana z biodostępnością. Farmakokinetykę możemy określić w pięciu etapach. W skrócie to jest LADME, czyli L – liberation, uwalnianie, A – absorpcja, czyli wchłanianie, D – dystrybucja w kompartmentach komórkowych, tkankowych, M – metabolizm i E – excretion, czyli wydalanie. Jeśli więc chodzi o dostępność biologiczną, to największe znaczenie ma etap wchłaniania oraz etap absorpcji, czyli wchłaniania i penetracji.

Tłumacząc definicję biodostępności, to jest ułamek dawki substancji, która dostaje się do krążenia ogólnego. Również dostępność ocenia jaka jest szybkość tego procesu, więc w przypadku kosmetyków ciężko tu mówić o biodostępności…

No właśnie, chciałam teraz o to zapytać, że przecież nie chcemy, żeby kosmetyk dostał się do krwioobiegu, prawda?

– Oczywiście.

Czyli rozróżnia Pani profesor  biodostępność dla leków, czyli w farmakologii i tę dla kosmetyku?

– Tak, oczywiście. Wedle definicji ta biodostępność to jest właśnie jak ta dana substancja przedostaje się do systemu ogólnego, czyli do krążenia ogólnego. Natomiast jeśli chodzi o kosmetyki wiadomo, że my chcemy, aby one działały lokalnie. Nie dostawały się, nie działały ogólnoustrojowo.

Zatem kluczowym aspektem jest tak naprawdę to, żeby dotrzeć do skóry?

– Tak, do skóry i tam pozostać.

A jak jest ze składnikami aktywnymi? Bo już wiemy, że on będzie biodostępny jeśli ma taką szansę… Ale bardzo często patrzymy na kosmetyki i mówimy, że mamy jakieś składniki aktywne. A tych składników w produkcie jest około 30-50… Co dokładnie mówi nam to pojęcie? Jak to rozumieć?

– Składnik aktywny to jest taki składnik, który ma wywrzeć jakiś określony efekt fizjologiczny, czyli ma działać. Jeśli więc na przykład dany preparat ma działać antyoksydacyjnie, to producent czy technolog wybiera sobie grupę danych substancji z zakresu na przykład przeciwutleniaczy. I tak dobiera te substancje, aby preparat był o działaniu antyoksydacyjnym.

Oczywiście też należy zwracać uwagę na synergizm działania. Aby te substancje były o mechanizmach, które się nie pokrywają; ale o różnych, żeby było to działanie synergistyczne i ten efekt był potęgowany.

To ja zapytam jeszcze z innej strony. Biodostępny, aktywny, ale on ma dotrzeć do skóry właściwej. Jak? Kupujemy produkt, on jest teoretycznie fantastyczny, pięknie wygląda. Pytanie: czy jego składniki rzeczywiście mają szansę dotrzeć tam, gdzie nam na tym najbardziej zależy, czyli w skórze właściwej? Jest szansa?

– Jest szansa, aczkolwiek to jest ciężkie pytanie. Gdyż jak wiemy, skóra to jest największy organ naszego organizmu i jego funkcją fizjologiczną jest chronić nas. Środowisko wewnętrzne, tkanki, narządy od środowiska zewnętrznego… Tak więc w naszym interesie nie jest do końca, aby jednak wszystko przenikało, na przykład nanodyspersja powietrza.

Ale tutaj przychodzi z pomocą nauka. I jak najbardziej są systemy, są techniki, które pozwolą, aby dana substancja mogła przeniknąć przez skórę. I się w tej skórze zatrzymać, bo o to nam chodzi przy dobrych preparatach kosmetycznych.

To zapytam jeszcze bardziej konkretnie jak w temacie naszej rozmowy. Jak przechytrzyć skórę, żeby dokładnie tam, gdzie my chcemy zadziałał odpowiedni składnik?

 Tutaj są różnego rodzaju podejścia. Najpierw spójrzmy jakie transporty wyróżniamy przez skórę. Tak więc przez skórę możemy wyróżnić transport między komórkami, przez komórki albo przez na przykład mieszki włosowe – to są trzy główne rodzaje transportu.

alt="biodostępność kosmetyków"
magic pictures/shutterstock.com

I teraz ja studiując farmację z zachwytem słuchałam wykładów z farmacji stosowanej. Bo tam były podstawy o nauce jak robić określone receptury, jakieś formulacje, tak aby one działały. I to co zapamiętałam z tych wykładów, to jest triada, czyli trzy właściwości substancji, które ona powinna mieć, aby przeniknąć przez skórę, ale przez błony biologiczne również.

Zatem przede wszystkim ona powinna być drobnocząsteczkowa. Po drugie, nie zjonizowana. Po trzecie lipofilna. Tak więc te trzy cechy predysponują substancje do przenikania przez skórę. I to się oczywiście wykorzystuje w systemach transdermalnych. Czyli leki, ale również w preparatach kosmetycznych.

Jeszcze jedną ważną rzeczą przy takich substancjach – jeśli chcemy, żeby one przenikały do głębszych warstw skóry – to byłaby wskazana budowa amfipatyczna. Czyli żeby miała elementy budowy hydrofilowe i hydrofobowe. Wtedy będzie miała powinowactwo i do kompartmentów wodnych i do kompartmentów lipidowych.

Tak więc te cechy dysponują substancję do tego, żeby przenikała. Ale jeśli nie mamy takiej substancji, to tu przychodzi nauka z pomocą i możemy ją odpowiednio zmodyfikować.

I o to chciałam zapytać. Bo bardzo często w preparatach są użyte składniki, których cząsteczka jest zbyt duża, żeby mogła przeniknąć albo nie ma takiej zdolności. Czy tutaj jesteśmy w stanie pomóc trochę takiej substancji, żeby jakkolwiek ona przedostała się głębiej? Albo czy możemy coś zrobić? Czy stosując dany kosmetyk mam szansę zrobić cokolwiek dodatkowo, żeby „wepchnąć” najprościej mówiąc, te składniki głębiej?

– To może najpierw zacznę od tego drugiego pytania czy jakoś można pomóc skórze? No to należy pamiętać o skórze jako barierze, ale że pierwszą barierą jest warstwa rogowa naskórka. Czyli na przykład regularne peelingi, dbanie o swoją skórę… Gdyż wszelkiego rodzaju stany zapalne czy przerwanie ciągłości naskórka również umożliwiają nam wchłanianie danej substancji.

Oczywiście przy przerwaniu warstwy rogowej naskórka automatycznie nam substancja może już wniknąć do środka. Jednakże są jeszcze różnego rodzaju inne systemy. Natomiast uważam, że jeśli są preparaty dostępne na rynku, to te preparaty są dostępne dla osób, które dbają rutynowo o swoją skórę. I nic dodatkowo nie trzeba robić. Nie trzeba więc dodatkowo sobie tworzyć warstw okluzyjnych. Peeling wcześniej oczywiście jest wskazany, ale to nie jest wymóg.

Czyli dobry preparat będzie tak przygotowany, że mogę go zastosować w domu? I nie muszę uruchamiać żadnych mechanizmów pomagających przenikaniu?

– Tak i mówię to dlatego, żeby ostrzec. Jeśli ktoś chce jeszcze taką, że tak powiem intensywniejszą terapię, to wskazane są oczywiście zabiegi specjalistyczne u ekspertów. Czyli dermatologów, kosmetologów… To tam są osoby, które się znają na rzeczy i one mogą użyć różnych podejść, aby pomóc temu preparatowi.

A proszę mi powiedzieć w takim razie jeszcze inaczej… Rozumiem, że preparat spełnia określone warunki, jest biodostępny. Jest bardzo bogaty w składniki aktywne, wiemy, że przenika. A jak ja mam szukać takiego produktu? Bo skąd ja mam to wiedzieć? Myślę, że to jest jedno z głównych pytań przeciętnej Polki: jak znaleźć, jak wybrać dobry produkt dla mojej skóry? Nie mówimy już o rodzaju preparatu do skóry… Tylko w ogóle na rynku znaleźć coś, co będzie spełniało moje oczekiwania. Co to znaczy, że jest biodostępne, jak ja go znajdę?

– Tu ciężko na pierwszy rzut oka określić. Bo nawet fachowcy mogą dać się ponieść iluzji tego pięknego opakowania = prawdopodobnie świetna jakość. Oczywiście opakowanie, czyli widok zewnętrzny i jakość nie zawsze idą w parze, ale jak najbardziej często również idą w parze.

Na co możemy zwrócić uwagę? Na podejście innowacyjne, czyli na jakieś nowoczesne technologie. Typu tego, co już wspomniałam wcześniej, ale nie rozwinęłam tematu – nośniki różnego rodzaju. Bo jeśli mamy cząsteczkę, która niestety nie jest tu dysponowana, żeby przez skórę przeniknąć, jest na przykład hydrofilowa, ma dużo grup hydroksylowych, to my możemy ją wspomóc.

Możemy ją zamknąć w liposomy, możemy ją przyłączyć w nośnik nanocząstki różnego rodzaju, nanopłatki. Mamy więc różnego rodzaju podejścia do tego, aby ten składnik przepchnąć przez skórę. Możemy wykorzystać fermentację… Na przykład w procesie fermentacji mikroorganizmy rozkładają jakiegoś rodzaju produkty, substraty – to, co im podamy – na mniejsze, bardziej biodostępne.

Możemy więc wykorzystać takie zjawiska, które istnieją w przyrodzie i na tym się skupić. Jeśli będzie opisane, że jakiś preparat kosmetyczny ma podejście innowacyjne, to prawdopodobnie on będzie wtedy działał tak, że ten składnik ma dotrzeć tam, gdzie ma, czyli do wnętrza komórki. To jest najważniejsze, bo to, że on przeniknie przez skórę, to nic nie znaczy. On musi się jeszcze dostać do wnętrza komórki i tam musi zadziałać, czyli „w sercu”, że tak powiem.

Pani profesor, to zapytam jeszcze może o tworzenie preparatów biodostępnych. Bo to jest nauka, to są godziny w laboratorium, to jest ciężka praca…Jak stworzyć dobry kosmetyk biodostępny?

– To są nawet lata pracy… Jeszcze o kosmetyku biodostępnym to bym radziła uważać z tą biodostępnością… Żeby zawsze zwrócić uwagę na to, że biodostępność przy kosmetykach nie znaczy tego, co przy leku. Żeby to jednak zawsze rozgraniczać. Może więc kosmetyk biodostępny to jest nie do końca dobra definicja. Może innowacyjny kosmetyk, właśnie z nośnikami…

Przechodząc do pytania… Przede wszystkim to są lata pracy, jeśli ktoś chce zacząć od początku. Bo jeśli my chcemy po pierwsze sobie taką substancję aktywną, zmodyfikowaną stworzyć, czyli np. dołączyć grupę palmitynową do jakiegoś palmitynianu kwasu askorbinowego po to, żeby lepiej nadać jej właściwości lipofilne, to już jest więcej pracy, bo trzeba coś syntezować. Tak samo trzeba popracować nad nośnikiem. Jeśli już mamy konkretną substancję aktywną, o której myślimy, że ona będzie działać, to należałoby wykonać badania wstępne.

To są badania in vitro. To są badania w szkle, jak sama nazwa wskazuje. Czyli szereg badań… To są badania spektrofotometryczne, badania z komorą dyfuzyjną, z wykorzystaniem modelu ludzkiej skóry… To są badania z użyciem komórek, modeli komórkowych 2D albo takich, co bardziej przypominają struktury w organizmie, czyli 3D. I to są różnego rodzaju komórki skórne. Mogą być fibroblasty, melanocyty, keratynocyty. Baza jest ogromna…

I tam badamy czy ta substancja aktywna w ogóle działa czy jest sens… W jakich stężeniach ona może działać, w jakich stężeniach to działanie będzie optymalne np. przy regeneracji skóry, przy nawilżaniu skóry czy właściwościach antyoksydacyjnych? Przy jakim stężeniu ona nie ma właściwości cytotoksycznych?..

Czyli musimy jeszcze każdą substancję rozłożyć na czynniki pierwsze i wiedzieć o niej wszystko.

– Tak, jeśli zaczynamy od początku.

Zapytam Panią profesor jeszcze o jedną rzecz… myślę, że naszych czytelników to zainteresuje. Jeden top składnik aktywny może znany, może mało znany. Taki, który Pani profesor by poleciła, o którym wiemy, że będzie działał bardzo korzystnie na naszą skórę.

– Jak dla mnie teraz to jest to, co również ja wykorzystałam w moich preparatach – to są fermenty, czyli wszystko co zawiera jakieś składniki fermentowane. Gdyż tak jak powiedziałam, mikroorganizmy rozkładają różnego rodzaju substancje, które my im podamy, czyli substraty do mniejszych biodostępnych produktów.

Przecież fermentacja w dietetyce jest bardzo znana np. kiszonki. Tak więc wykorzystajmy to na skórę. Azja już wykorzystuje od bardzo dawna, od wielu lat, właśnie składniki fermentowane w kosmetologii. Do Europy to przychodzi… I mam nadzieję, że zatrzyma się u nas na dłużej, bo naprawdę jest warto. Działa przeciwzapalne, antyoksydacyjnie, regeneruje skórę, nawilża… więc polecam.

Podsumowując… jesteśmy w stanie rzeczywiście znaleźć na rynku dobre produkty, które mają szansę działać. Które nie tylko wnikną do naszej skóry, ale składnik wniknie do komórki. Mamy rzeczywiście szansę uzyskać możliwie najlepsze efekty terapeutyczne. Czyli warto szukać dobrych produktów i regularnie ich używać.
Facebook Instagram Youtube Spotify