Dermatic.pl Aesthetic Business

Lekarz a kosmetolog – wiedza naprzemienna

, ten tekst przeczytasz w: 9 minuty

Co znajdziesz w artykule?

W Studio Aesthetic Business naszym gościem jest doktor Jarosław Skórski – chirurg, a zarazem specjalista z zakresu medycyny estetycznej. Rozmawiamy o chirurgii plastycznej, medycynie estetycznej, kosmetologii.

rozmawiał Artur Adamczak; oprac. Barbara Kielczyk

Panie doktorze, czy Panu się wydaje, że te dziedziny z branży beauty są ze sobą nierozerwalnie połączone?

– Znaczy się czy nierozerwalnie to może nie do końca. Ja akurat w chirurgii plastycznej się nie specjalizuję, więc może ten temat będę omijał. Bardziej medycyna estetyczna… No i z racji swojego zawodu, przez wiele, wiele lat uprawianego i uprawianego cały czas aktualnie chirurgia ogólna, czyli ta po prostu chirurgia.

Myślałem o tym połączeniu dlatego, że jeśli pacjent trafia np. do  chirurga plastycznego, to jakby koleją rzeczy jest, że za chwilę odwiedzi specjalistę z zakresu medycyny estetycznej. A później, dbając już o swoją urodę, także kosmetologa.
alt="lekarz i kosmetolog"

– Myślę, że to jest różna kolejność jednak tych zdarzeń. Wszystko zależy od ciężkości, jakości problemu. Na pewno konsultacja wstępna i ocena są potrzebne, żeby w ogóle uświadomić pacjentowi, klientowi, (no bo to zależy jak będziemy na to patrzeć) jaka ścieżka powinna być przez niego obrana.

Nie zawsze to co sobie pacjent czy pacjenta wyobraża jest tą drogą właściwą. Często widzi ten efekt, który jest wygenerowany np. przez media i wyobraża sobie, że każdy problem można załatwić tak, jak tam jest pokazane.

Zazwyczaj życie się kompletnie rozmija z tymi wyobrażeniami. I taka wizyta wstępna, która zwykle ma miejsce i taka konsultacja to jest uświadamianie pacjentowi, pacjentce, gdzie tkwi problem (jeżeli w ogóle jest taki problem). I że nie należy zaczynać od wierzchołka góry lodowej.

W zależności od wieku, od problemu, o którym mówię, różny jest zakres działania, który należy obrać. Ale oczywiście te wszystkie trzy pola, o których Pan wspomniał, współgrają ze sobą. Bo oczywiście nie u każdego pacjenta jest konieczność wykonywania zabiegów z medycyny plastycznej czy z chirurgii plastycznej. Natomiast w większości wypadków medycyna estetyczna i kosmetologia praktycznie – prawie u każdej osoby – ma jakieś zastosowanie w mniejszym lub większym stopniu.

Jeśli mówimy o medycynie estetycznej: lekarz – kosmetolog… Widzi Pan nić współpracy między tymi dwoma zawodami?

– Ależ oczywiście, że tak. Przede wszystkim z tego tytułu, że kończąc medycynę, zdając egzamin lekarski, mamy wiedzę bardzo rozległą, ale na pewno nie specjalistyczną. I biorąc pod uwagę długość trwania studiów i charakter pytań jakie są na tym egzaminie, o którym mówiłem, ten punkt ciężkości jest przeniesiony zupełnie w inne miejsce.

Lekarz więc – szczególnie młody – który trafia do medycyny estetycznej i ma szczęście – bo to uważam za szczęście – współpracować z doświadczonym kosmetologiem, to przede wszystkim może bardzo dużo skorzystać. Bo swoją wiedzę medyczną z anatomii, fizjologii ma i tego nikt nie kwestionuje i jest to bardzo, bardzo potrzebne. Ale za kosmetologiem bardzo często na tym etapie szczególnie, stoi ogromne doświadczenie. Co w ogóle w działalności z żywym organizmem, wiedza na pewno tak… Ale to co jest napisane w książce to jedno, w artykule drugie, a własne doświadczenia i życie to jest bardzo często inna zupełnie ścieżka.

I to właśnie podkreślam często – te osobiste doświadczenia kosmetologów z doświadczeniem, mądrych, to tylko korzyść.

Ja w chirurgii uczyłem się nie tylko od swoich kolegów chirurgów – jak byłem młody – ale bardzo dużo pomagały i uczyły instrumentariuszki przy stole. I jeżeli byśmy podeszli do tego ambicjonalnie, to mógłbym powiedzieć: „A co mi pani tu opowiada?” Ale jak ja przyszedłem jako świeży adept chirurgii, to wiedza instrumentariuszki, która 20 lat spędziła przy stole operacyjnym i przy różnych sytuacjach była, była absolutnie nie do przecenienia.

Pan akurat spytał się o współpracę lekarza i kosmetologa – bezwzględnie tak. Jest możliwa i uważam, że każdy znajdzie tam swoje pole. Tym bardziej, że kosmetolodzy mają ogromną wiedzę wynikającą z bardzo dogłębnej znajomości anatomii, fizjologii dotyczącej skóry chociażby nawet.

Pan doktor z sympatią – jak wyczułem – mówi o zawodzie kosmetologa. Ale ja znalazłem różne, może nie artykuły, ale wypowiedzi lekarzy, którzy twierdzą, że ta grupa zawodowa kompletnie nie powinna zajmować się taką dziedziną. Może nie jak medycyna estetyczna, ale dotykać pewnych elementów tej dziedziny, jaką jest medycyna estetyczna. 

– Ja Panu podam taki przykład może spoza… Niecałe 20 lat temu wchodziła nowa ustawa o ratownictwie. Wcześniej zespół w pogotowiu ratunkowym to był lekarz, pielęgniarka.  Mówimy o zespole specjalistycznym, gdzie to była tak zwana R-ka… I kierowca w zwykłej karetce był to kierowca, lekarz i sanitariusz tak zwany, który tylko i wyłącznie był od tego żeby nosić torbę i ewentualnie nosze.

Weszła ustawa… Cała nowa grupa ludzi zaczęła się kształcić w ratownictwie, a ci, co tam pracowali i chcąc się utrzymać w tej branży, musieli się uczyć. I doszło proszę Pana do tego, że ja jeździłem kilkadziesiąt lat w pogotowiu i raptem się okazało, że ci ludzie przez to, że mieli bardzo świeżą wiedzę w szkołach, na studiach wiedzą bardzo, bardzo dużo. A ja musiałem z dużą pokorą to przyjąć. I albo się douczyć albo eks katedra mówić: „Co wy mnie tu będziecie?!”…

Bardzo dużo skorzystałem z tego, że miałem szansę od samego początku pracować właśnie z takimi ludźmi. Wtedy, pełnymi zapału, bo nie mówimy o dzisiejszej sytuacji, która spowodowała, to co jest. Naprawdę to była duża chęć do pracy, duży pęd do wiedzy i każdy mógł się od każdego dużo nauczyć. Uważam, że to samo jest w branży kosmetologia i medycyna estetyczna, jak najbardziej. Miejsce dla każdego.

Czyli myśli Pan, że w branży beauty niepotrzebna jest żadna ustawa, która będzie regulowała co dany zawód może wykonywać, jakie zabiegi może wykonywać? Mam tu na myśli, lekarz – kosmetolog?

– Ja z doświadczeń swoich życiowych mam takie wrażenie – nazwijmy to – że z dużą niechęcią podchodzę w ogóle do ustaw. Jeżeli coś zaczyna być opracowywane w formie ustawy… nie ma idealnych ustaw. Zawsze są luki, zawsze są błędy i zawsze ktoś zostanie skrzywdzony.

alt="lekarz i kosmetolog"
Evgeny Atamanenko/shutterstock.com

Nie dlatego to mówię, że teraz podtrzymuję stanowisko, które wcześniej wypowiedziałem… Ale uważam, że to nie ustawa, bo to przede wszystkim jest wolny rynek. Każdy kto to robi ma sobie zdawać sprawę z tego co robi, z konsekwencji i pracować nad jakością. To tak jakbyśmy przez ustawę chcieli powiedzieć, że na danej ulicy może być tylko jeden sklep spożywczy, a pracować w nim może tylko blondynka, a nie może pracować szatynka.

Wprowadzenie tego typu obostrzeń zawsze spowoduje, raz że ograniczamy pole wyboru samego klienta, czy samego pacjenta. Ja nie lubię być ograniczony, dlatego wszystkie ustawy, które powodują, że mnie w czymś ograniczają irytuje mnie. Bo ktoś decyduje za mnie, a ja chcę mieć ten wybór.

Tak samo w wyborze osoby, która ewentualnie zrobiłaby mi zabieg. Najprostszy przykład w medycynie estetycznej – korekta ust. Przepraszam bardzo, ale gdzie ten lekarz się uczył, jeżeli robi takową? Na studiach? Na pewno nie. Uczył się na kursach, czyli uczył się od osób, które mu to przekazywały. A umiejętność zrobienia tego zabiegu to jest wypadkowa ręki, spojrzenia, talentu jakiegoś również i  ilości wykonanych zabiegów.

I przyznam się szczerze, że prędzej oddałbym się w ręce osoby, o której miałbym bardzo dobre opinie, duże doświadczenie stojące za tą osobą… A to czy ma dyplom lekarza nie miałoby dla mnie aż takiego znaczenia. Raczej jego dorobek.

To skąd Panie doktorze takie wrażenie odnoszę, może nie szykanowanie, bo to zbyt mocne słowo?.. Ale wielu lekarzy z taką powiedzmy niechęcią, tak to nazwę, patrzy na kosmetologów.

– Odpowiedź jest prosta – bo są konkurencją. Z tym, że ja dalej obstaje przy swoim stanowisku, że jeżeli jestem dobry i mam dobry towar w sklepie, to nie muszę się bać, że obok otworzy ktoś drugi sklep. I to wcale nie chodzi o ceny dumpingowe, tylko bardzo często chodzi o to jaka jest jakość obsługi, jaki mam towar. A wcale nie muszę mieć mniejszych cen, bo i tak będę miał klientów.

I tu jest bardzo podobnie. Jeżeli jestem dobry w tym co robię, mam dobre opinie, mam mały odsetek niepowodzeń czy powikłań… A uwaga: powikłania mają wszyscy! Jeżeli ktokolwiek powie, że nie ma powikłań, to kłamie. Bo tylko ten nie ma powikłań, co nic nie robi. I to w medycynie tradycyjnej, i w medycynie estetycznej, i w ogóle w każdej pracy, której się tkniemy.

Ten, co układa glazurę również ma niepowodzenia, chociaż mógł tej glazury ułożyć tysiące metrów… też się nieraz coś może przydarzyć. Każdy więc kto wykonuje jakąś czynność niestety niesie to w sobie ryzyko niepowodzenia. Kierowca mógł przejechać miliony kilometrów i mieć wypadek w banalnej sytuacji.

Odnoszę wrażenie, że w takim razie Pan doktor bardziej widzi nić współpracy między środowiskiem lekarzy a kosmetologiem, niż szukania i robienia jakichś kolejnych przepisów… Ustaw, które uregulują w sposób prawny na jakich zasadach powinna działać ta dziedzina, jaką jest medycyna estetyczna? 

– Oczywiście, że tak. Ja akurat mam okazję tak pracować, gdzie mam obok siebie kosmetologów i wielu wypadkach moje spojrzenie lekarskie jest inne. A spojrzenie na kondycję skóry przez osobę, która robi bardzo dużo zabiegów, od wielu lat ma doświadczenie, dostrzeże to, czego ja na pewno nie zobaczę. Albo nawet jak widzę, to nie zdaję sobie sprawy z tego, co widzę.

W medycynie estetycznej i w ogóle kosmetologii jest sporo kobiet zatrudnionych. Dobrze wiemy, że kobiety od młodych lat w swoją twarz się wpatrują, chociażby nawet z racji robienia makijażu… I w ogóle dbałość o wygląd w tej płci jest inna. Większość mężczyzn jest więc „ślepa”, nie widzi…

Mocne słowo!

– Ale to tak jest. Każdy z nas funkcjonuje w tym świecie… mężczyźni mają mniejszą percepcję kolorów, mniejszą zdolność zapamiętywania szczegółów, bo tak to po prostu jest. No tak jesteśmy skonstruowani. Mamy inne spojrzenie na życie.

Kobiety są pod tym względem perfekcyjne w moim odczuciu. Oczywiście mężczyźni też są tacy, jeżeli to wypracują, ale u kobiet jest to bardzo często im dane. A jak jeszcze to jest poparte doświadczeniem, no to efekt jest znakomity i dlatego ta współpraca jest znakomita.

Może to powinien być jeden z warunków przyjęcia do tej branży, pracowania w tym zawodzie? Żartuję sobie oczywiście.

– Wie Pan, znowu byśmy to ujęli w jakiś kanon prawny. Nie, szansę trzeba dać każdemu, a życie to weryfikuje. Nieraz to i w sporcie widać. Na początku w wieku młodziuków, juniorów nie odnosi się szczególnych sukcesów… Okazuje się, że on do swoich wyników musi dojść dopiero jako senior. A często ci, co się tak świetnie zapowiadają i są bardzo utalentowani, później jak się okazuje, tego sukcesu nie osiągają.

Na starcie więc absolutnie uważam, że każdy, kto czuje, ma okazję czy warunki życiowe, powinien mieć tę szansę. Oczywiście z uwzględnieniem tego, że to nie jest malowanie sobie w kąciku obrazka, który pójdzie najwyżej do śmieci… Tylko jest to praca na żywym organizmie i z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Zatem ta pokora, o której wspomniałem wcześniej jest potrzebna każdej ze stron – czy to będzie kosmetolog, czy to będzie lekarz.

Bo w ogóle w życiu jak się pracuje w branży z marginesem nie tyle błędu, ile marginesem nieprzewidywalności… Bo stosując różnego rodzaju preparaty nikt nie jest alfą i omegą, to jedno… A oprócz tego nie jest w stanie  przewidzieć osobniczych reakcji na preparaty wieloskładnikowe. Bo my mamy skład podany, ale tak naprawdę nie wiemy jakie są substancje pomocnicze, gdy jest on pierwszy raz stosowany u danej pacjentki.

Nieprzewidywalność jest bardzo duża i w końcu każdy wie w tej branży, jak bardzo się boi tych obrzęków, tych odczynów różnych, które są mimo zachowania wszelkich reguł sztuki. One się mogą przydarzyć…

A czy ktoś kiedyś policzył ile jest takich powikłań po zabiegach, które wykonuje lekarz, a którą wykonuje kosmetolog?

– Oczywiście, że tego nikt nie policzył, bo w jaki sposób miałby policzyć? Przede wszystkim musiałaby być obowiązkowa zgłaszalność, musiałby to ktoś monitorować centralnie.

Zadałem to pytanie nie bez kozery… Dlatego, że często się mówi, że to właśnie kosmetolodzy popełniają błędy i dlatego są jakieś powikłania. I później trafiają do lekarza…

– Błędy popełniają wszyscy. Jeżeli ktokolwiek powie, że lekarz nie popełnia błędów, to jest czysta hipokryzja. Ja nie mówię nawet błędu, bo to rzadko kiedy jest jednak kwestia błędu. W większości wypadków są to nazwijmy to szeroko pojęte działania niepożądane. Nie zawsze osiągamy taki efekt, jaki byśmy chcieli.

alt="lekarz i kosmetolog"
Peakstock/shutterstock.com

Tak jak powiedziałem pracujemy na żywym organizmie i reakcja może być nawet u tego samego pacjenta czy pacjentki. Przy pięciu kolejnych zabiegach jest wszystko ok, a szósty nie będzie ok. Mimo, że będzie robiony przez tę samą osobę, tym samym preparatem, w tym samym pomieszczeniu.

Jak to mówią: nowy dzień, nowa szansa. I nigdy, tak samo jak chirurg nie może powiedzieć, że jak zoperowałem sto przepuklin, to później mogę sobie na śpiąco operować tę sto pierwszą. Nie. Każdy nowy zabieg to jest nowa sytuacja – i tutaj jest tak samo. I mówienie, że to kosmetolodzy i pokazywanie… wiadomo, każdą sytuację można przedstawić jak się chce.

To tak jak ze statystyką. Jeżeli opłacimy odpowiednie osoby, które nam zrobią statystykę, to wyciągniemy to, co chcemy. I tu jest bardzo podobnie. Każdy jak się wysili może w skali czy to takiego miasta jak Warszawa, czy w skali w ogóle Polski znaleźć różne kwiatki. I pokazywać to: „Proszę bardzo, to jest dzieło kosmetologa”.

Ale z drugiej strony broń jest obosieczna. Bo jeżeli w ten sposób będziemy grali, to musimy się liczyć z tym, że ktoś nam odnajdzie i nasze błędy. No i co wtedy? Trochę głupio, prawda?

No dobrze, to teraz uspokajając sytuację, że tak powiem… Ile lekarz, a ile kosmetolog i co może wnieść do rozwoju, czy też do dziedziny jaką jest medycyna estetyczna?

– Ja bym tego tak w ogóle nie ujmował, że to takim kołem zamachowym rozwoju jest lekarz albo kosmetolog. 

Pan nie dzieli jednak…

– Nie, absolutnie, bo to jest osobowość. W medycynie konwencjonalnej na jednym oddziale będzie pracowało dziesięciu chirurgów i będą wszyscy dobrze operować. Ale osobowość wnoszenia czegoś nowego będzie miał jeden. To on będzie miał pęd do tego, żeby spróbować czegoś nowego, nową technikę, nie bać się.

Taka jest rola ordynatorów, ale nie zawsze ordynatorzy tak chcą. Bo ich strefa komfortu jest taka, że to jest też pewne ryzyko, a oni nie chcą ryzykować. Ale z tym mamy do czynienia wszędzie, bo Pan zapytał kto może coś wnieść nowego? To nie jest kwestia samego wykształcenia…

Czego jedna grupa zawodowa może nauczyć się od drugiej?

– To jest wiedza naprzemienna. Ja uważam, że lekarz daje kosmetologowi komfort zachowań w sytuacjach trudnych, naprawczych… Kiedy dochodzi do reakcji organizmu w obrzęk taki niekontrolowany, gdzie już wiedza lekarska i doświadczenie lekarza jest absolutnie na pierwszym miejscu.

Ale druga strona, to co powiedziałem, daje mi doświadczenie w pracy na takich, a nie innych preparatach. Czy takich wykonywanych zabiegach i w różnych sekwencjach… i tak to po prostu jest. Dla mnie to jest tak oczywiste, że dwie strony.

To tak, jak wspomniałem o ratownictwie… Wiele lat jeździłem, gdzie bardzo, ale to bardzo dużo korzystałem z aktualnej wiedzy ratowników po to żeby nie czuć się takim do tyłu. Poszedłem specjalnie na kursy specjalizacyjne z ratownictwa, żeby przez tydzień uzupełniać swoją wiedzę. Właśnie dlatego, że moja wiedza była o 20 lat starsza.

I do czego zmierzam?.. Że może się okazać, że kosmetolog, z którym współpracujemy ma właśnie bardzo aktualną wiedzę, na której my już jakiś czas temu zatrzymaliśmy się trochę w innym miejscu. Możemy się dużo dowiedzieć. A to, że jest to kosmetolog, to ja mam tego nie przyjąć? Dlaczego nie?

Facebook Instagram Youtube Spotify