Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Gdy przychodzi rezygnacja i wypalenie zawodowe (cz. 2)

, ten tekst przeczytasz w: 4 minuty

Co znajdziesz w artykule?

Jak w porę zareagować na symptomy wypalenia zawodowego? I jak się przed nim ratować? Czy syndrom ten powinien znaleźć się w klasyfikacji chorób? Kontynuujemy rozmowę z wybitnym psychoterapeutą Wojciechem Eichelbergerem, twórcą idei i programu Instytutu Psychoimmunologii w Warszawie i jego dyrektorem programowym.

Część 1 wywiadu – czytaj TUTAJ

rozmawiała Barbara Kwiecińska-Kielczyk

Skoro już wiemy czym jest wypalenie zawodowe i kogo dotyka, przejdźmy do zasady „lepiej zapobiegać, niż leczyć”. Kiedy powinna nam się zapalić przysłowiowa czerwona lampka, że w naszym życiu zawodowy dzieje się coś złego? I jakie przeciwdziałania powinniśmy wówczas podejmować?

– Przede wszystkim położyć ogromny nacisk na skuteczną regenerację. Lecz trzeba pamiętać, że regeneracja nie jest możliwa bez fazy odreagowania napięć mięśniowych. Obniżenia ciśnienia krwi i tętna, dotlenienia, spalenia nadmiaru cukru, wyprodukowania endorfiny. A przy okazji wypłukania z systemu adrenaliny i kortyzolu.

alt="wypalenie zawodowe"
KieferPix/shutterstock.com

Żeby zaś dokonać tego wszystkiego niezbędna jest codzienna dawka ruchu. Bo człowiek jest tak skonstruowany, że w sytuacjach zagrożenia włącza mu się w systemie wegetatywnym tryb walka/ucieczka. A jak wiadomo zarówno walka jak i ucieczka polegają na intensywnym ruchu.

Tak więc nie ma przebacz i trzeba zacząć się ruszać. I to ruszać się dużo i intensywnie… Minimum, to 10 tysięcy kroków dziennie przedreptanych w różnych sprawach – niekoniecznie w jednym kawałku. Plus 20 minut ruchu wieczorem, takiego który na koniec tych 20 minut podniesie nam tętno spoczynkowe do podwójnej wartości. Czyli 120-140 uderzeń/min. I to trzeba robić wieczorem, ale nie później niż 2godziny przed snem.

Tylko taka dzienna dawka ruchu wyłączy nam stresowy tryb walka/ucieczka, co z kolei umożliwi dojście do głosu trybowi regeneracji. Jeśli tego nie zrobimy, to w stresującej/kortyzolowej – pandemicznej, czy innej – rzeczywistości albo się wypalimy, albo ciężko rozchorujemy.

Gorąco odradzam odprężanie się w zastępstwie ruchu środkami nasennymi, alkoholem, czy innymi używkami lub narkotykami. Bo nie tylko jest to nieskuteczne, dające jedynie złudzenie odprężenia na poziomie mentalnym, lecz w dodatku szybko i głęboko uzależnia. Endorfina jest najbezpieczniejszą – wytwarzaną przez nasz własny organizm – używką, w trakcie w miarę intensywnego ruchu.

A żeby jednak do tej katastrofy z uzależnieniami nie doprowadzić… jeśli przeżyliśmy już okres ostrzegawczy i poczucie wypalenia stało się faktem. Co wówczas, jaka terapia? Zmiana miejsca pracy, zawodu (co już jest większym problemem)?…

– Jeśli już leżymy w łóżku i nie możemy się z niego podnieść, to żarty się skończyły. Trzeba poddać się terapii – a czasami także lekoterapii – która pomoże nam poradzić sobie z mnóstwem negatywnych myśli, wtórnie wprowadzających nasz organizm w stres.

Bo nie wiemy co ze sobą zrobić. Zmiana pracy, zmiana zawodu?… A jak się ratować, gdy pracy nie można rzucić, a życia zmienić?

– Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Na początek warto rozważyć zażywanie jakiś leków uspokajających, żeby odblokować sen, a tym samym układ odpornościowy i regeneracyjny. No i podjąć terapię by zacząć mądrze zmieniać swoje życie. Eksperymentować, słuchać swojego organizmu i nie lekceważyć alarmowych sygnałów, które nadaje. A przede wszystkim dużo, dużo spać. Ale terapia bywa bardzo przydatna.

alt="wypalenie zawodowe"
Deman/shutterstock.com
Potrzebujemy kogoś, kto nas poprowadzi nową ścieżką za rękę?…

– Raczej będzie nas wspierał od strony pleców i dodawał odwagi.

Jakiego typu są to zajęcia?

– Najczęściej są to rozmowy o życiu. Co trzeba zmienić? Co jest mi naprawdę potrzebne? Jak rozładować stres i niepokój? Jak w przyszłości do niego nie dopuszczać? Jak nie wpaść w kolejne wypalenie? Bardzo silna zachęta do ruchu i odpowiednie ćwiczenia oddechowe.

A w końcu: nowy plan na życie, w sensie strategii i dalekosiężnych planów i rewolucja stylu życia. Tak by odpowiadał na nasze prawdziwe potrzeby i uwzględniał fundamentalną rolę ruchu i regeneracji – analogicznie do brania prysznicu i mycia zębów.

Czyli przebudować siebie od wewnątrz, tak?

– Tak. W pewnym stopniu. Szczególnie w aspekcie wyłączenia nieświadomej autoagresji. Bowiem wypalenie zawodowe na ogół dotyczy osób, które mają nieuświadomiony autoagresywny stosunek do siebie samych. Atakują, obrażają i poniżają siebie. Czują się niedowartościowani, więc starają się nadmiernie i nadużywają siebie, by zadowolić otoczenie. By ci ważniejsi od nich byli z nich w końcu zadowoleni.

Wypalenie zawodowe znalazło się w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób WHO, jako syndrom zawodowy znacząco wpływający na stan zdrowia. Od 2022 roku stanie się jednostką chorobową i będzie można otrzymać od lekarza zwolnienie z pracy z powodu wypalenia zawodowego. Czy to jest potrzebne?

– Bardzo słusznie. Ponieważ dotąd nie było takiej jednostki chorobowej w katalogu chorób, więc lekarze w przypadkach wypalenia wystawiali zwolnienia L4 z powodu „depresji”. Dzięki tej zmianie nauczymy się wszyscy odróżniać depresję od wypalenia. To bardzo ważne.

Czyli kwestie wypalenia zawodowego powinny być jak najbardziej traktowane w kategoriach chorobowych i leczniczych?

– Absolutnie tak! Ale z drugiej strony jest to zły sygnał, bo oznacza, że wypalenie zawodowe staje się bardzo powszechnym zjawiskiem. Zresztą podobnie jak depresja. Są takie prognozy, że za 20 lat połowa ludzkości będzie cierpieć na depresję.

Co to mówi – a właściwie krzyczy – o naszej cywilizacji? W imię jakich wartości żyjemy, skoro niedługo 50% ludzkości ma chorować na depresję? Czas się ocknąć i zrozumieć, że cierpimy na zbiorową autoagresję i że czas najwyższy zmienić system wartości i system gospodarczy.

Świadectwem zbiorowej niechęci do uświadomienia sobie naszej autoagresywnej obsesji jest uparte trwanie przy anachronicznym systemie szkolnym, mimo że już prawie 30% uczniów ma objawy depresji. Strach pomyśleć, jak będzie wyglądał ten świat za dwadzieścia lat, jeśli szybko nie zaczniemy zasadniczych zmian.

Natomiast skalę wypalenia zawodowego na razie chyba trudno określić?

–  Skoro nie było do tej pory takiej jednostki chorobowej, to i nie ma statystyk na ten temat. Za jakiś czas dopiero – może za rok – będzie to można jakoś oszacować. Obawiam się jednak, że nie będzie to budująca statystyka.

Wojciech Eichelberger

Od lat odgrywa kluczową rolę w polskiej psychologii. M.in.: współtworzył Oddział Terapii i Rozwoju Osobowości – OTIRO oraz Laboratorium Psychoedukacji. Jest autorem wielu bestselerowych książek z pogranicza psychologii, antropologii i duchowości. Od wielu lat obecny w mediach: w radiu, telewizji prasie. Odwołuje się do terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość. Za działalność konspiracyjną w latach stanu wojennego odznaczony Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta.

Facebook Instagram