Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Gdy przychodzi rezygnacja i wypalenie zawodowe (cz. 1)

, ten tekst przeczytasz w: 5 minuty
Kiedy dochodzi do wypalenia zawodowego, kogo dotyka? Kiedy powinna nam się zapalić „czerwona lampka”, że w naszym życiu zawodowy dzieje się coś złego? Rozmawiamy o tym z wybitnym psychoterapeutą Wojciechem Eichelbergerem, twórcą idei i programu Instytutu Psychoimmunologii w Warszawie i jego dyrektorem programowym.

rozmawiała Barbara Kwiecińska-Kielczyk

Zacznijmy „ab ovo”. Czym jest to coraz częściej spotykane wypalenie zawodowe?

– Tak zwane wypalenie zawodowe jest jednym z wielu możliwych „wypaleń”. Bo możemy się równie dobrze wypalić trudnym losem, kiepskim stylem życia, uzależnieniem od toksycznych substancji, toksycznym związkiem. Toksyczną, źle wybraną pracą i karierą, można się też wypalić wyrzutami sumienia. Co więcej można się wypalić nieświadomą lub świadomą autoagresją. Przejawiającą się w postaci: zbyt forsownego treningu sportowego, głodowania, odchudzania się, objadania, nocnego życia, zbyt częstego seksu. 

Słowem wypalić się możemy z wielu powodów, nie tylko z nadmiaru obowiązków zawodowych lub szczególnej presji i odpowiedzialności związanej z pracą.

W wielkim skrócie wypalenie – jak sama nazwa wskazuje – bierze się z wypalenia/wyczerpania energii zasilającej życiowe funkcje organizmu. Każda komórka naszego ciała ma w swoim jądrze mikroskopijne baterie zwane mitochondriami. Jeśli te małe akumulatorki w znacznym stopniu stracą zdolność regeneracji na skutek błędów w ich obsłudze – w tym na skutek zbyt rzadkiego i zbyt krótkiego doładowywania – to zaczynamy odczuwać objawy wypalenia. Najwyraźniej przez długi czas nasz bilans energetyczny – czyli stosunek wpływów do wydatków – był ujemny.

Gdy deficyt energii mitochondriów przekracza dopuszczalną fizjologicznie granicę i grozi brakiem zasilania dla układu odpornościowego, to organizm zaczyna się bronić. Wtedy “wyłącza prąd” wszystkim funkcjom, które nie są niezbędne do jego biologicznego trwania. W rezultacie lądujemy w łóżku, bez siły i motywacji do wykonania jakiegokolwiek wysiłku prócz tego związanego z załatwianiem podstawowych potrzeb fizjologicznych.

Lecz niestety nawet w tak sprzyjających warunkach regeneracja nie jest wystarczająco efektywna. Bo nasze lękowe wyobrażenia i myśli dotyczące konsekwencji życiowych i zawodowych tego stanu całkowitej bezsiły i bezradności nadal utrzymują organizm w stanie długotrwałego stresu.

Jakie objawy mogą ostrzegać nas przed wypaleniem?
alt="wypalenie zawodowe"
Arsenii Palivoda/shutterstock.com

– U wielu osób pierwszym zwiastunowym objawem wypalenia jest uporczywe ziewanie i wzdychanie. Albo często pojawiająca się potrzeba zrobienia gwałtownego i głębokiego wdechu. Innym, równie częstym objawem zwiastunowym są nieuzasadnione jakimś intensywnym wysiłkiem, bóle mięśni i stawów. A także długotrwałe bóle kręgosłupa lędźwiowego i piersiowego. Ich prawdziwą przyczyną jest związane z długotrwałym stresem stałe, nadmierne napięcie mięśni szkieletowych.

Kolejnym objawem, który powinien nas poważnie zaniepokoić są zaburzenia snu. Takie jak: trudności z zasypianiem, płytki sen, budzenie się w nocy (szczególnie pomiędzy godzinami 3 i 5 nad ranem) i silne zmęczenie poranne. Wszystkie te objawy wymagają pilnej terapeutycznej interwencji, bo świadczą o tym, że organizm zjeżdża po równi pochyłej w stronę wypalenia.

Szczególnie powinno nas zaalarmować systematyczne budzenie się między godziną 3 a 5 rano. Czyli w czasie, gdy organizm się najgłębiej regeneruje, w stanie podobnym do hibernacji. Mamy wtedy bardzo niskie ciśnienie, bardzo wolne tętno, wolny i płytki oddech, niską temperaturę ciała, co świadczy o silnym spowolnieniu całej fizjologii organizmu …

A my się wtedy budzimy, bo…

– …wegetatywny układ nerwowy rejestruje zbyt niski poziom energii w mitochondriach, który sumując się z ogólnym – właściwym dla tych nocnych godzin – spadkiem energii organizmu może dawać silnie niepokojące poczucie, zagrożenia życia.  Przypuszczam, że to właśnie nazywano kiedyś zmorą poranną, która siadła przemęczonym i wyczerpanym na piersiach.

Ten sygnał należy odczytać jako stanowcze domaganie się przez organizm wdrożenia trybu radykalnych oszczędności energii i efektywnej regeneracji.  Jeśli nie zareagujemy w porę to oszczędności zostaną wymuszone przez położenie nas do łóżka. Wygląda więc na to, że wypalenie jest ostatnim szańcem organizmu mającym go bronić przed całkowitym wyczerpaniem sił życiowych.

Czy z wypaleniem zawodowym możemy pomylić objawy innych zaburzeń emocjonalnych lub fizycznych? Czyli inaczej ujmując – co NIE JEST wypaleniem zawodowym?

– Wiele dolegliwości objawowo bardzo podobnych do wypalenia, wypaleniem nie jest. Podobnie objaw bólu głowy może być spowodowany bardzo wieloma deficytami, uszkodzeniami lub chorobami organizmu. Ale najczęściej wypalenie zawodowe, jest mylone z depresją. Bo depresja ma podobne objawy zaburzenia trybu regeneracji. Czyli: budzenie się w nocy, trudności z zasypianiem, ogólna niemoc i niechęć do robienia czegokolwiek.

Ale fizjologiczną przyczyną depresji nie jest wypalenie energetyczne, lecz deficyt serotoniny, czyli wytwarzanego przez organizm neurohormonu regulującego nastrój. Reakcja depresyjna jest często powodowana przez gwałtowne i bardzo trudne wydarzenia losowe. Takie jak utrata kogoś bliskiego, utrata pracy, utrata reputacji, utrata majątku, domu, wolności, długotrwałą izolację od wspierających kontaktów z innymi ludźmi. A także przez dramatyczne diagnozy i prognozy dotyczące stanu zdrowia oraz wydolności i sprawności fizycznej.

Depresja odróżnia się też od wypalenia tym, że towarzyszy jej poczucie pustki emocjonalnej. Nie ma w niej miejsca nawet na smutek, niepokój, czy lęk towarzyszące z reguły wypaleniu. Depresja jest jak czarna dziura, która pochłania nie tylko nasze siły. Lecz także wszystkie nasze pragnienie, motywy i emocje!

A w wypaleniu?

– W wypaleniu uczucia są czasami bardzo mocne. Szczególnie niepokój i lęk dotyczący perspektyw na przyszłość. Co będzie z moim zdrowiem, z moją pracą i karierą, z pieniędzmi, z moimi najbliższymi? Poza tym człowiek, który wpada w wypalenie chce się z niego jak najprędzej wydostać. A w ciężkiej depresji nawet takie pragnienie się nie pojawia.

Czy są grupy, środowiska zawodowe, które zjawisko – o jakim mówimy – dotyka częściej, łatwiej? A może raczej związane jest to z rodzajem instytucji, w której pracujemy? Czy rodzajem pracy jaką wykonujemy?

– Są grupy zawodowe, które w umowę o pracę mają wpisane wysoki poziom ryzyka, zagrożenia i związanego z tym stresu. Na przykład nagminne jest wypalenie wśród żołnierzy uczestniczących w ryzykownych misjach, operacjach… Albo zbyt długo przebywających na froncie, gdzie stale narażone jest ich zdrowie i życie. Z tych samych powodów, choć – ze względu na mniejsze ryzyko – w mniejszym stopniu, dotyczy to chirurgów, ratowników, strażaków, marynarzy, górników, kierujących szybkimi pojazdami… A także dość często nauczycieli.

A jeśli chodzi o zawody cywilne?…
alt="wypalenie zawodowe"
plo/shutterstock.com

– Doświadczenie mnie uczy, że osunięcie się w wypalenie w większym stopniu zależy od indywidualnych predyspozycji pracownika niż od cech środowiska pracy. Tak więc podatność na wypalenie współwystępuje często z takimi cechami osobowości jak perfekcjonizm, pracoholizm, syndrom ofiary, autoagresja, nadmierna potrzeba zasługiwania się itp.

Posiadanie takich predyspozycji sprawia, że w każdym zawodzie i w niemal każdym otoczeniu będziemy przesadzać z obciążaniem się pracą i niedocenianiem potrzeby regeneracji. Niemniej zasada ta działa tylko w sytuacjach zwyczajnych i rutynowych.

Bo na przykład w obecnej, nadzwyczajnej sytuacji pandemicznej ratownicy, lekarze, pielęgniarki są obciążeni tak mocno, że predyspozycje osobiste przestają już grać rolę. Po prostu pracy jest za dużo i obciążenie zbyt wielkie dla wszystkich.

Podobnie rzecz się ma z nauczycielami zmuszonymi do szybkiego opanowania tajników zdalnego nauczania. Adresowanego do przemęczonych, sfrustrowanych i pozbawionych motywacji dzieci. Z których prawie 1/3 ma mniejsze lub większe objawy depresji.

Słyszy się nagminnie, że takim środowiskiem wymagającym od pracowników bardzo dużego nakładu energii są wielkie korporacje

– Do sytuacji nadzwyczajnych zaliczyć też można pracę w firmach zarządzanych autorytarnie, gdzie panuje wysoki poziom zagrożenia sankcjami, nieustanna kontrola, rozliczanie i rywalizacja. Tu wszyscy pracownicy żyją pod ciągłą, długotrwałą presją – podobnie jak żołnierze na froncie. W rezultacie wszyscy oni mają wysoki poziom kortyzolu we krwi.

A to właśnie wysoki poziom kortyzolu sprawia, że grozi nam wypalenie, jeśli nie wprowadzimy koniecznych zmian do naszego trybu życia, aby organizm mógł się adekwatnie do obciążeń regenerować. Bo to kortyzol odpowiada za podwyższone ciśnienie krwi, za podwyższony cukier, za ogromny apetyt na węglowodany i cukry proste – a w rezultacie za otyłość.

To kortyzol zaburza pracę serca, spłyca oddech, niekorzystnie wpływa na trawienie, wydalanie i funkcje seksualne, spłyca regenerację senną. A także – co najważniejsze – wydatnie obniża naszą barierę odpornościową/immunologiczną. Można zatem powiedzieć, że długotrwały, podwyższony poziom kortyzolu wcześniej, czy później może doprowadzić nas do wypalenia. A w sytuacji pandemicznej – jak stwierdzono w porządnych brytyjskich badaniach – uprawdopodabnia ciężki przebieg infekcji covidowej

Wojciech Eichelberger

Od lat odgrywa kluczową rolę w polskiej psychologii. M.in.: współtworzył Oddział Terapii i Rozwoju Osobowości – OTIRO oraz Laboratorium Psychoedukacji. Jest autorem wielu bestselerowych książek z pogranicza psychologii, antropologii i duchowości. Od wielu lat obecny w mediach: w radiu, telewizji prasie. Odwołuje się do terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość. Za działalność konspiracyjną w latach stanu wojennego odznaczony Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta.

O tym jak mamy ratować się przed wypaleniem zawodowym rozmawiamy w części 2 wywiadu – TUTAJ

Facebook Instagram