W dzisiejszych medialno-internetowych czasach, znaczna większość ludzi na świecie ma bezpośredni dostęp do przestrzeni social mediowych. Popularne komunikatory umożliwiają nam nie tylko porozumiewanie się pomiędzy innymi użytkownikami portali społecznościowych, ale również korzystanie z szeregu informacji, które udostępniają nam twórcy internetowi. Wraz z rozwojem social mediów, nastał rozwój specjalistów z wielu dziedzin, którzy dumnie dzielą się swoją zdobytą wiedzą, edukując tym samym swoich widzów, słuchaczy, bądź czytelników.
Patrycja Pietraszko
Z pozoru widzimy owych specjalistów w samych superlatywach, dopóki nie uświadomimy sobie ich rzeczywistej wiedzy, a nawet wykształcenia. O ile sam fakt ekspertów istniejących w przestrzeni internetowej nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie, potrzebnym, to niestety istnieją równolegle osoby jedynie podające się za powyższych specjalistów, dzieląc się swoją nie do końca zweryfikowaną wiedzą. Co w przypadku odbiorców spoza środowiska specjalistycznego w danej dziedzinie, może być bardzo szkodliwa.
Co znajdziesz w artykule?
Kim są „skiniary”?
Skiniary to termin opisujący osoby, które są maniaczkami pielęgnacji skóry. Często określa się je także „skóromaniaczkami”. Owe osoby posiadają wielką miłość do kosmetyków pielęgnacyjnych oraz do pielęgnacji swojej skóry. Skiniary często prowadzą „eksperckie” konta na najpopularniejszych portalach społecznościowych, gdzie nauczone własnym i indywidualnym doświadczeniem, dzielą się swoją wiedzą, próbując edukować tym samym innych. Na takich kontach często znajdziemy ogólne porady dotyczące skóry (np. Jak dokładnie nawilżyć skórę?), porady dotyczące bardziej zaawansowanych dermatoz (np. trądziku, AZS czy łuszczycy), a nawet konkretne rekomendacje kosmetyczne, które mają pomóc odbiorcom powyższej skóromaniaczki. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że często owe zalecenia internetowych twórców pielęgnacyjnych nie są podparte rzetelną, ekspercką wiedzą, a jedynie subiektywnym doświadczeniem i przekazaniem małostkowych informacji, ściągniętych od innych twórców.
Czym grożą nietrafione rady pseudo-ekspertów?
Eksperckie zalecenia dostępne w przestrzeni internetowej mogą niejednokrotnie pomóc osobie potrzebującej i szukającej rozwiązania dla swojej problematyki skórnej. Polecenia kosmetyków skoncentrowanych na dany problem skórny, rekomendowane suplementy czy badania, bądź inne porady z zakresu pielęgnacji skóry są świetną dawką darmowej wiedzy, którą odbiorca może wykorzystać w praktyce. Problemem jednak jest fakt, że rady „pseudo-ekspertów”, osób nie mających wykształcenia i doświadczenia w pielęgnacji skóry, chemii kosmetycznej i ogólnej fizjologii skóry, często mijają się z prawdą. Odbiorca szukający pomocy, trafiając na nierzetelne treści, może nieprawidłowo zdiagnozować swoją skórę i jej problematykę, co stwarza ryzyko pogorszenia obecnego stanu cery.

Często natrafiamy na określenie „bubli kosmetycznych”, czyli rzeczy, które nam się nie sprawdziły, bądź zaostrzyły istniejący już problem. Nierzadko, są to produkty „viralowe”, które cieszą się szerokim uznaniem w internecie. Często nie jest to wynik samych kosmetyków, a niewłaściwego ich stosowania w stosunku do naszego obecnego stanu cery. Przykładem może być serum z Witaminą C, mimo nawet jej najmniej drażniącej formy (np. Tetraizopalmitynian Askorbylu), nie powinno być stosowane na choćby minimalnie uszkodzoną barierę ochronną skóry, ponieważ w takim przypadku może ona zaostrzać problem podrażnionej skóry. Powyższy produkt jest świetnym rozwiązaniem na szarą, ziemistą skórę, która potrzebuje dużej dawki antyoksydacji i efektu glow, jednakże przy jej stosowaniu należy pamiętać o utrzymaniu prawidłowego stanu swojej bariery ochronnej skóry, oraz aby jej nie używać z niektórymi składnikami aktywnymi w tej samej rutynie pielęgnacyjnej (np. retinoidami). Brzmi prosto, jednakże w social mediach pomija się tak ważne kwestie, jak ewentualne skutki uboczne, bądź fakt, że do stosowania niektórych kosmetyków musimy naszą skórę odpowiednio przygotować. A to znów może skutkować działaniami niepożądanymi, wynikającymi często z niewiedzy osób przekazujących pielęgnacyjne zalecenia. Warto podkreślić, że owe „skiniary” często promują szkodliwe triki pielęgnacyjne, które mogą stanowić nawet zagrożenie dla zdrowia, czy życia odbiorcy. Trafnym przykładem może być stosowanie maści z witaminą A na okolice błon śluzowych (np. Usta, powieki), takowe maści często posiadają wyraźny zakaz stosowania ich na powyższe okolice, z uwagi na zbyt drażniące działanie. Kolejnym przykładem może być promocja urządzeń do mikronakłuwania frakcyjnego domowego użytku, czy bardzo wątpliwej jakości dermarollerów. Kontakt ze skórą powinny mieć jedynie sprzęty o certyfikacji medycznej, czego takowe urządzenia dostępne od ręki, nie posiadają. Ponadto, warunki domowe nie są sterylne, a to podstawa do prawidłowego przeprowadzenia zabiegu, pomijając fakt zupełnego braku doświadczenia i wiedzy osoby wykonującej sobie takie zabiegi.
Kosmetolog vs Skiniara
Specjaliści od skóry powinni mieć szeroką wiedzę, nie tylko z zakresu jej fizjologii, ale też funkcjonowania całego organizmu, chemii kosmetycznej oraz wpływu wszelkich czynników endogennych i egzogennych na skórę. Skóra jest naszym największym narządem i odpowiada również za ochronę naszego organizmu, chociażby przed czynnikami zewnętrznymi. Dlatego też jej zdrowy stan jest tutaj kluczowy, aby zachować cały organizm w należytej harmonii. Taką wiedzę zdobywa się nie tylko dzięki szerokiemu doświadczeniu w pracy ze skórą, ale ważna jest tu także podstawa zdobyta na studiach kierunkowych, np. medycynie, kosmetologii, pielęgniarstwie, czy innych pokrewno-medycznych kierunkach. Osoby, które są jedynie pasjonatami pielęgnacji, nie mają odpowiednich podstaw, aby móc pomagać innym swoją wiedzą, ponieważ często ta wiedza opiera się w głównej mierze na subiektywnym doświadczeniu, oraz zdobytej cząstkowej wiedzy. Dlatego podczas szukania rozwiązania dla swojej cery, nie warto kierować się tylko treściami znalezionymi w internecie, ale również udać się na obszerną konsultację kosmetologiczną, bądź medyczną, która jest podstawą do indywidualnego i holistycznego podejścia, aby dzięki temu osiągnąć celowany efekt skórny.
Gdzie szukać rzetelnej wiedzy?
Gdy szukamy rozwiązania dla swojej skóry oraz pielęgnacji, warto obserwować osoby o wykształceniu w powyższej dziedzinie, aby uzyskać jak najbardziej wiarygodne źródło informacji. Przy większej dozie motywacji, można pokusić się o research artykułów naukowych (np. na PubMed), które są najbardziej ze wszystkich rzetelne. Nierzadko wartościowe treści internetowe dotyczące skóry mają swój początek właśnie w takich źródłach. Jednakże patrząc realistycznie, często potrzebujemy szybkiej i łatwo dostępnej wiedzy. Stąd też warto obserwować sprawdzone konta twórców beauty, którzy zdobyli odpowiednie wykształcenie oraz doświadczenie w swojej dziedzinie. Obecnie wiele kont, zgodnie z podążającym algorytmem social mediów, ma już w tytule profilu, bądź jego „bio” wpisany swój stopień naukowy czy dziedzinę, w której się specjalizuje, w przeciwieństwie do zwykłych freaków-skórnych, którzy często w swoim opisie mają zawarte zwroty typu „skincare”, „pielęgnacja”, „testy kosmetyczne”, czy „recenzje kosmetyczne”. Owe profile mogą zawierać zbyt dużo treści subiektywnych, bazujących jedynie na swoim własnym doświadczeniu, często niemających odzwierciedlenia u reszty społeczności. A to z kolei może być bardzo szkodliwe dla odbiorców.

Patrycja Pietraszko – kosmetolog związana z Kliniką WIMED w Bielsku‑Białej, gdzie kreuje innowacyjne standardy w kosmetologii. Autorka prestiżowych publikacji z zakresu pielęgnacji skóry i dermatokosmetologii oraz pomysłodawczyni holistycznych Beauty Planów, łączących naukową precyzję z indywidualnym podejściem. Specjalizuje się w zaawansowanych zabiegach i kompleksowych terapiach skórnych, ze szczególnym uwzględnieniem leczenia trądziku.

