Dermatic.pl Aesthetic Business

Planowanie kosmetologiczne, czyli jak stworzyć Beauty Plan (cz. 1)

, ten tekst przeczytasz w: 12 minuty
Czy robicie coś takiego jak Beauty Plan? Czy planujecie ze swoim klientem postępowanie? Czy informujecie jak długo może trwać terapia? Czy analizujecie, która terapia ewentualnie byłaby dla niego lepsza, która byłaby dłuższa, krótsza…  która będzie tańsza, która będzie droższa? Jak wygląda Wasze pierwsze spotkanie z klientem w gabinecie?

dr n. o zdr. Katarzyna Urtnowska-Joppek

Z racji braku czasu nie mamy możliwości usiąść z klientem, porozmawiać, zaplanować długofalowo zabieg. Czy prowadzicie konsultacje takie nie przed zabiegowe, w celu wykonania zabiegu? Czy spotykacie się po to, aby tylko i wyłącznie porozmawiać, czy brakuje Wam na to czasu?

Powiem Wam jak ja to widzę, jak polecam na swoich szkoleniach, w pracy ze studentami. Nie każdy klient będzie zadowolony z tej formy pracy. Też trzeba zwrócić uwagę, że świat się zmienia, idzie do przodu, nasi klienci coraz więcej od nas oczekują. Na teraz, na szybko, z efektem natychmiastowym, za niską cenę!

Klient jednorazowy czy długofalowy?

Czasami część klientów nie jest zadowolona gdy usłyszy, że najpierw jednak spotykamy się i rozmawiamy, że to będzie konsultacja, a nie już od razu zabiegi, że potem trzeba będzie na ten zabieg czekać… A  pani się nastawiła na to, że ona przyjdzie na ten zabieg już, a nie, że przychodzi porozmawiać i dopiero wtedy rozpisujemy… i że trzeba będzie znowu na ten termin zabiegowy czekać.

Czy ten klient jest na tyle cierpliwy? I na tyle mu zależy na długofalowej opiece kosmetologicznej, a nie na kupnie konkretnego efektu? Jeśli wprowadzicie taką pracę, jaką ja wam polecę do swojego gabinetu,  jeśli już tak pracujecie, to być może część klientów z Waszych usług może zrezygnować. I trzeba być na to przygotowanym.

Natomiast wydaje mi się, że w ten sposób ograniczycie ilość klientów jednorazowych. Ja zawsze uważam, że jednorazowy klient dla nas, w naszej branży nie jest dobry. Chyba, że pracujecie nad stylizacją paznokci, brwi, makijażem permanentnym… zabiegami, które faktycznie można potraktować jako zabiegi jednorazowe. I wtedy faktycznie forma pracy Waszego gabinetu będzie zdecydowanie inna. Wtedy planowanie kosmetologiczne może być bardzo trudne do wprowadzenia.

Jeśli prowadzicie terapie lecznicze, walczycie z trądzikiem, trądzikiem różowatym, atopowym zapaleniem skóry…  Jeśli prowadzicie terapie przeciwstarzeniowe, która generalnie zakładają, że klient ma z nami zostać i on ma być z nami na długo… I ma być to rozsądna praca po to, żeby nie był to efekt tzw. bankietowy na teraz, tylko żeby taki zabieg wystarczył na dłużej, żeby był efekt na dłużej, żeby opracować tę skórę według wszystkich jej potrzeb – to faktycznie  ta forma może Wam się  sprawdzić.

Ominiecie trochę klientów trudnych, tych klientów, którzy chcą kupić efekt. Doskonale wiemy, że nie zawsze tak jest, iż możemy komuś coś obiecać,  aby dany efekt był do osiągnięcia w ciągu 1, 2, 3 czy 4 zabiegów.

Pierwsze spotkanie konsultacyjne – minimum pół godziny
alt="beauty plan"
koumaru/shutterstock.com

I właśnie dlatego powinniśmy się spotkać z klientem na konsultacje, to jest pierwsze spotkanie. Dla omówienia tego, co planujemy, jakie efekty możemy uzyskać i w jakim czasie możemy je uzyskać?

Jeśli Wam się uda to wprowadzić, myślę, że taka konsultacja musi trwać minimum pół godziny. Z mojego własnego doświadczenia powiem, że pół godziny to jest mało. Dobrze byłoby mieć godzinę, jednak trudno zmieścić to w kalendarzu.

Natomiast jeśli będziecie mieć tę pełną godzinę, to jestem pewna, że klient poczuje się zaopiekowany. On się poczuje wprowadzony w ów świat kosmetologii.

Większość rozsądnych klientów, takich właśnie, na którym Wam zależy… tych, których chcecie, żeby oni z Wami zostali – myślę, że doceni tę formę. 

Nasi klienci są to osoby dosyć nieświadome, które nie zdają sobie sprawy z tego co właściwie chcą uzyskać. Wiedzą mniej więcej na jakim efekcie by im zależało. Może mają już swoje doświadczenia kosmetyczne, kosmetologiczne czy z medycyną estetyczną nie zawsze dobre, może trochę gorsze… Mogą się z tego powodu obawiać mocno. Takie spotkanie na pewno je troszeczkę  uspokoi.

Ja zaczynam zawsze od tego wywiadu. Czyli tej standardowej procedury, którą zalecamy przed każdym zabiegiem. I też uważam, że to pierwsze spotkanie trochę mi oszczędza czasu podczas kolejnych spotkań.

 Macie dwa wyjścia…

Albo robicie wywiad za każdym razem kiedy klient przychodzi na kolejny inny rodzaj zabiegu… Macie oddzielną kartę zabiegową do fali radiowej mikroigłowej, oddzielną do stymulatorów, oddzielną do wypełniaczy, oddzielną do jakiegoś zabiegu typowo pielęgnacyjnego czy na przykład masażu. Przed każdym zabiegiem tracicie te kilka minut na to, żeby klient od nowa tę ankietę wypełnił, bo to jest nowa ankieta, nowa procedura do nowego zabiegu, który teraz będzie wykonywany.

Wywiad kosmetologiczny jest bardzo obszerny. Bo on będzie oczywiście dotyczył nie tylko chorób, przyjmowanych leków, stylu życia, możliwych alergii, historii zdrowotnych. Wywiad powinien  też obejmować ewentualne wcześniejsze historie kosmetologiczne.

Drugim wyjściem jest to, że przeprowadzacie wywiad ogólny. Bardzo obszerny, przygotowany przez Was wcześniej na konsultacji. Wtedy faktycznie troszeczkę roboty przed wami, ponieważ trzeba stworzyć ten formularz, tę ankietę bardzo rozwiniętą. Aby ona uwzględniła wszystko, co może dotyczyć każdego rodzaju zabiegu, który możecie klientce zaproponować.

Wtedy taki wywiad kosmetologiczny jest bardzo obszerny. Bo on będzie oczywiście dotyczył nie tylko chorób, przyjmowanych leków, stylu życia, możliwych alergii, historii zdrowotnych. Wywiad powinien  też obejmować ewentualne wcześniejsze

historie kosmetologiczne.

Czy coś już było wcześniej robione, gdzie, kiedy, co było robione i kiedy ostatni raz był zabieg. To jest na pewno ważna informacja. Dobrze by było też dowiedzieć się od klienta czy dany zabieg lub seria zabiegowa, z której wcześniej skorzystał faktycznie przyniosła efekty. Czy klientka była zadowolona z efektu, czy wystąpiły jakieś działania niepożądane. To też daje Wam od razu informację czy ja też mogę iść w tym kierunku. Bo Pani już była zadowolona z zabiegów i ona by chciała to kontynuować. Czy może coś się wydarzyło, coś się nie udało. W takim razie warto byłoby zmienić kierunek zabiegowy.

Staramy się oczywiście nie opiniować poprzednich gabinetów, poprzednich zabiegów. Zawsze bardzo przed tym przestrzegam, żeby nigdy nie wyjść na człowieka mocno zadufanego w sobie,  krytykującego inne osoby. Pamiętajcie, że to mogła być dobra terapia, ona mogła mieć właściwy cel. A efekt nie wyszedł z wielu różnych powodów, też to może nam się zdarzyć.

Na pewno wyjdziecie bardziej profesjonalnie na tym, jeśli  dopytacie co było wcześniej robione, ale nie będziecie wchodzić w takie szczegóły, że może ktoś coś zrobił źle, że nie zadziałało. Bo z jakiegoś powodu ta osoba do Was w tej chwili  przyszła i nie została z tamtą osobą prowadzącą wcześniej. 

Mimo, że wyciągam tę historię kosmetologiczną od swoich klientów, staram się nigdy nie komentować. Dochodzimy razem do wniosku, że nie zawsze każda terapia jest dla każdego. I trzeba czasami czegoś spróbować, żeby się przekonać czy to da oczekiwany efekt.

Na pewno wyjdziecie bardziej profesjonalnie na tym, jeśli  dopytacie co było wcześniej robione, ale nie będziecie wchodzić w takie szczegóły, że może ktoś coś zrobił źle, że nie zadziałało. Bo z jakiegoś powodu ta osoba do Was w tej chwili przyszła i  nie została z tamtą osobą prowadzącą wcześniej. Jeśli jest to zmiana, jeśli jest to jakaś historia kosmetologiczna wcześniejsza, to zazwyczaj jest ona czymś podyktowana. To jest bardzo grząski grunt, na który nie polecam wchodzić.

Nowicjusze w progach gabinetu
alt="beauty plan"
maruco/shutterstock.com

Oczywiście drugim tematem są osoby, które nigdy wcześniej nie były klientami gabinetu, nigdy wcześniej nie korzystały z zabiegów estetycznych. Wtedy warto jest wyjaśnić klientowi, dlaczego robimy tak obszerną ankietę, dlaczego tak dużo pytań.

Wtedy ankieta na konsultacji ma kilka dobrych stron i też mam zwyczaj, żeby nie zostawiać klienta samego z tą ankietą. Ponieważ klient czasami wprowadza nas w błąd. Nieświadomie o czymś zapomni, coś przemilczy, co może być dla nas bardzo istotne.

Z tego powodu ja na tę ankietę podczas konsultacji poświęcam czas, żeby ją zrobić z klientem i to ja ją wypełniam. Ja mam ją w ręku, ja zadaję pytania, klient  odpowiada… I czasami trzeba podpytać, żeby się dowiedzieć czegoś konkretnego i wyciągnąć to z klienta. Bo może być tak, że klient powie: nie, absolutnie, ja na nic nie choruję… po czym okazuje się, że przyjmuje leki np. na niedoczynność tarczycy.

Czasami klienci te choroby przewlekłe, które już mają od lat: tarczyca, cukrzyca, nadciśnienie, cholesterol i inne sprawy traktują jako tak bardzo normalną rzecz, że oni o tym zapominają nam powiedzieć. A dla nas czasami są to bardzo kluczowe informacje zabiegowe, które mogą klienta wykluczyć zabiegu. Albo sprawić, że musimy go poinformować, iż efekt może nie być taki perfekcyjny, idealny, jeśli jest dane schorzenie.

Na co możemy sobie pozwolić?

Trzeba pilnować klienta podczas wypełnienia ankiety, żeby też już sobie w głowie ułożyć co możemy, a czego nie możemy. A ponieważ jeszcze nie robimy tej ankiety pod kątem danego zabiegu, klient jeszcze nie jest umówiony na zabieg, to nasza ankieta musi zawierać wszelkiego rodzaju przeciwwskazania. Wszelkiego rodzaju pytania do właściwie pełnego asortymentu naszej oferty zabiegowej tak,  żeby to dopasować. Żeby wiedzieć mniej więcej na co możemy sobie  pozwolić,  a  na co nie. 

Jeśli będzie to Wasz stały klient i ten klient będzie z Wami współpracował przez rok, dwa, trzy i wiele więcej,  to oczywiście należy pamiętać, że jednorazowe wypełnienie tej ankiety na początku,  podczas tego pierwszego spotkania z Waszym z klientem, nie może być już takim pewniakiem na lata. Ponieważ wiadomo, że człowiek się starzeje, a ilość dolegliwości raczej dochodzi, niż odchodzi. Nasz stan zdrowia jest bardzo dynamiczny, w związku z tym  zawsze trzeba to

zaktualizować.

Raz na jakiś czas ponownie przegadać z klientem, czy coś się nie zmieniło. I tutaj też są znowu dwie techniki. Albo tego klienta prowadzicie na tyle regularnie i spotykacie się z nim często, że go też już znacie. Poznajecie go, rozmawiacie podczas zabiegu i na bieżąco pytacie na każdym zabiegu czy coś się zmieniło. Czy jest nowy stan zdrowia, o którym musimy wiedzieć, czy może jakieś nowe leki zostały wprowadzone? Czy coś się wydarzyło w ostatnim czasie zdrowotnie?

Możemy na bieżąco kontrolować też sytuację czy na przykład nie ma teraz nowych przeciwwskazań, których wcześniej nie było.

Jeśli klient nam o tym będzie mówić, to możemy tę zmianę w ankiecie wprowadzać. Ewentualnie możemy standardowo, raz na pół roku taką konsultację powtarzać po to, żeby omówić z klientką czy są jakieś nowe zdarzenia, czy ta ankieta się różni od innej?

Wtedy możemy na bieżąco kontrolować też sytuację czy na przykład nie ma teraz nowych przeciwwskazań, których wcześniej nie było. Tak że ten wywiad dosyć obszernie, porządnie prowadźmy i dosyć regularnie dowiadujemy się od klienta o stanie jego zdrowia. Oprócz tego, że musimy poznać ten stan zdrowia i te przeciwwskazania do zabiegów czy przebyte  wcześniej  zabiegi u innych osób, u innych firm kosmetycznych.

Warto  zwrócić uwagę na to co klient robi na co dzień ze swoją skórą.

Pielęgnacja pozabiegowa jest kluczowa właśnie po to, żeby klient się dobrze zagoił. Żeby prawidłowo wpłynąć na  procesy regeneracyjne skóry, aby nie zaszkodzić niczym, co jest w domu stosowane i przedłużyć efekt zabiegowy. Pamiętajmy, żeby dać te zalecenia do domu i zalecić np. odpowiedni krem czy odpowiedni sposób demakijażu pozabiegowego.

Podczas tego takiego naszego spotkania i tego planowania, należy wyłapać błędy pielęgnacji skóry, zwłaszcza w przypadku zabiegów leczniczych. Przy walce z procesem starzenia się skóry w prowadzeniu klienta anti-aging zdecydowanie warto wyłapać błędy, które mogą powodować te zmiany, które klient chce usunąć. Może wcale nie jest tak, że trzeba tej pracy niesamowicie dużo włożyć. Bo może wystarczy naprowadzić klienta na dobrą pielęgnację domową?

Klient musi tę wiedzę posiadać. I jeśli będzie ją posiadał od nas, jeśli on się od nas czegoś nauczy, to jest to kolejny punkt do przywiązania się klienta to do nas. I traktowania nas w takiej roli eksperckiej, a nie tylko wykonawcy usługi.

No i trochę się bawić takiego skin coacha, choć ja bardzo nie lubię prawda tego określenia. Ono jest teraz takie modne… takiego doradcy do spraw skóry. Natomiast faktycznie my też musimy tę rolę troszeczkę pełnić i edukować klienta. Bo to nie jest tak, że tylko my mamy tajemną wiedzę i my ją dla siebie zachowujemy i tylko wykonujemy zabiegi.

Klient musi tę wiedzę posiadać. I jeśli będzie ją posiadał od nas, jeśli on się od nas czegoś nauczy, to jest to kolejny punkt do przywiązania się klienta to do nas. I traktowania nas w takiej roli eksperckiej, a nie tylko wykonawcy usługi.  Bardzo dobrym trendem jest dążenie do tego, aby klient nie traktował nas tylko i wyłącznie jako wykonawców usługi i kupienia efektu. Tylko jako osobę, której się klient poradzi, która go naprowadzi na to co robić. Jak żyć, żeby skórę utrzymać w dobrej kondycji, żeby zwalczyć zmiany, które się pojawiają. Uważam, że pielęgnacja domowa powinna być omówiona już na samym początku.

Na początku dać się klientowi wygadać… wtedy najwięcej wyłapiemy błędów. Bo jeśli będziemy zadawać dobrze skonstruowane pytania, to klient będzie nam odpowiadał tak, jak my byśmy chciały to usłyszeć. Zapytajmy jaką pielęgnację wykonuje rano, a co robi wieczorem? Czy czasami robi coś innego? Raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie…

Torba z kosmetykami

Gdy pytam o kosmetyki, to też staram się nie pytać klientek o konkretne marki. Bo czasami klientki zaczynają wyjeżdżać albo zdjęcia pokazywać. Czasami się zdarza, że przychodzą z całą torbą kosmetyczną, wszystko wyciągają i pokazują. Bardziej mnie interesuje forma tego kosmetyku i częstotliwość jego stosowania, prawidłowość jego stosowania.

Ja jestem daleka od analiz kosmetyków,  one są drogeryjne, ogólnodostępne. I żebym ja jej radziła, czy to jest dobre, czy może coś innego. Bo też mi się wydaje, że od tego są sprzedawcy w drogerii.  Natomiast jeśli do nas ktoś przychodzi na dobranie pielęgnacji, to my raczej nie dobieramy pielęgnacji nieprofesjonalnej. Nie dobieramy pielęgnacji drogeryjnej czy aptecznej, tylko będziemy się skupiać na produktach profesjonalnych. Takich, których klient nie może znaleźć sam, których nie może sam kupić, które będą miały po prostu lepsze składy, będą miały silniejsze stężenia.

Zawsze tłumaczę klientkom, że te kosmetyki  faktycznie są trochę droższe, nie ma co dyskutować na ten temat. Natomiast też nie ma obowiązku, że nasz klient musi być przez 100% czasu tylko i wyłącznie na tej pielęgnacji, którą my dobierzemy. Często my tę pielęgnację traktujemy jako formę terapii, jako formę leczniczą w momencie, kiedy ktoś jest pod naszą opieką. W chwili kiedy ma zabieg i  gdzieś pomiędzy. 

Jeśli do nas ktoś przychodzi na dobranie pielęgnacji, to my raczej nie dobieramy pielęgnacji nieprofesjonalnej. Nie dobieramy pielęgnacji drogeryjnej czy aptecznej, tylko będziemy się skupiać na produktach profesjonalnych. Takich, których klient nie może znaleźć sam.

Natomiast później on może do tej swojej ulubionej pielęgnacji na jakiś czas wrócić i raz na jakiś czas wracać do tej naszej lepszej. Chociaż nie ukrywam, że zawsze będą efekty lepsze i jeśli klient będzie profesjonalną pielęgnację stosował przez nas dobraną. Warto ją też raz na jakiś czas zmieniać klientowi. Klientki same do tego czasami dochodzą i proszą o zmianę.

Nie możemy dobrać na zawsze pielęgnacji podczas tej pierwszej konsultacji. Musimy pamiętać, że skóra się zmienia i dobierać pielęgnację na bieżąco .Nauczmy podstawowych zasad, wytłumaczmy błędy, które klient robi tak, aby nabrał ogólnej wiedzy pielęgnacyjnej. Wywiad z klientem trzeba powtarzać, tak samo trzeba powtarzać dobór pielęgnacji domowej.

Jakie są Pani oczekiwania?
fizkes/shutterstock.com

No i na samym końcu mojej konsultacji zawsze pada to pytanie magiczne: a właściwie jakie są pani oczekiwania? Nie lubię zadawać tego pytania na początku, ponieważ klient potrafi rozgadać się bardzo mocno. Bardzo często klient w tym momencie wychodzi z nazwami konkretnych zabiegów, konkretnych firm, konkretnych preparatów.

Słuchajcie! To my jesteśmy profesjonalistami i to my mamy dobrać tę kurację, a nie klient ma wybrać sobie wykonanie usługi na danym produkcie. Dlatego ważne jest to, aby zacząć od wywiadu dotyczącego pielęgnacji domowej, zabiegów. I pokazać klientowi, że to oni przyszli do nas aby uzyskać profesjonalną usługę, wtedy klient zaczyna trochę inaczej z nami współpracować.

Zawsze się śmieję, że te rozsądniejsze klientki, te które planują profesjonalną pielęgnację, chcą się oddać w dobre ręce, chcą żeby ktoś o nie zadbał, to one na moje pytanie jakie są ich oczekiwania odpowiedzą: „Ja nie mam konkretnych oczekiwań. Chcę, żeby pani zobaczyła stan mojej skóry i powiedziała, co pani proponuje?” I to byłby taki klient idealny.

Efekt ze zdjęcia

Natomiast część klientek, zwłaszcza młodszych – tak uważam – będą miały swoje konkretne oczekiwania i marzenia. Pół biedy, jeśli pani powie, że na przykład „zaczynają mi się robić zmarszczki marionetki i proszę coś z tym zrobić, bo to mnie postarza”. Najgorzej, jeśli klientka przyjdzie ze zdjęciem i pokaże Wam, że dosłownie taki efekt chce uzyskać. Albo powie, że koleżanka miała robione 3 zabiegi danym produktem, więc ona też chce tym produktem, bo fajnie to wygląda.

Wtedy taki klient jest dość problematyczny ponieważ musimy wytłumaczyć mu, że nie możemy mu obiecać efektu ze zdjęcia. Czy dany produkt jest na pewno dobry dla klienta? Doskonale wiecie, że nie każdy produkt będzie dla każdego dawał takie same efekty.

Musimy wytłumaczyć , że nie jest tak, iż kupując produkt kupujemy efekt, bo ta skóra musi zadziałać. Wszystko zależy od wieku klientki, od kształtu twarzy, grubości skóry, porowatości, wiotkości itp. Niestety nie jesteśmy w stanie zawsze u każdego uzyskać taki sam efekt.

Myślę, że najlepszym przykładem są prace na symulatorach. W momencie kiedy się pojawiły symulatory w naszych gabinetach to chyba największym problem jest to, że klientka nie przychodzi na zabieg przeciwstarzeniowy, tylko na zabieg konkretnym preparatem. Ponieważ jej koleżanka miała nim i efekty były powalające. A w symulacji się okaże, że pani, która przychodzi, kompletnie się na ten zabieg nie nadaje i tego efektu u niej nie uzyskamy. I wtedy faktycznie jest to klient automatycznie trudniejszy, więc Wasza rola w tym, żeby w tym momencie troszeczkę zmienić oczekiwania tego klienta. 

Musimy wytłumaczyć, że nie jest tak, iż kupując produkt kupujemy efekt, bo ta skóra musi zadziałać. Wszystko zależy od wieku klientki, od kształtu twarzy, grubości skóry, porowatości, wiotkości itp. Niestety nie jesteśmy w stanie zawsze u każdego uzyskać taki sam efekt.

Kontrastować oczekiwania o własne wskazania

Dlatego warto porozmawiać z klientem, powie Wam co faktycznie chciałby w twarzy poprawić. Warto wziąć klienta, wykonać demakijaż i ocenić samą skórę. Powiedzieć co my uważamy, porównać to, co widzimy i uważamy z oczekiwaniami klienta.

Często pada pytanie klientki: „Czy widzi Pani te zmarszczki?” Ja zmywam makijaż, kładę i mówię, że one zaczynają się robić. Natomiast to nie jest problem, nie jest to nic poza fizjologią. Nawet zabiegi stymulujące, wypełniające nie są wskazane jeszcze w tym momencie, bo nawet nie mam czego do końca poprawiać.

Może to, co Pani widzi na co dzień, to nie jest główny problem, który daje obraz skóry. I warto też  kontrastować te oczekiwania klientki o wskazania, które my widzimy. Bo my często widzimy zupełnie inne.

Natomiast na przykład widzę, że ma pani skórę z rozszerzonymi porami. To też powoduje, że  skóra jest grubsza i też może to pani jakby podkreślać załamania skóry. I może gdybyśmy walczyły ze strukturą skóry, może byśmy je troszeczkę złuszczyły. Może byśmy troszeczkę preparatami kwasowymi poprowadziły te gruczoły łojowe, żeby  obkurczyły skórę, tak strukturalnie wyrównały. 

Może skóra też się troszeczkę napręży i klientka już będzie to lepiej czuła i będzie lepiej wyglądać. Bo może to, co Pani widzi na co dzień, to nie jest główny problem, który daje obraz skóry. I warto też kontrastować te oczekiwania klientki o wskazania, które my widzimy. Bo my często widzimy zupełnie inne.

Oczy, a nie chomiki…

Niedawno miałam panią, która przyszła, bo „tu chomiki się robią, bo ona już to zauważyła, że ta linia nie jest idealnie równa i tu już się zaczyna coś robić”. Klientka miała moim zdaniem bardzo duży problem z oczami, z wiotkością skóry wokół oczu i  tzw. „sińcami” i z takim zaszarzeniem okolicy powiek. Jak również prześwitami żylnymi, ewidentnie bardzo zmęczonym wyrazem twarzy.  

Moje zdanie było takie, że jednak te oczy dają ten efekt. I w momencie, kiedy klientkę przekonałam, pokazałam jej, że właściwie ma Pani tutaj problem. Może warto by było spróbować… Klientka dała się namówić na dwa próbne zabiegi okolicy oczu. Przyszła już po pierwszym, że wow pani miała rację. Ja wyglądam świeżo i wyglądam młodziej i faktycznie, nagle nawet mi to nie przeszkadza. 

Nie zwracałam uwagi na oczy, bo mam takie tyle czasu. A faktycznie efekt widzę i czuję się młodziej, świeżo… Więc też warto właśnie kontrastować.

Oczywiście nie mówiąc, że ma pani brzydkie i to trzeba naprawić. Tylko zasugerować, że moim zdaniem może warto by było bardziej popracować nad czymś innym, co da ten efekt, o którym Pani mówi.

Dalszy ciąg artykułu w części 2

dr n. o zdr. Katarzyna Urtnowska-Joppek

Kosmetolog, absolwentka studiów magisterskich na kierunku Kosmetologia Collegium Medicum im. L. Rydygiera w Bydgoszczy. Wykładowczyni na kierunku Kosmetologia Nowoczesna Wyższej Szkoły Nauk o Zdrowiu, szkoleniowiec Dermatic Aesthetic Academy. Autorka i recenzentka wielu publikacji naukowych. Pasjonatka opieki kosmetologicznej podczas ciąży.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook Instagram Youtube Spotify