Dermatic.pl Aesthetic Business

Blizny: jak skutecznie się ich pozbyć?

, ten tekst przeczytasz w: 8 minuty

Co znajdziesz w artykule?

W studio Aesthetic Business witamy dr Wojciecha Jana Karwowskiego, bioinformatyka, specjalistę inżynierii biomedycznej, biocybernetyki i inżynierii tkankowej. Dzisiaj niezwykle ważny temat dotyczący blizn. Jak mówił już Szekspir: „tak naprawdę drwi z blizny kto nigdy nie doświadczył rany”.

dr n. med. Izabela Załęska

Drodzy państwo, wszyscy wiemy, że blizny z medycznego punktu widzenia to ślad po zagojeniu rany. Natomiast w szerszym aspekcie możemy powiedzieć, że jest to rodzaj defektu, który jest widoczny zewnętrznie. Oczywiście z metaforycznego punktu widzenia w powiedzeniu Szekspira mówimy o bliznach duszy. Ale również możemy powiedzieć o tym, że blizny są widoczne i bardzo często nasi pacjenci, klienci cierpią z tego powodu. Dlatego, że są to zmiany, które zwracają uwagę. Powiemy więc dzisiaj Państwu jak z tymi bliznami możemy się skutecznie rozprawić. Panie doktorze, zacznijmy może od wyjaśnienia jak dochodzi do powstania blizn?

– Tu bym od razu skorygował jedną rzecz. Blizny to nie tylko to, co widzimy na powierzchni. Bo medycyna estetyczna z całym wachlarzem swoich zabiegów, z manipulacją wewnątrz skóry, powoduje też wiele różnych zmian, których nie widać na powierzchni, ale zmieniają one zachowanie się naszej skóry. Marszczą ją, naprężają, naciągają i dopiero efekty blizny wewnętrznej widać na jej powierzchni.

Tak naprawdę blizna jest nietypowym ukształtowaniem się tkanki. Czyli powiedzmy „za dużo cementu na budowie” albo „za mało stali konstrukcyjnej” i budynek nie działa poprawnie. To samo jest dokładnie w naszej skórze: za dużo kolagenu/za mało kolagenu, za dużo elastyny/za mało elastyny i zaczyna się anomalia mechaniczna oraz to, co widzimy.

Czyli może tak podsumujmy: jakie mamy rodzaje blizny, żeby to było łatwiejsze dla naszych czytelników?
Mosterpiece/shutterstock.com

– Teoretycznie widzimy i rozważamy dwa typy. Czegoś nie ma, czyli blizna atroficzna oraz czegoś jest więcej, czyli hipertroficzna.

Możemy wyróżnić też blizny keloidalne, czyli tak zwane keloidy w bliznach atroficznych i mieszanych z przerostowymi. Występują blizny naprężeniowe, blizny heterogeniczne albo hybrydowe.

Czyli czym bardziej próbujemy klasyfikować blizny, tym więcej typów się ich pojawia. Ale generalnie powiedzmy, te dwa typy z tym pewnym odchyleniem na keloidy utrzymują się wszędzie. I w zasadzie można powiedzieć, że są poprawnym takim podziałem.

No właśnie keloidy… Dlaczego niektóre blizny powstają w ten sposób? Jak to jest, że u niektórych pacjentów dochodzi do powstania „ładnej blizny”; a u niektórych dochodzi do powstania keloidu, który jest tak nieestetyczny?

– Keloid jest rozważany, klasyfikowany wręcz nawet jako tkanka pseudo nowotworowa, paranowotworowa. Niektórzy lekarze i różnego rodzaju opracowania medyczne zaliczają go do tkanki stricte nowotworowej. W zależności więc od ujęcia, od badań medycznych, od ich klasyfikacji, uważa się to za tkankę niebezpieczną.

Natomiast mamy na przykład ludzi, którzy po tym samym zabiegu na dwóch różnych częściach twarzy, będą mieli z jednej strony bliznę, a z drugiej strony nie. I tu powstaje pytanie czemu jeden policzek blizny tworzy, a drugi jej nie tworzy. No i trafiamy w sedno problemu. To tkanka i jej prowadzenie powoduje powstawanie anomalii. A tkanka to my, więc pośrednio jesteśmy odpowiedzialni za to.

A z jaką blizną pracować w takim razie najłatwiej? Jeżeli tkanka to my, czyli trochę odpowiadamy za to, to teraz pytanie: czy pracować w takim przypadku możliwie najwcześniej z blizną, czyli w momencie kiedy ona się tworzy? Z jaką pracować blizną? Na jakim etapie? Czy pracujemy też z pacjentami, którzy przychodzą do nas i blizna ma już lat 10. Na jakim etapie zaczynamy pracę i jak długo możemy pracować? Kiedy będą efekty?
alt="blizny jak się pozbyć"
Zestaw gojących się ran, blizn skórnych, zszytych ran i skaleczeń. Realistyczne szwy chirurgiczne, szyte rany na różnych etapach gojenia. Nagromadzenie pęknięć w tkance ciała
Designer things/shutterstock.com

– Przede wszystkim należy powiedzieć, że każdą bliznę – bez względu na jej wiek i kształt oraz typ – można usunąć. Współcześnie mamy do dyspozycji tak ogromny wachlarz metod, że poradzimy sobie z każdą blizną, z którą przychodzi do nas klient.

Z blizną możemy pracować nie tylko od momentu jej tworzenia. Czyli na przykład wykonujemy zabieg i wiemy, że blizna może się tworzyć. Dajmy na to, niech to będzie usunięcie makijażu permanentnego, które w zasadzie zawsze kończy się blizną wewnętrzną.

Natomiast warto powiedzieć, że można spowodować brak wzrostu blizny. Czyli nie hamować jej wzrostu, ale zabezpieczyć skórę po to, żeby ta blizna w ogóle nie tworzyła się już na etapie wykonywania zabiegu.

To jest niezwykle ważne. Myślę, że taka edukacja powinna być szersza dla pacjentów, prawda? W momencie, kiedy są po różnego rodzaju zabiegach chirurgicznych, żeby oni wiedzieli jak tę bliznę ewentualnie pielęgnować od samego początku.
Myślę, że ważny temat: praca z bliznami a obrazowanie. Czy sprawdzamy wszystkie blizny? Oczywiście hipertroficzne widzimy na zewnątrz, ale moim zdaniem też trzeba sprawdzać również atroficzne. Czy zaglądamy do środka, czy patrzymy mówiąc krótko, gdzie sięga w blizna? Na jakiej głębokości powinniśmy pracować? Jak ustawiać parametry zabiegowe? Na jaką głębokość schodzić?

– Oczywiście, że tak. I tutaj na przykład możemy powiedzieć, że ultrasonografia dermatologiczna umożliwia nam obejrzenie jak blizna wygląda wewnątrz. Czyli w miejscu, którego nie widzimy od zewnątrz pacjenta, naszego klienta. Czy jest głęboka, czy ma powiązania z naczyniami krwionośnymi, czy ma coś, co się nazywa jądrem blizny?

alt="blizny jak się pozbyć"
Pichit Sansupa/shutterstock.com

Bardzo często keloidy lub blizny przerostowe są większe pod spodem, czyli w skórze niż na powierzchni. Wyglądają jak góra lodowa, której czubek widzimy, natomiast wewnątrz struktura się rozrasta. I tutaj możemy natrafić na bardzo poważne problemy, posługując się tylko oglądem zewnętrznym.

Zatem USG dermatologiczne, termografia powie nam, czy blizna jest aktywna, czy nie, czy unaczyniona, czy nie unaczyniona.. Czyli czy emituje ciepło, czy nie, czy jak to mówią jest już zmaturowana, czyli po maturacji, po remodelingu? Czy jeszcze w niej cały czas trwają procesy, które ją napędzają.

Przy bardzo dużych bliznach niezastąpiona jest za to elastografia. Bo widzimy jak blizna oddziałuje na tkanki towarzyszące, czyli zdrową skórę; czy ją bardzo mocno napręża, czy uciska na narządy wewnętrzne. Często są to zrosty w miejscach pracy naszego ciała. Więc obrazowanie a blizny to w zasadzie są dwie strony tego samego medalu.

Konieczność!

– Konieczność dla osiągnięcia stuprocentowej efektywności, a tę w pracy z blizną możemy w tym momencie osiągnąć. Każdą bliznę możemy opracować, jeżeli podejdziemy do tego fachowo.

Profesjonalnie i z dobrą diagnostyką. Panie doktorze, a jeszcze jeden taki element… Nasza praca w gabinecie, a z drugiej strony to, co robi pacjent dalej w domu.

– I tutaj ważne są zalecenia. Dlatego, że my przyzwyczailiśmy się i w zasadzie idziemy takim pewnym troszkę zapóźnionym pędem, że blizna to jest głównie działanie mechaniczne. Jest, więc my ją nakłuwamy, wycinamy, prażymy ją energią laserową, przepuszczamy przez nią prąd, smarujemy ją różnego rodzaju chemikaliami… Po to, żeby wywołać jej reakcje. Ale tak naprawdę w pracy z blizną jest ważne zachowanie pacjenta.

Proszę sobie wyobrazić, że większość blizn przerostowych występuje u pacjentów mających problemy psychiczne bądź u osób znerwicowanych, u osób bardzo silnie poddanych stresowi. Czyli stres a blizna to są dwie rzeczy połączone ze sobą. Odwodniona skóra, brak płynów, nie dopojenie klienta, niezwracanie uwagi czy jego skóra ma odpowiednią elastyczność, jaki jest bilans elektrolitów… To decyduje o reaktywności skóry.

Czy skóra jest na przykład po sterydoterapii, po chemioterapii, po radioterapii… Czy ktoś odstawił np. środki antykoncepcyjne albo jest po ciąży w okresie karmienia i tak dalej… To jest szereg uwarunkowań, które dają nam pole do manewru. I pozwalają uniknąć najgorszego, czyli pojawienia się blizny lub przy pracy z nią zindukowania jeszcze większego wzrostu.

Panie doktorze, myśląc o tym… Praca z bliznami jest to praca wielopłaszczyznowa i współpraca pomiędzy wieloma specjalistami.
alt="dr Wojciech Karwowski"
dr inż. Wojciech Jan Karwowski

– Tak.

Między innymi również fizjoterapeuci, prawda?

– Oczywiście. Ja nie wyobrażam sobie pracy z blizną bardzo złożoną, w której nie bierze udziału na przykład chirurg lub nawet chirurg naczyniowy, diagnosta czy fizjoterapeuta. Oczywiście, że tak.

Dlaczego? Większość zabiegów klienci mogą wykonywać samodzielnie, np. masaż blizny. Blizna jest tworem, my wywołując w niej reakcje poprzez odpowiednie uciskanie, poprzez odpowiednie udrażnianie przepływu limfy z naczyń krwionośnych, krwi, płynów tkankowych, usprawniamy zachowanie się tej blizny względem naszej zdrowej tkanki.

A przez to umożliwiamy naszemu ciału przepracowanie tej blizny, bo my jej nie chcemy. Nasza skóra też jej nie chce i jest w stanie ją pokonać, jeżeli umożliwimy jej to.

Myślę, że naprawdę to jest ogrom wiedzy i przede wszystkim bardzo mądre podejście do pacjenta i konsultacje czasami wielu specjalistów.

– Tak, oczywiście…

Panie doktorze, zapytam jeszcze o jedną rzecz, myślę, że dość ważną. A mianowicie wpływ promieniowania UV na bliznę. Doniesienia naukowe mówią jasno, że doprowadza to oczywiście do pigmentacji blizny, ale jednocześnie do zmniejszenia elastyczności blizny.

– Głębokie prace naukowe, które być może nie są ogólnie dostępne, nie czytane przez to, mówią wprost: melanocyty są sprzężone z fibroblastami, a fibroblasty z melanocytami. Jeżeli wywołujemy reakcję melanocytów, będzie miało to swoją reakcję w fibroblastach. A więc w tworzeniu włókien podporowych i tkanki rusztowania skórnego.

Jeżeli wpływamy na fibroblasty, czyli nakłuwamy skórę, pracujemy z nią, naprężamy, będzie to miało przełożenie na melanocyty i wybarwienie skóry. I tu pojawia się pytanie: czy przebarwienie, czy odbarwienie w takim razie? A może zanik pigmentu w ogóle?

Czyli możemy wywołać różne reakcje pracując mechanicznie. A z drugiej strony pracując nad melanocytem, czyli barwą skóry, możemy wywołać różne reakcje mechaniczne, czyli praca jest zwrotna. Tylko musimy wiedzieć, jakie procesy zachodzą w melanocytach, a jakie w fibroblastach. Zatem znajomość procesów trwających w skórze.

Myślę, że to są też elementy, które powinny być nadal tłumaczone również pacjentom. Wpływ całego promieniowania UV wiemy, że jest nienajlepszy i to powinniśmy chyba odradzać. Stosowanie jednak filtrów UV… Uważam, że cały czas brakuje tej wiedzy i powinna być szerzona. Dopytam jeszcze o witaminę E. Kolejne doniesienia naukowe mówią o suplementacji witaminy E w czasie kształtowania blizny, w czasie pracy nad blizną, że jest to niezwykle korzystne. Co Pan doktor o tym sądzi?
Adisak Riwkratok-
/shutterstock.com

– Tak. Mnie się wydaje, że bierze się to po prostu z pojęcia antyoksydacji. Antyoksydacji i podaży odpowiedniej ilości i typów lipidów. Jest to związane z oksydacją lipidów w skórze, która bliznowacieje, gdzie blizna może powstać, zachodzą różne niekorzystne procesy.

Ona bardzo często powstaje wskutek właśnie stresu oksydacyjnego. A ten związany jest z nowotworzeniem, ze stanami zapalnymi, z naprężeniami… Ze stresem w ogóle psychicznym, z zabiegami medycyny estetycznej, z opalaniem się.

Przyjmowanie więc tak zwanych antyoksydantów – A, C i E, właśnie przede wszystkim witaminy E – daje ogromny efekt. Buforuje niebezpieczeństwo, ryzyko powstania blizny, zmniejsza proces jej rozwoju.

Ale ja bym położył też nacisk nie tylko na przeciwoksydację i buforowanie rodników – agresywnych rodników, wodorowych, azotowych czy tlenowych. Ja bym położył nacisk na komunikację międzykomórkową, bo to pojęcie wchodzi przebojem na salony medyczne, kosmetologiczne.

Dopytam jeszcze, Panie doktorze, o składnik, który najczęściej jest stosowany, czyli kwercetyna. Czy jest coś w tym momencie już co będzie skuteczniejsze albo może mamy nadzieję na coś skuteczniejszego? Bo ona wprawdzie powszechnie jest stosowana, ale ze skutecznością myślę, że możemy tutaj polemizować.

– Tak, są już preparaty, które są o wiele bardziej skuteczne. Składniki, które są o wiele bardziej skuteczne. Polscy naukowcy opracowali płynną formę chitozanu, która fenomenalnie zmniejsza naprężenia występujące w bliźnie, a wręcz uniemożliwia bliźnie dalszy rozwój. Wprawdzie jest to cały czas preparat w fazie badań, ale wkrótce będziemy go mieli. Możemy się pochwalić, że to my opracowaliśmy taki preparat.

Białka aktywne… Przecież mamy do dyspozycji stymulatory tkankowe, więc wiemy, że w nich są białka aktywne. Na przykład czynniki wzrostu fibroblastów, czynniki wzrostu naskórka, czynniki wzrostu płytek krwi, naczyń krwionośnych. Podaż lub brak podaży tych czynników wpływa na zachowanie się blizny.

Przecież mamy je w kremach, mamy je w żelach, mamy je w maściach, mamy je w osoczu bogatopłytkowym, więc dobierając terapię do typu blizny możemy nią sterować. Czyli wiedząc jakie są procesy możemy tak przebudować bliznę jak samochód w warsztacie mechanicznym, po prostu.

Czyli jest nadzieja. Podsumowując! Mądra terapia z bliznami poparta i podparta diagnostyką i nauką, zdecydowanie daje ogromne dzisiaj szanse wszystkim pacjentom na estetyczny wygląd i na minimalizację blizn. Zatem możemy śmiało, Panie doktorze, powiedzieć, że dzisiejsza nauka i dzisiejszy rynek kosmetologiczny, estetyczny dobrze sobie radzi z bliznami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook Instagram Youtube Spotify