Dermatic.pl Aesthetic Business

Usta na płasko: hit czy kit?

, ten tekst przeczytasz w: 5 minuty
W studio Aesthetic Business naszym gościem jest dr n. med. Izabela Załęska. Poruszamy temat dotyczący wypełniania ust tak zwaną metodą russian lips. Czy jest to hit, czy jest to niestety niebezpieczeństwo i ewentualne asymetrie?

rozmawiała Zofia Owczarek

Pani doktor, jakie krążą w tym momencie w internecie trendy, jeśli chodzi o wypełnianie ust?
alt="Izabela Załęska"
dr n, med. Izabela Załęska

– Drodzy Państwo, ja myślę, że przyszedł czas, iż powinniśmy o tym mówić nieco więcej. Trendy to jedno, a bezpieczeństwo zabiegowe i konsekwencje dalsze dla pacjenta, klienta to jest drugi aspekt.

Jesteśmy po międzynarodowej konferencji estetycznej IMCAS 2022 w Paryżu, gdzie jasno już się mówi o tym, że jest to swego rodzaju zagrożenie zabiegowe. Bo jest to zabieg, który niestety obarczony jest dość sporym ryzykiem przede wszystkim również pod względem estetycznym. Mało kto mówi pacjentowi jakie konsekwencje estetyczne będzie to miało w kolejnych latach, jeśli chodzi o rozciągnięte tkanki dla pacjenta.

Myślę, że moglibyśmy o tym dużo mówić. Dochodzimy też do takiego aspektu… Drodzy Państwo, kto z nas rodzi się z płaskimi ustami?

Anatomiczna budowa naszych ust, mamy tak zwane wbudowane pillows, czyli poduszeczki: trzy na górnej wardze, dwie na dolnej. Nasze usta naturalnie są ustami wypukłymi. Ta wypukłość ust świadczy o młodości. Z biegiem czasu, z latami dochodzi do wypłaszczenia ust. Czyli tak naprawdę one z wiekiem, w procesie starzenia robią się bardziej płaskie. W związku z tym pytanie: co my chcemy uzyskać metodą na płasko ostatecznie? Czy usta takie „przyklejone do szyby” są estetyczne? To zostawiam państwu, jeśli chodzi o taki efekt, do oceny.

Natomiast myślę, że coraz głośniej i szerzej specjaliści na całym świecie mówią o tym. Aspekt bezpieczeństwa anatomii o tym wspomnę zaraz. Ale to się kłóci w całości właśnie z poczuciem estetyki, z naszym naturalnym wyglądem.

Natomiast prawdą jest w takim psychologicznym też podejściu, że jeżeli jesteśmy z każdej strony bombardowani takim podejściem: „to jest piękne, to jest piękne, to jest piękne”, to po pewnym czasie dochodzimy do tego, że pewien efekt jest atrakcyjny. Proszę zobaczyć, jeśli na pewnym etapie naszej historii rubensowskie kształty były uznawane za piękne…

To były ikony, poniekąd…

– Tak… to wszyscy uznawali, że to są piękne kształty. Potem pojawił się anorektyczny typ kobiety, uznany za piękny, więc to było kopiowane.

Teraz jest nam „wmawiane”, że usta na płasko są piękne, więc to jest kopiowane… do jakiegoś czasu. Jesteśmy tym zarzucani w internecie. Natomiast ze względu na estetykę, bezpieczeństwo zabiegowe, konsekwencje dalsze dla pacjenta nie jest to ok.

Czym charakteryzuje się w takim razie metoda russian lips? I czym ona się różni, w tym takim bardziej aspekcie kontrowersyjnym względem metod bardziej bezpiecznych?

– Przede wszystkim wyciąganie ust na płasko bardzo często musi się wiązać również z kwestią wypełniacza tkankowego, który musi być nieco sztywniejszy, żebyśmy uzyskali określony efekt, samą techniką pracy. No i tutaj ten efekt związany też jest z naczyniami krwionośnymi, które mamy w ustach.

alt="usta na płasko"
Pixel-Shot/shutterstock.com

Wiem, że część osób, które się szkoli czy wykonuje zabieg mówi: „A tam przecież biegnie jedno naczynie, widziałam w atlasie anatomicznym”. Drodzy Państwo, atlas anatomiczny a rzeczywistość anatomiczna to naprawdę nie jest jeden do jednego. Pamiętajmy o tym!

Tętnice wargi górnej i dolnej mniej więcej moglibyśmy porównać do szkieletu ryby. Naprawdę to jest naczynie z wieloma odnogami. Uciśnięcie tego naczynia wcale nie jest takie trudne, jakby nam się wydawało. Sztywnym materiałem, wyciskaniem tego materiału, przyciskaniem ust, żeby one były płaskie… to jest często uciskanie tych naczyń.

Robienie nad ustami półki u pacjenta nie jest bezpieczne zabiegowo. Jest to też działanie przy tych naczyniach igłą dość intensywnie. Tak jak powiedziałem – jest wiele odnóg tych naczyń, co wiąże się często z lekkim uciśnięciem. 

Powiem krótko! Najwięksi specjaliści, największe autorytety medycyny estetycznej na świecie głośno już w tym momencie mówią ustom tego typu, czyli na płasko NIE.  Niebezpieczne, nieestetyczne!

I pytanie co my tak naprawdę tworzymy? Całościowa estetyka, jednocześnie z ustami na płasko, idziemy w jakimś kierunku alienizacji pacjenta. My odbiegamy od…

Od standardów wyglądu?

– Może nie tyle od standardów, co wyglądu człowieka naturalnego powiedziałabym nawet.

To prawda. Szukamy też na siłę takich rozwiązań, które poniekąd chciałyby być uważane za bardziej estetyczne. Bo często usta na płasko opisywane są jako piękne wydobycie naturalnego łuku Kupidyna. Ale jest obarczone jednak bardzo dużym ryzykiem, przede wszystkim związanym z zastosowaniem bardzo często wolumetrycznych wypełniaczy. Ilość nakłuć, czyli ta traumatyzacja tkanki jest ogromna.

– To co powiedziałam, stosowanie sztywnych wypełniaczy dla określonego efektu. Drodzy Państwo, usta są naturalnie bardzo miękkim, delikatnym elementem na naszej twarzy. W tej okolicy nigdy nie powinniśmy zastosować wypełniacza tkankowego, który jest sztywnym wypełniaczem. Dającym rusztowanie tkankowe, mającym dźwigać naszą tkankę. To są wypełniacze, które mają dźwigać, mogą być postawione na okostnej, dźwigać wolumetryczne, postawione na łuku jarzmowym… To zupełnie inne zastosowanie materiału.

To jest materiał, który nigdy nie powinien się znaleźć w czerwieni wargowej. Po pierwsze – usta tracą swoją naturalną miękkość, elastyczność. My nawet przestajemy mieć tę samą mimikę. My tymi ustami nie możemy ruszać w określony sposób w momencie, kiedy założymy tego typu materiał.

A po drugie – drobne naczynia. Drodzy Państwo, anatomia. My naprawdę zapominamy o tym, że my nie możemy bezkarnie zakładać takich materiałów, bo będziemy doprowadzali do efektu niedokrwienia. A w konsekwencji możliwe, że i do martwicy.

Pamiętajmy również o tym, że zastosowanie wolumetrycznych materiałów w okolicach ust… Moje pytanie brzmi: drodzy Państwo, co w momencie, kiedy ten materiał będzie schodził?

Czy ktoś informuje pacjenta o tym, że rozciągając mu w ten sposób tkankę, ten materiał będzie schodził. Co dalej… za 5, za 10 lat? Jak ten pacjent będzie wyglądał? Czy osoby, które wyciągają w ten sposób usta informują swoich pacjentów, że tkanka będzie luźniejsza po kilku tego typu zabiegach?

Czyli kolejne iniekcje będą się wiązały z tym, że będzie podawana o wiele większa dawka preparatu, tak samo wolumetrycznego?

– Będzie konieczna, albo będzie tak naprawdę ta tkanka luźna. Pacjentka będzie skazana albo do końca życia na podawanie preparatu, albo zabieg chirurgiczny.  W każdym razie na pewno nie wróci do swojego kształtu ust. W zasadzie to będzie zdana na pewno na jakieś zabiegi estetyczne.

Jaką w takim razie metodę wybrać, aby uniknąć takiego niepożądanego efektu „kaczego dzióbka”?

– Przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę, że wypełniacz tkankowy dobierany do ust powinien być wypełniaczem delikatnym, miękkim. Mamy przecież wypełniacze typu lips, ewentualnie klasa wypełniaczy typu M, universal, które dadzą nam trochę więcej objętości, jeżeli rzeczywiście tego potrzebujemy…

Ale nadal są to wypełniacze miękkie…

– Mnóstwo mamy technik pracy… możemy pracować kaniulą, możemy pracować igłą, w zależności od tego, co chcemy uzyskać. Możemy pracować tylko i wyłącznie poprawiając tak zwane pillows.

Przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę proporcje górnej wargi do dolnej wargi. Jest tyle punktów odniesienia proporcji, jeśli chodzi o proporcje twarzy, że to jest pierwsza podstawowa rzecz, którą powinniśmy się zająć. Linie Rickettsa, proporcja górnej wargi do dolnej wargi, to są elementy kluczowe.

Powinniśmy wymierzyć wszystko u pacjenta w pierwszej kolejności, a dopiero potem zastanowić się jaką metodą my ten preparat tutaj podamy. Oczywiście my możemy wyciągać lekko kąty ust, jeśli one się zamykają, możemy rozbudowywać pillows, jeśli rzeczywiście one tego potrzebują.

Ale też pamiętajmy o jednej, bardzo ważnej rzeczy. Po pierwsze – to co powiedziałam – proporcje. Bardzo ważna rzecz. Po drugie – pamiętajmy, że usta są elementem całej twarzy, osadzone są również na zębach. W związku z tym kolejny element to kwestia uzębienia pacjenta. Czyli sprawdzenia czy na przykład pacjent ma pełne uzębienie. Często popełniany błąd to jest modelowanie ust na aparacie ortodontycznym, więc całość tego jest bardzo złożonym tematem.

Myślę, że mogłybyśmy przedyskutować tydzień na ten temat. W każdym razie podsumowując: i igła jest ok, i kaniula jest ok, byleby były zachowane proporcje i technika pracy związana z podkreśleniem naturalności ust. A nie pójście w kierunku alienizacji i tworzenie ust, które nie są naturalnymi ustami człowieka.

I pamiętajmy o wyborze odpowiedniego produktu, który nie będzie produktem wolumetrycznym.

– Zdecydowanie produkty tylko i wyłącznie takie, które będą dalej utrzymywały naturalną, miękką strukturę ust.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook Instagram Youtube Spotify