Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Trądzik różowaty: postępowanie, rozpoznanie, przyczyny

, ten tekst przeczytasz w: 7 minuty

Co znajdziesz w artykule?

W studio Aesthetic Business z kosmetologiem dr n. o zdr. Katarzyną Urtnowską-Joppek rozmawiamy o postępowaniu w przypadku trądziku różowatego. Szacuje się, że około 10% społeczeństwa cierpi na ten problem i występuje on znacznie częściej u kobiet niż u mężczyzn.

rozmawiała Zofia Owczarek; oprac. Barbara Kielczyk

Często pojęcie decyzji o jakichkolwiek terapiach gabinetowych jest trudne, ponieważ boimy się, że stan cery ulegnie pogorszeniu. Co w takim razie robić, żeby pacjent był zadowolony? Jak określić, czy dana skóra, z którą mamy styczność u pacjenta jest skórą naczyniową? Czym ona się charakteryzuje?

– Przede wszystkim, cera naczyniowa charakteryzuje się obecnością właśnie teleangiektazji. Oprócz tego często też obserwujemy, iż jest ona wrażliwa, często nadreaktywna, zazwyczaj skóra ta jest cienka. I jeśli chodzi o typ cery w większości cery są to cery mieszane, ale też w dużej ilości cery suche.

alt="trądzik różowaty leczenie"
Geinz Angelina/shutterstock.com
Powiedzmy może czym są te teleangiektazje, które często występują właśnie w przypadku cer naczyniowych?

– Teleangiektazje jest to prawidłowa nazwa na rozszerzenia naczyń krwionośnych. Warto zaznaczyć, że nasi klienci często i my też popełniamy błąd nazywając je popękanymi naczynkami. Naczynka absolutnie nie są pęknięte. Bo gdyby jednak naczynie nam pękło, to byłby wylew, byłby siniak.

Natomiast są to rozszerzone naczynia. Naczynia prawidłowe, zdrowe mają skłonność do rozszerzania się i obkurczania. I wtedy powinny być schowane i pod naskórkiem praktycznie niewidoczne. A w momencie, kiedy widzimy już żyłki prześwitujące, takie malutkie, fioletowe właśnie pajączki (klienci często mówią, że to są pajączki), to wtedy faktycznie świadczy o tym, że naczynie się na stałe rozszerzyło. I prześwituje przez naskórek.

Czym w takim razie charakteryzuje się trądzik różowaty? Czy występuje on zawsze w przypadku tych cech nadreaktywnych, naczyniowych? Bo jest to tak naprawdę choroba skóry. Jak ją rozpoznać prawidłowo w gabinecie, żeby później cykl zabiegów był odpowiedni?

– Cera z trądzikiem różowatym jest trudną do rozpoznania. I faktycznie mamy z tym nadal problemy. Podłoże naczyniowe jest tym głównym. W tej chwili już wiemy, że to są patologie układu naczyniowego.

Natomiast współistnienie łojotoku jest tutaj też bardzo ważne. W związku z czym, jeśli chcielibyśmy odróżnić cerę naczyniową zwykłą od cery z potencjalnym trądzikiem różowatym pierwszej fazy na przykład, to faktycznie musielibyśmy znaleźć i współistnienia objawów naczyniowych i współistnienia objaw łojotokowych. Ponieważ jest to choroba o podłożu łojotokowym z grupy chorób łojotokowych.

Warto zwrócić tu uwagę na strukturę tej skóry. Skóra z trądzikiem różowatym kontra normalna cera naczyniowa zazwyczaj też jest skórą grubszą z obserwowanymi, rozszerzonymi naczyniami. Nie tylko naczyniami krwionośnymi, ale także gruczołami łojowymi. I te faktycznie popularnie nazywane „pory rozszerzone”, taką skórę pomarańczy też często możemy zaobserwować.

Jak w takim razie rozpoznać trądzik różowaty w pierwszej fazie? Czym on się objawia?

– Pierwsza faza jest właśnie trudna do rozpoznania z racji tego, że jest taka nie charakterystyczna. Jest to tak zwany „flashing”, czyli napadowe rumienie. Mogące powstawać pod wpływem na przykład emocji, ciepła, stresu, również alkoholu czy spożycia ostrej przyprawy. On się objawia głównie w okolicy policzków, górnej części nosa – nazywamy to motylem.

I faktycznie przy cerach naczyniowych i nadreaktywnych również może być coś takiego obserwowane. Dopiero nasilenie tego problemu, częstość tego problemu i siła tego rumienia oraz podłoże łojotokowe byłoby dla nas wskazaniem, że to być może jest już trądzik różowaty.

Postaci trądziku różowatego jest kilka. W takim razie, jeśli już mamy pewne podejrzenia odnośnie pierwszej fazy, co się może wydarzyć dalej, jeśli nie zadbamy o skórę prawidłowo?

– Rumień przejściowy, czyli tak zwany „flashing” może ulec utrwaleniu. I to już jest druga zdiagnozowana postać trądziku różowatego, czyli rumień utrwalony. I widoczne teleangiektazje, już widoczne żyłki.

alt="trądzik różowaty leczenie"
New Africa/shutterstock.com

W trzeciej fazie mogą powstać – oczywiście do tej fazy nie musi dojść, ale u części pacjentów będziemy obserwować – grudki i krostki. Charakterystyczne, łatwo jest je rozróżnić od trądziku pospolitego, dlatego, że one nie będą miały treści ropnej.

Tak samo nie będzie tutaj obserwowanych zaskórników. Przy trądziku pospolitym tych zaskórników – zarówno otwartych, jak ich zamkniętych – obserwujemy bardzo dużo.

No i chyba najgorszą postacią, dosyć rzadką – częściej dotykającą akurat już mężczyzn, nie kobiet – jest faza przyrostowo-guzowata. Gdzie dochodzi do przerostu gruczołów łojowych i obserwujemy mocne zgrubienie tkanki i przerost tej tkanki.

Zazwyczaj nos jest taki charakterystyczny, czasami może być to też okolica czoła, brody czy na przykład powiek i uszu.

Dodatkowo występuje jeszcze u około 50% naszych klientów postać oczna. Często nasi klienci nie powiążą jednego z drugim, gdzie na przykład przewlekłe zapalenie spojówek się pojawia czy przewlekłe zapalenie powiek. I jest to zdecydowanie związane z już dosyć mocno rozwiniętym trądzikiem różowatym.

Jakie składniki w takim razie wyeliminować, jeśli chodzi o terapię gabinetowe? Co jest całkowicie zabronione?

– Zabronione będzie zbyt mocne podrażnienie skóry i zbyt agresywne jej traktowanie. W związku z czym wszystkie nasze zabiegi, jak również też pielęgnacja domowa… Bo ja zawsze moim klientom próbuję wytłumaczyć, że to co my w gabinecie robimy to jest taka mała część. A pielęgnacja domowa jednak to jest coś, co robią na co dzień, kilka razy dziennie…

W związku z czym tam musimy się skupiać na łagodzeniu stanów zapalnych, na uszczelnianiu naczyń krwionośnych. Zatem wszystkie składniki łagodzące takie jak na przykład d-pantenol, alantoina. Dodatkowo, na przykład na uszczelnianie naczyń krwionośnych arnika górska, kasztanowiec pospolity, miłorząb dwuklapowy… To są składniki, które często w kremach, tonikach do pielęgnacji takiej cery będziemy obserwować.

I też warto tutaj zwrócić uwagę na kwasy. Kwasy nie tylko w zastosowaniu gabinetowym, zabiegowym, ale także właśnie w pielęgnacji domowej. Jako substancje przeciwzapalne przede wszystkim uwielbiane przez nas kwas laktobionowy. Ostatnio dosyć dużo doniesień na temat glukonolaktonu. Jak również kwasów już bardziej kojarzonych z trądzikiem pospolitym o działaniu przeciwbakteryjnym, ale delikatnym i niedrażniącym – głównie kwas azelainowy.

I z najnowszych doniesień już od jakiegoś czasu wiemy, że też kwas traneksanowy jako substancja lecznicza, która wcześniej była wykorzystywana jako substancja przeciwkrwotoczna. Dosyć ładnie nam będzie niwelować rumień i zamykać rozszerzone naczynka krwionośne.

Jeśli chodzi o zabiegi w gabinecie wiadomo, każda kobieta czy mężczyzna, który w nim się pojawia, chcieliby mieć taki mocny booster, np. mezoterapie igłowe, stymulatory tkankowe… Co w takim razie w przypadku skór z trądzikiem różowatym? Czy musimy to całkowicie wyeliminować?

– Wszystko zależy od tego, na jakim etapie choroby klient do nas przyjdzie. Bo też tutaj może warto zwrócić uwagę na to, że ja jestem kosmetologiem. I moją rolą nie jest leczenie i pielęgnacja, ale też szybka diagnoza.

I jeśli znajdę takiego klienta w młodym wieku, zazwyczaj kobieta około 20. roku życia, możemy też zaobserwować takie coś jak zaistnienie fazy pre-rosacea. Czyli takiej fazy przed trądzikiem różowatym, gdzie ja już widzę, że jest to podłoże. Bo jest już cera łojotokowa, bo są już jakieś zmiany naczyniowe, ale jeszcze rumienia napadowego tak właściwie nie obserwujemy. I to jest taka faza, w której możemy zrobić te stymulatory, możemy zastosować mezoterapię igłową.

alt="trądzik różowaty leczenie"
zusenjka/shutterstock.com

Natomiast cały czas z tyłu głowy powinniśmy mieć, że my tę skórę możemy nadmiernie podrażnić. I możemy my jako zabiegowcy być czynnikiem wywołującym tę chorobę. Tak że tutaj bardzo ostrożnie w pierwszej fazie, takiej jeszcze nawet może przed trądzikiem.

Natomiast jeśli już obserwujemy zmiany napadowe czy nawet utrwalony rumień, no to możemy się ograniczyć strefowo. Czyli jeśli naszej klientce na przykład bardzo zależy na mezoterapii igłowej na przykład okolicy oczu – bo widzi sińce pod oczami, bo widzi, że już ta okolica się starzeje, że ma pierwsze kurze zmarszczki, chciałaby troszeczkę podstymulować – to możemy miejscowo igłą owszem popracować.

Natomiast nie wolno nam traumatyzować tkanek, które już są w stanie zapalnym, gdzie skóra jest naprawdę już nadreaktywna. A w stanie grudkowo-krostkowym no to już faktycznie mamy dosyć duże ograniczenia. I jeśli mezoterapia to raczej bezigłowa, elektroporacja…

A dodatkowo myślę, że dzisiejsza kosmetologia daje nam naprawdę duże możliwości. Mamy bardzo dobre zabiegi bezdotykowe, nietramatyzujące tkanek, nie rozgrzewające tkanek, bo nie wolno nam ich rozgrzewać. Z dużym naciskiem myślę (moja miłość) o oxybrazia z infuzją tlenową. To jest rewelacyjny, chłodzący zabieg, który będzie stany zapalne w późnych fazach trądziku różowatego uspakajać.

No i dodatkowo oczywiście laseroterapia, lasery pulsacyjno-barwnikowe orbitujące światło zielone. To są takie najbardziej popularne do obkurczania naczyń krwionośnych. Także oczywiście terapia światłem LED też jest popularna jako dołączenie do innych zabiegów jako dodatek. No i jak już wspomniałam, kwasy to jest taka podstawa.

Wydaje mi się, że większość z nas zabiegowców, nie tylko kosmetologów, ale dermatolodzy też już polecają w tej chwili terapie kwasowe. I tutaj królem jest duet kwas laktobionowy z azelainowym. I całe serie jesteśmy w stanie wykonać zarówno w pierwszej fazie, jak i w późnych fazach. Po to, żeby te objawy nawet cofnąć.

Na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie tej choroby zlikwidować. Jesteśmy w stanie zapobiegać jej rozwojowi. Jesteśmy w stanie ewentualnie cofnąć klienta z objawami do fazy poprzedniej. I tutaj też takim nowym hitem od jakiegoś czasu jest praca z retinolem i witaminą C. Gdzie dużo zabiegowców, myślę by się obawiało zastosować taką terapię, ponieważ ona jest dosyć intensywna. Skóra podczas zabiegu dosyć mocno się podrażnia, zaczerwienia, skóra może także się złuszczać.

Natomiast w pierwszej fazie początkowej jeszcze rumienia przemijającego myślę, że spokojnie można się o to pokusić, ponieważ zabieg sam w sobie będzie mocno odświeżał skórę. Będzie poprawiał jej procesy fizjologiczne, jak również będzie działał na łojotok i na uszczelnianie naczyń krwionośnych. Tak że myślę, warto spróbować.

Natomiast musimy zawsze pamiętać o tym, że działamy zachowawczo i boimy się wywołać nadmierne podrażnienie. Jeśli już ta faza jest zaawansowana.

Czyli w takim razie musimy mieć bardzo dobry kontakt z klientem, który będzie współpracować. Bo ważne w przypadku trądziku różowatego przede wszystkim jest i pielęgnacja, i dieta, która niestety, ale objawy może zaognić…
alt="trądzik różowaty leczenie"

– Tak. Tych czynników zaogniających, zaostrzających chorobę jest dosyć dużo. I o tym warto pamiętać, żeby ta terapia była taka od A do Z – porządna. Nie może być tak, że klient się zdecyduje przyjść na przykład tylko do gabinetu kosmetologicznego – my musimy współpracować.

Jest niezbędne podejście całościowe. Wysłanie klienta do dietetyka, sprawdzenie czy nie ma nietolerancji pokarmowych i alergii pokarmowych. Ponieważ takie współistnienie jako czynnika etiopatogenetycznego już zostało wykazane.

Oczywiście genetyki nie prześcigniemy – a taki czynnik też już jest udowodniony – natomiast jesteśmy w stanie zapobiegać innym rzeczom. Często te osoby także muszą się skierować do lekarza chorób wewnętrznych. Czasami obserwujemy zaburzenia mikroflory jelita cienkiego, przede wszystkim bytujące helicobacter pylori. Jak również nadmierny rozwój mikrobów skóry, skóry twarzy.

Do tego wszystkiego też trzeba unikać innych czynników, które mogą zaostrzyć nam stan. Czyli już wspomniany alkohol, ostre przyprawy, duża ilość cukru, gorące powietrze, oczywiście unikanie rozgrzewania tej skóry. Zatem wpływ promieniowania ultrafioletowego na skórę, sauny, ciepła kąpiel. To wszystko też odpada i klient musi się bardzo mocno pilnować.

No i do tego wszystkiego jeszcze bardzo ważna sumienność w pielęgnacji. W pielęgnacji domowej, regularna pielęgnacja, pielęgnacja łagodząca i współpraca na wszelkich możliwych poziomach. Tak że nie może być to nigdy terapia jednokierunkowa.

Dokładnie. Jest to temat na pewno bardzo złożony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook Instagram Youtube Spotify