Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Skóra i włosy w okresie pandemicznym

, ten tekst przeczytasz w: 8 minuty

Co znajdziesz w artykule?

Dziś w studio Aesthetic Business mamy przyjemność rozmawiać z lekarzem medycyny estetycznej, specjalistką dermatologii, panią doktor nauk medycznych Katarzyną Osipowicz. Porozmawiamy o tematyce związanej ze skórą, z włosami, zabiegami w okresie pandemicznym, postpandemicznym.

rozmawiał lek. stom. Paweł Ponichtera

Jak w ocenie Pani doktor stan pandemii covid-19 wpłynął na kondycję skóry, włosów naszych pacjentów?
alt="Katarzyna Osipowicz"
dr n. med. Katarzyna Osipowicz

– Myślę, że to był bardzo nieoczekiwany czas, który spowodował, że zmuszeni byliśmy zostać w domu. Często pracować zdalnie i korzystać z urządzeń, które pokazywały nam naszą twarz z bliska. Ograniczyliśmy makijaż, a jednocześnie byliśmy zmuszeni do noszenia maski, co mogło przyczynić się do pojawienia się zmian w okolicy ust.

Dodatkowo część z naszych pacjentów przeszła bardziej lub mniej nasilone objawy infekcji wirusowej, jakim jest covid. Co w konsekwencji powodowało na przykład nadmierne wypadanie u nich włosów.

Ta tematyka związana z włosami to tematyka, z którą pacjenci bardzo często zgłaszają się do gabinetu dermatologicznego, gabinetu medycyny estetycznej w okresie covidowym, pandemicznym czy postpandemicznym. Ilość pacjentów borykających się właśnie z problemami łysienia jest większa.

– Dokładnie. Z racji, że klinika, którą prowadzę w dużej mierze opiera się na problemach związanych z owłosioną skórą głowy, masa pacjentów zgłaszała się do nas 3-4-5 miesięcy po infekcji, ponieważ mechanizm wypadania włosów był telogenowy. To polega na tym, że wysoka temperatura, stres, które przeszedł organizm w trakcie chorowania, spowodował nadmierne wypadanie włosów.

Często pacjenci zbyt długo oczywiście zwlekali ze zgłoszeniem się do specjalisty i próbowali radzić sobie na własną rękę. To nie było właściwe założenie, ponieważ włosy przez to wypadały w nadmiernych ilościach. I później musieliśmy wdrożyć terapię, dodatkowe zabiegi, żeby jak najszybciej zahamować ten proces. A następnie jeszcze pomóc tym włosom skutecznie i szybko odrosnąć.

Czyli mechanizm utraty włosów czy przyspieszonego nadmiernego ich wypadania związany z infekcją wirusową, jaką jest zakażenie koronawirusem, to głównie mechanizm związany z wysoką temperaturą… Z tym stresem, który przechodzi organizm w trakcie zakażenia, objawów choroby.

– Zgadzam się z Panem w 100 procentach. Tak naprawdę jest to znany mechanizm telogenowy. Może być ten mechanizm fizjologią, na przykład w okresie po ciąży. Ale też patologią, na przykład po infekcjach po nadmiernym stresie, po wysokiej gorączce czy operacjach.

Czyli pocieszającym dla pacjentów jest to, że ten mechanizm jest w pełni znany i specjaliści medycyny estetycznej i dermatologii wiedzą, jak sobie z tym radzić. Istnieją zabiegi, które mogą zniwelować problem właśnie łysienia telogenowego.

– Jeżeli chodzi konkretnie o ten problem, to wiemy, że on zazwyczaj jak już się rozpoczął, po prostu musi kilka tygodni potrwać. Musi dojść do wymiany włosów. Jeżeli chodzi o zabiegi, to skupiamy się na tych, które mogą wzmocnić mieszek włosowy, przyspieszyć odrost nowego włosa. Czy też spowodować, że z jednego włosa będą rosły nam dwa grubsze w lepszej kondycji. Ale bardzo ciężko już jest odwrócić coś, co nastąpiło się w naszym organizmie.

Pani doktor, jakie zabiegi Pani rekomenduje? Jakie w pani praktyce przynoszą najlepsze skutki? Mówię tutaj o zabiegach trychologicznych, o zabiegach wzmacniających kondycję włosa i skóry głowy.

– Myślę, że powinniśmy zacząć przede wszystkim od oceny jakości skóry głowy. To jest dla mnie szalenie istotne jako dla dermatologa. Ponieważ często też stres sprzyja innym infekcjom, jak łojotokowe zapalenie skóry głowy, a to też może nam nasilać wypadanie włosów. Zaczynamy więc od badania trychoskopowego, polegającego na ocenie skóry głowy, na ocenie mieszków włosowych.

Pod ten problem albo pod to, co widzimy, staramy się dobrać zabiegi pielęgnacyjne, które pacjent powinien kontynuować w domu. A jeżeli już chodzi o sam mieszek włosowy, tu możemy zalecić zabiegi uzupełniające, wzmacniające; od karboksyterapii po różnego rodzaju mezoterapie, czy też zabiegi z osoczem bogatopłytkowym, PRP.

Tematyka trychologiczna to bardzo ważny temat, który jest związany z okresem pandemicznym. Ale pacjenci zgłaszający się do gabinetu dermatologicznego i medycyny estetycznej w okresie właśnie pandemii, często zgłaszają się z innymi problemami dotyczącymi innych części ciała. I tutaj mam na myśli taką może nową jednostkę chorobową, która dość często jest teraz opisywana. Mam na myśli zakażenia porównywane do trądziku, okolice ust związane z noszeniem maseczki. Jakie jest pani zdanie na ten temat?
alt="skóra i włosy w okresie pandemicznym"
BLACKDAY/shutterstock.com

– Jeszcze pozwolę sobie wtrącić, ponieważ jak wspomniał pan, zmieniła się nie tylko twarz i skóra, ale też ciało. Duża grupa pacjentów nadmiernie przytyła, czy też jednak zwiększyła swoje gabaryty tu i ówdzie.

Gabinety więc mają też na pewno ciekawą i dobrą ofertę, która pozwoli wymodelować ciało czy pozbyć się tych niechcianych kilogramów.

Ale wracając do pytania Pana odnośnie zmian w obrębie twarzy, tutaj zgodzę się w 100-procentach. Pojawiły się zmiany nasilone, szczególnie w okolicy ust.

Często u pacjentów, którzy mieli już trądzik, mieli pojedyncze zmiany i w momencie, kiedy byliśmy zmuszeni nosić maskę na zewnątrz, w pomieszczeniach, dochodziło do rozszerzenia się tych zmian, do nadmiernej infekcji w okolicy ust. I nie tylko, bo te zmiany też rozszerzały się później wyżej.

Do tego dochodziły niejednokrotnie zmiany o charakterze łojotokowego zapalenia skóry obserwowanego w okolicy nosa, w okolicy brwi. Pacjenci próbowali radzić sobie na własną rękę, szukali porad w internecie, co zapętlało, wręcz zaostrzało objawy. I trafiali naprawdę w złej kondycji swojej skóry do dermatologów czy lekarzy medycyny estetycznej.

Te problemy trądzikowe, które są związane może z noszeniem maseczki, ale też z innymi czynnikami – ponieważ wiadomo trądzik to nie jest przypadłość, która jest związana tylko i wyłącznie z noszeniem maseczki – ale w mojej praktyce klinicznej i w doświadczeniu zawodowym widzę, że często pacjenci próbują leczyć się na własną rękę. Podpowiedzi z internetu, reklamy różnych produktów… Czy jest to korzystne? Czy uważa Pani, że często kończy się to źle? I właśnie tak, jak Pani powiedziała przed chwilą pacjenci często trafiają w stanie jeszcze gorszym, zaostrzonym… Co może dawać nawet trwałe efekty negatywne dla skóry, na przykład blizny potrądzikowe?

– Ja jestem wręcz zaniepokojona, kiedy do mojego gabinetu przychodzi rodzic z nastolatkiem, czy też z nastolatką i bagatelizuje problem, jakim jest trądzik. Często to ten młody człowiek wręcz wywiera presje, ponieważ czuje się źle, obserwuje swoją twarz jako jakąś brzydką. A rodzice podchodzą do tego, że przecież każdy kiedyś miał trądzik i sam musi przejść.

Takie założenie, że trądzik przejdzie sam jest bardzo błędne. Tym bardziej, że może nieść za sobą konsekwencję w postaci blizn na całe życie.

Dodatkowo trądzik, który nie opanujemy we wczesnej fazie, mogą być to wręcz pojedyncze grudki czy też zaskórniki, ale bez właściwej pielęgnacji czy leczenia dochodzi do rozwoju tych zmian. Zmiany pojawiają się zapalne, ropne, niektóre zostawiają właśnie szpecące blizny do końca.

Jeśli mówimy o pacjentach, którzy już przeszli zakażenie trądzikowe, ten stan zapalny skóry… Można powiedzieć, że nie zareagowali w porę, czyli już pojawiły się blizny, przebarwienia. Mam teraz na myśli takie uspokojenie tych pacjentów. Bo przecież medycyna estetyczna i współczesna dermatologia zna zabiegi, zna metody, które pozwalają zniwelować, zmniejszyć efekty związane z trądzikiem – czyli blizny, czyli przebarwienia. Czy tak jest, czy mam rację?

– Dobrze zostało powiedziane, że jest to zniwelowanie blizn. Nie jesteśmy w stanie nawet dzięki najlepszym zabiegom pozbyć się śladów po trądziku do zera. Możemy oczywiście wykorzystać szerokie spektrum zabiegów, jakie dzisiaj mamy w ofercie w swoich gabinetach. Od peelingów chemicznych poprzez podcinanie blizn, wypełnianie ich tkanką tłuszczową, wypełnianie kwasem hialuronowym oraz zabiegi z laseroterapii.

Te zabiegi we właściwej kombinacji czy też we właściwej kolejności dostosowane pod indywidualnie problem pacjenta, pozwalają znacznie poprawić jakość skóry. No i zniwelować te blizny.

Ale nie wymazać do zera.

– Dokładnie.

Natomiast mnogość zabiegów dostępnych na rynku, mnogość preparatów, często preparaty też reklamowane w telewizji, trochę jakby kuszą pacjentów, aby to leczenie przeprowadzać na własną rękę. I tu znowu chyba powinniśmy podkreślić, że to powinno być skoordynowane. Powinno być według jakiegoś konkretnego planu leczenia, nawet te zabiegi pielęgnacyjne, prawda?

– Wszystkie zabiegi tak naprawdę wymagają jakiejś konsultacji specjalisty. Dla pacjenta krosta to krosta, blizna to blizna. A naprawdę blizn jest szereg, krosty między sobą się różnią, jakość skóry się różni… Więc to wszystko wymaga głębszej analizy i dobrania dobrej pielęgnacji od początku do końca. Która będzie składała się z kilku kroków, będzie dopasowana do problemu. I też omówienia z pacjentem, co chcemy tą pielęgnacją de facto osiągnąć. Czy też co te zabiegi mają na celu nam zmienić, czy poprawić.

Bardzo ważna jest ta rozmowa, wywiad, ustalenie priorytetów dokładnie pod pacjenta. Często nasze oczekiwania, czy też chęć zmiany jest nieco inna niż to, czego oczekuje pacjent, który się do nas zgłasza. Wydaje mi się więc, że najważniejszy jest ten pierwszy kontakt. Ustalenie jakiejś hierarchii, priorytetów… I później konsekwentne realizowanie i spełnianie tych potrzeb, z którymi pacjenci do nas przychodzą.

Pani doktor, mówimy tutaj o czasie pandemicznym, ale zaczyna się kolejna pora roku. Z jednej strony pandemia spowodowała, że trochę może mniej wyjeżdżamy. Że mniej korzystamy ze słońca zagranicznego, chociaż lato w tym roku w Polsce było słoneczne i ciepłe. Pytam tutaj o suplementację, o witaminę D, pytam o kondycję skóry na przestrzeni zmian pór roku. Czy ta suplementacja jest wymagana, czy ona jest rekomendowana? Czy jest rekomendowana tylko w określonych porach roku? Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

– Ja z racji, że jestem praktykiem, ale też lubię być teoretykiem, bardzo często podpieram się badaniami czy też wytycznymi. I swoim pacjentom staram się tłumaczyć, że właściwa suplementacja powinna trwać przez cały rok.

Oczywiście ona powinna być dobrana do pacjenta, ponieważ często nieświadomie nawet suplementujemy różne rzeczy. Zaczynam więc często od zbadania poziomu, jeżeli chodzi o witaminę D. Od zalecenia właściwej dawki, następnie ją staram się monitorować i utrzymywać przez cały rok.

Czyli znowu indywidualne podejście do pacjenta, indywidualne dobranie potrzeb. A nie takie schematyczne działanie według reklam telewizyjnych?

– Dokładnie. Ja wręcz jestem przeciwniczką tych reklam i brania zewsząd tego, co jest atakiem na nas. Wszędzie widzimy piękne reklamy, drogie kosmetyki, drogie suplementy… A czasem okazuje się, że najtańsza witamina z apteki na receptę będzie tą najwłaściwszą w suplementacji.

No właśnie. Rozmawiamy o skórze, rozmawiamy o włosach, rozmawiamy o suplementacji, o okresie jesienno-zimowym. Ale chciałbym zadać pytanie o różnorodność potrzeb dermatologicznych, estetycznych wśród mężczyzn i kobiet. Wiemy, że mężczyźni dbają o siebie… Wiemy, że tematy związane z medycyną estetyczną u mężczyzn to już nie temat tabu. To zabiegi bardzo powszechne. Ale zapytam o doświadczenie w praktyce Pani doktor. Jaka jest struktura pacjentów zgłaszających się do gabinetu procentowo? Z jakimi potrzebami zgłaszają się mężczyźni?
alt="skóra i włosy w okresie pandemicznym"
Rido/shutterstock.com

– Ja mogę ze swojego doświadczenia powiedzieć, że dzisiaj mam 50 na 50, jeżeli chodzi o liczbę osób pod względem płci, którzy trafiają do mojego gabinetu. Mężczyźni coraz chętniej poddają się tym zabiegom, wręcz chcą mieć dobry efekt w krótkim czasie.

Jest o wiele łatwiej z mężczyzną wypracować jakiś schemat, ponieważ kiedy zdobędziemy jego zaufanie, on konsekwentnie realizuje plan, który został dla niego stworzony. To jest zupełnie inaczej niż u kobiet, które gdzieś sugerują się opinią koleżanek, prasy, mediów.

Mężczyzna chce mieć dobry efekt szybko i później tylko raz na jakiś czas go utrzymywać. I wykonywać zabiegi, które będą pozwalały mu się cieszyć czy to nową fryzurą, czy to nową jakością skóry. Czy też nawet podkreślonymi rysami twarzy, które możemy z wykorzystaniem kwasu hialuronowego jeszcze bardziej podkreślić i dodać im męskości.

Wspaniale mi to słyszeć, bo to był komplement dla mężczyzn – ja przynajmniej tak to odbieram. Ale ta różnorodność zabiegów tym czasie pandemicznym, kiedy nie wychodziliśmy do pracy, kiedy korzystaliśmy ze zdalnej nauki, ze zdalnej pracy, zdalne spotkania… Czy widzi pani, że zmieniła się powiedzmy struktura zabiegów? Mam tutaj na myśli o ilość zabiegów mniej inwazyjnych, bardziej inwazyjnych właśnie w tym okresie, spowodowanych brakiem wychodzenia na co dzień do pracy?

– To była ogromna różnica. To już nie był czasem 1 ml kwasu, którego miał nikt nie zauważyć. Tu był większy nacisk, że ma być efekt. Panie, czy też panowie, którzy poddawali się już zabiegom chcieli, żeby inni, kiedy wyjdą z domu, czy też wrócą do biura, widzieli tę zmianę. Zależało im na tym, żeby wyglądać lepiej, młodziej.

Mogli też sobie pozwolić w domu na trochę bardziej rozbudowaną pielęgnację, czy też na zabiegi, które wyłączały ich wcześniej z normalnego funkcjonowania. Według mnie więc ta inwazyjność była dużo większa. Nie krępowaliśmy się też, żeby powiększyć usta, bo mieliśmy świadomość, że założymy maskę i nikt tego na początku nie zauważy.

To prawda, no i jednak pracą zdalną byliśmy w stanie pewne rzeczy przemycić, ukryć.

– Może to się niektórym nie spodoba, ale to prawda. Nawet w gabinecie często niektórzy z pacjentów pracowali, czy też byli na jakichś spotkaniach, czy też callach. To był czas, który było można wykorzystać, a później nadrobić pewne rzeczy w godzinach po pracy. Zatem ta praca zdalna trochę nam umożliwiła myślę, że większą dostępność do zabiegów.

Z jednej strony pewne drzwi pozamykała, ale pootwierała inne możliwości.

Facebook Instagram