Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Jak bezoperacyjnie skorygować kształt nosa?

, ten tekst przeczytasz w: 8 minuty

Co znajdziesz w artykule?

W studio Aesthetic Business naszym gościem jest doktor Paweł Dybciak, certyfikowany lekarz z zakresu medycyny estetycznej. Rozmawiamy o pojmowaniu ludzkiego piękna na przestrzeni dziejów. Konkretnie zaś o nieinwazyjnych korektach nosa. A także o możliwych powikłaniach oraz zabiegach po wypadkach.

rozmawiał Artur Adamczak

alt="skorygowanie kształtu nosa"
Panie Doktorze, co jest kluczem do piękna jeśli chodzi o twarz człowieka?

– Myślę, że powinniśmy w ogóle wyjść od definicji piękna. Czym dla każdego jest piękno, bo piękno tworzy się wokół patrzącego. Uważam, że sięgnąć należałoby do dziejów jak pojmowanie ludzkiego piękna zmieniało się na przestrzeni czasów…

Myślę, że piękno jest bardzo indywidualne. I w mojej opinii obecnie poczucie piękna twarzy, piękno człowieka to jest tym, żeby dobrze się czuć samym sobą, żeby być zdrowym. I żeby czerpać w mądry sposób z tego, co daje nam właśnie medycyna estetyczna i wszelkie zabiegi z tym związane.

Nieprzypadkowo zacząłem mówić o tym, bo chciałem skupić się na temacie korekcji nosa, ale takiej korekcji nosa polegającej na zabiegach nieinwazyjnych. Zanim jednak do tego przejdziemy, powiedzmy czym jest tak naprawdę rhinoplastyka?

– Jest to chirurgiczna korekta nosa. W zależności od wskazań, bo kluczem do jakiegokolwiek zabiegu jest kwalifikacja pacjenta, mądra kwalifikacja pacjenta, tak by oczywiście nie szkodzić. Jeżeli więc mamy wskazania do chirurgicznej korekty nosa, mamy skrzywioną przegrodę (gdzie oczywiście wiemy, że większość osób nie ma prostej przegrody), jeżeli jest wskazana chirurgiczna korekta nosa, to jak najbardziej powinniśmy ten nos oddać właśnie pod taką chirurgiczną korektę. Otwartą bądź zamkniętą.

Z kolei mamy też możliwość albo potrzebę skorygowania nosa w sposób nieinwazyjny. I wyczerpuje to znamiona tego, że poprawimy, bo tu możemy jak gdyby mówić o tym, co się dzieje na powierzchownych strukturach.

W metodach nieinwazyjnych nie dotykamy elementów kostnych czy chrzęstnych. Uzupełniamy pewne braki objętości, możemy stosować kwas hialuronowy. Możemy poddać nos korekcie nićmi liftingującymi, też podnosząc czubek nosa, zmniejszając kąt pomiędzy czołem a nosem. Tutaj więc możemy się właśnie poruszać w przestrzeni takich nieinwazyjnych zabiegów.

Lekarz, chirurg może nam podpowiedzieć jaki zabieg powinniśmy zrobić? Czy operację, czy zabieg?

– Tak, uważam, że każdy zabieg zaczyna się od rozmowy, od konsultacji. Jeżeli nie ma wskazań, że jest jakaś dysfunkcja w oddychaniu. Bo jeśli jest krzywa przegroda, wtedy rzeczywiście chirurg powinien powiedzieć, że aby poprawić warunki oddechowe, wskazana jest właśnie operacja.

Jeżeli nie mamy takich twardych wyznaczników do operacji, to jakakolwiek interwencja musi być bardzo przemyślana. I lekarz nie powinien popychać pacjenta do zabiegów inwazyjnych. Jeżeli z kolei jest potrzeba estetyczna, powinna wypływać od pacjenta.

I wtedy powinien on rozsądzić czy powinniśmy sięgnąć po inwazyjną metodę, czy możemy tę sprawę załatwić metodami nieinwazyjnymi. Oczywiście jeżeli one przyniosą oczekiwany efekt.

Z każdą interwencją, z jakimkolwiek nawet drobnym zabiegiem wiążą się jakieś działania niepożądane. To jest medycyna, to jest człowiek… Statystyka też jest niestety nieubłagana i nie ma nigdy 100-procentowej pewności, że wszystko nam się powiedzie, chociaż byśmy dołożyli wszelkich starań.

Oczywiście część tych efektów jest też po stronie pacjenta. Czy stosowanie się do zaleceń pozabiegowych, czy chociażby fotoprotekcji miejsc szycia, czy w ogóle skóry w miejscu wkłucia?

Wrócimy jeszcze do tematu powikłań. Ale wspomnijmy teraz może jakie osoby się kwalifikują do tego, aby zabieg przejść? Mówimy o nieinwazyjnych metodach.
alt="skorygowanie kształtu nosa"
Focus and Blur/shutterstock.com

–  Nieinwazyjne metody są najlepsze u pacjentów, u których mamy do wyrównania niewielki garbek; gdzie nie potrzebujemy tego garbka ścinać metodą chirurgiczną. Tylko właśnie uzupełnienie pewnych ubytków, objętości w obszarze grzbietu nosa da nam satysfakcjonujący efekt.

Czy ewentualnie zabieg przy pomocy nici, bo nici liftingujące nie dodają objętości. Musimy wiedzieć też, że to kwas hialuronowy dodaje nam objętość. Zatem my też mamy pewne granice do tego, by ten nos wyglądał dobrze. Bo dokładanie kolejnych porcji kwasu hialuronowego zwiększa nam objętość nosa.

I pacjent zazwyczaj jest w stanie zobaczyć się w lustrze na wprost, może delikatnie pod kątem. Ale powinniśmy to zderzyć właśnie ze zdjęciami z boku, z przodu, z półprofilu i zobrazować te możliwości. Jak również powiedzieć o ewentualnych następstwach takiej korekty, czyli zwiększenie objętości.

Często pacjenci troszkę nie rozumieją, że tu kwas hialuronowy mogą sobie wstrzyknąć gdzieś w ten nos. Wydaje im się, że czubek się uniesie, nos się wyprostuje. W wartościach bezwzględnych nos zwiększa swoją objętość, bo my podajemy pewną objętość w tkankę podskórną.

A czy można jakoś zróżnicować, jakąś gradację zrobić, że kwas jest lepszy, a nici są gorsze? Czy odwrotnie: że nici są lepsze, a kwas jest gorszy? 

– Chyba ciężko jest ustalić taką twardą granicę. Wszystko to jest właśnie sztuka konsultacji i kwalifikacji pacjenta. Uważam, że tak jak z dobrym krawcem. On, widząc człowieka, kroi na żywym organizmie. Podobnie jest z takim zabiegiem, więc jest mi bardzo ciężko powiedzieć który zabieg jest lepszy. Myślę, że trzeba bardzo indywidualnie podejść do pacjenta.

A jeśli chodzi o same nici, jakie najlepiej wykorzystać?

– Ja w swojej praktyce wykorzystuję nici, w tym Aptos. Uważam, że są to takie nici chirurgiczne, najbardziej wymagające, ale dające najszersze pole do popisu i przewidywalne. Mamy do dyspozycji nici niewchłanialne, nici wchłanialne…

Ja zaczynam od nici wchłanialnych, ponieważ warunki anatomiczne twarzy nam się zmieniają cały czas. Nawet rozwiązania chirurgiczne są czasowe, z dłuższym terminem ważności, ale jednak po kilku latach trzeba znowu odświeżyć tak zwany „look”. Musimy znowu sięgnąć do jakichś zabiegów.

I takie właśnie nici wchłanialne są korzystnym rozwiązaniem, ponieważ pomijamy etap usuwania tych nici. One po prostu się wchłaniają. I możemy przeprowadzić nową korektę na podstawie już zastanych warunków anatomicznych.

Jakie osoby nie kwalifikują się do tego typu zabiegów?
alt="skorygowanie kształtu nosa"
Vera Larina/shutterstock.com

– Po pierwsze – pacjenci, którzy mają zbyt wygórowane wymagania co do zabiegu. To jest pacjent, który w ogóle nie spełnia fundamentalnych warunków. Kolejny aspekt, to taki pacjent, który wymaga interwencji chirurgicznej.

To, że nie jesteśmy mu w stanie takim zabiegiem pomóc, a nawet zaszkodzić to jest to oczywiście bezwzględne przeciwwskazanie dla tego typu interwencji. Skóra musi być też zdrowa i wszelkie jednostki chorobowe czy choroby często autoimmunologiczne – ale oczywiście nie wszystkie – choroby skóry w miejscu zabiegu, opryszczka aktywna… To są przeciwwskazania do tego typu zabiegów.

Czyli anatomia ma jednak znaczenie, jeśli chodzi o korektę nosa?

– Ogromne.

Czy Pan w swojej karierze zawodowej miał takie przypadki, że doszło do powikłań?

– Tak, oczywiście, bo nie miałoby się powikłań, gdyby nic się nie robiło. Cieszę się, że udało się wyjść z każdego powikłania obronną ręką. Ale to często były właśnie takie przypadki, na które ja nie miałem wpływu.

Miałem pacjentkę po podwójnej korekcie chirurgicznej nosa i tak naprawdę chodziło o delikatne wyrównanie ubytku objętości. Była to korekta przy pomocy kwasu hialuronowego, gdzie dołożyłem wszelkich starań, aspirowałem…

Musimy też wiedzieć, że kwas hialuronowy może doprowadzić do martwicy tkanki ze względu na podanie samego materiału w naczynie, ale nie tylko. Możemy też to naczynie ucisnąć i doprowadzić do martwicy zastoinowej. I właśnie u pacjentki do czegoś takiego doszło.

Doszło do uciśnięcia naczynia i do zaburzenia perfuzji. Ból, pierwsze prognozy martwicy zaczęły się rozwijać w pierwszej dobie. Od razu pacjentkę ściągnąłem do gabinetu i wdrożyłem odpowiednie kroki. Wszystko skończyło się szczęśliwie…

Ale to są właśnie takie przypadki, kiedy trzeba działać szybko. I kiedy mimo wszelkich starań nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego przewidzieć.

Z czego te powikłania wynikają w takim razie?
alt="skorygowanie kształtu nosa"
WAYHOME studio/shutterstock.com

– W przypadku tej pacjentki to ze względu na zmienioną anatomię. Każda interwencja chirurgiczna niesie za sobą mikro zwłóknienia, unaczynienie jest inne. Te mikro zwłóknienia dają też jednak gorsze unaczynienia nosa. No i właśnie już wyjściowo gorsze warunki, jeśli chodzi o ukrwienie, dały mi ten efekt rozwijającej się martwicy.

Czy zabiegi nieinwazyjne, jeśli chodzi o korektę nosa są bezpieczne? Czy można procentowo to ocenić?

– Jeżeli zabieg jest przeprowadzony rzetelnie i pacjent stosuje się do zaleceń pozabiegowych, to są one bardzo bezpieczne. Na przykład, w przypadku nici liftingujących tu jest akurat taka przewaga, że nie jesteśmy w stanie doprowadzić do martwicy. Nie jesteśmy w stanie wprowadzić preparatu do naczynia.

Ale oczywiście może być zakażenie okołozabiegowe. Może to być niedochowania aseptyki samego zabiegu, ale też tego co pacjent później z tym swoim nosem zrobił. Musimy wiedzieć, że każde wkłucie to potencjalne wrota zakażenia. Nie możemy więc tego czasu pozabiegowego też bagazelitować.

A na jak długo zabiegi nieinwazyjne dają nam „dobry wygląd” – tak to określmy?

–  W przypadku kwasu hialuronowego,  efektywność utrzymuje się około roku. Z nićmi liftingującymi, przy użyciu nici wchłanialnych mamy dwa, dwa i pół roku do trzech lat. W przypadku nici stałych ten efekt jest dłuższy.

Wiem, że jest Pan teraz w trakcie specjalizacji onkologicznej. Czy jeśli trafiłby do Pana pacjent onkologiczny po przebytej już chorobie nowotworowej, który ma jakiś defekt i chciałby poprawić swój wygląd, to czy kwalifikuje się on na to, aby móc przejść właśnie taki zabieg nieinwazyjny?

– Jak najbardziej tak. Jeżeli oczywiście trafia do nas pacjent onkologiczny i jest on onkologicznie czysty. Czyli wypełnia znamiona onkologicznej czystości i nie jest on w trakcie leczenia chemioterapii, mamy odpowiedni czas od przebytej choroby nowotworowej, to bardzo często tacy pacjenci potrzebują jakichś pozytywnych wydarzeń w swoim życiu.

Moim zdaniem w dzisiejszych czasach ważna jest ta jakość życia. Mówimy cały czas o długości życia… Ale jeżeli my będziemy żyć długo, a w nie pełnym zdrowiu i nie dobrej kondycji psychicznej to myślę, że to nie jest ta jakość życia, na jakiej nam zależy.

A czy występują jakieś choroby, które dyskwalifikują pacjentów ku temu aby móc korzystać z zabiegów medycyny estetycznej, np. cukrzyca?

– Oczywiście. Jeżeli mamy niewyrównaną cukrzycę, to u takich pacjentów gorzej się goi. Jest to oczywiście przeciwwskazanie. Zabiegi medycyny estetycznej nie są jednak bardzo inwazyjnymi zabiegami, więc musimy tutaj też podchodzić bardzo indywidualnie do pacjenta.

Bo i bielactwo czy choroby autoimmunologiczne niewyrównane są przeciwwskazaniem do wielu zabiegów. Co więcej, musimy wiedzieć, że samo leczenie trądziku – jeżeli przyjmujemy odpowiednie leki – też jest przeciwwskazaniem do wielu zabiegów medycyny estetycznej.

Czyli musimy się odwołać do tych postaw, do konsultacji, do wywiadu z pacjentem… I nie zapominać, że jest to jednak interwencja w tkanki, a za tym idzie pewna odpowiedzialność.

Jeśli odstawimy na bok choroby, to medycyna estetyczna jest dla każdego?

– W odniesieniu do pacjenta, czy jeśli chodzi o zabiegowca?

Jeśli chodzi o pacjenta.

– Myślę, że tak, bo z każdym pacjentem można pracować nad jego jakością skóry. Bo to, co się dzieje na naszej twarzy, to jest zjawisko wieloprocesowe. To, co się dzieje w obrębie skóry czy tkanki podskórnej…

Można powiedzieć, że każdemu człowiekowi przyda się aktywność fizyczna, zdrowa dieta… To i dobrze dobrane, przemyślane zabiegi, które będą polegały na stymulacji, na odżywianiu skóry. To jest coś, co myślę, że każdemu można zaproponować i przyniesie to każdemu dobry, naturalny efekt.

Panie doktorze, mówiliśmy o powikłaniach… Czy w swojej karierze zawodowej może Pan słyszał bądź spotkał się Pan z takim przypadkiem, z którego trudno było pacjenta wyprowadzić?
alt="skorygowanie kształtu nosa"
mssy/shutterstock.com

– Oczywiście. W praktyce medycznej często trafiają do mnie pacjenci z różnymi ranami powypadkowymi. Ponieważ większą częścią mojej medycyny estetycznej jest laseroterapia i praca nad bliznami różnego typu, po operacjach czy po wypadkach.

Jeżeli trafiają do mnie dzieci po wypadkach w obszarze twarzoczaszki, to zawsze robi się tak krucho na sercu. I staram się w takich sytuacjach wyprowadzić ten stan do jak najlepszej formy. Nigdy nie jesteśmy w stanie cofnąć tego czasu. 

Jak to się mówi, dobrze już było… Są to więc zawsze przypadki, które są dla mnie osobiście takie najcięższe do zgryzienia, kiedy wiem, że to jest młody człowiek. Z jednej strony nie ma czasu do stracenia, z drugiej my nie jesteśmy też cudotwórcami.

Czy praca z takim pacjentem jest wtedy trudna?

– To wszystko zależy od psychologii pacjenta. Miałem pacjentów starszych, którzy byli po np. wybuchach pirotechnicznych, mieli uszkodzoną jedną stronę twarzy łącznie ze stratą oka. No i wtedy w takich przypadkach ten pacjent jest już bardziej świadomy tego, co się wydarzyło.

A w przypadku dzieci – miałem ostatnio dziewczynkę, która spadła z konia i była wleczona za koniem, bo noga utkwiła w strzemieniu. Przy okazji jeszcze ją kopnął kopytem, no to już ta świadomość takiej małej dziewczynki jest troszeczkę niższa – tego co się wydarzyło i jakie mogą być tego następstwa. I zawsze praca z dziećmi jest dla mnie cięższa.

Tacy pacjenci, o których Pan teraz wspomniał, czyli po jakichś wypadkach… Jaki procent takich pacjentów jest u Pana? Czy jednak przychodzą pacjenci, którzy chcą się jakoś upiększyć? Czy tacy, którzy chcą uratować swoją urodę przez właśnie jakieś takie tragiczne wydarzenia?

– Myślę, że taki odsetek powypadkowy to jest ok. 5-10 procent. Bardzo dużą część mojej pracy stanowią osoby, które chcą pracować nad bliznami potrądzikowymi, bliznami po operacjach… To jest też lwia część moich pacjentów. A około 40 procent to pacjenci, którzy chcą właśnie zadbać o kondycję swojej skóry i jej jakość.

Facebook Instagram