Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Terapie łączone w gabinecie medycyny; cz. 2 – zabiegi polecane na skórę twarzy i głowy

, ten tekst przeczytasz w: 6 minuty

Co znajdziesz w artykule?

Przechodzimy do części 2 rozmowy z Martą Wawrocką, kosmetologiem – bardziej przeznaczonej dla profesjonalistów. Kontynuujemy rozmowę o terapiach łączonych w gabinecie medycyny estetycznej. Zakończyliśmy kwestią pielęgnacji domowej skóry. Ale co w takim razie robić w gabinecie żeby te terapie były skuteczniejsze?

Pierwsza część rozmowy – TUTAJ

rozmawiała Zofia Owczarek

alt="zabiegi na skórę głowy"
Mówiłyśmy o odbudowie bariery hydrolipidowej skóry. Czy przy takiej mocnej odbudowie włókien białkowych lepiej stosować mezoterapię mikroigłową, czy lepiej mezoterapię igłową? A jeśli mamy problem np. z przebarwieniami jakie składniki stosować? Jakie produkty możemy wtedy wybrać pod kątem danego pacjenta?

– W porządku. Ja jeszcze dopowiem jedną rzecz a propos nawilżenia, zanim ruszymy ten wątek. W kwestii wody powiem, że jest to ważna sprawa, aby nawilżyć organizm od środka. Dla mnie jeszcze jedną istotną rzeczą jest to, żeby wprowadzić sobie do suplementacji, w ogóle do swojej diety kwasy omega. One są w stanie bardzo ładnie nam odbudować tę barierę hydrolipidową od wewnątrz organizmu, nawilżą skórę od środka. To jest jedna sprawa.

Natomiast idąc dalej tropem zabiegowym, ja w ogóle jako kosmetolog jestem fanką terapii łączonych. U mnie raczej nie ma takich pojedynczych zabiegów jak np. robimy sobie peeling kawitacyjny i wracamy do domu. Absolutnie nie. Jak już działać, to działać konkretnie.

Często jeśli mamy do czynienia ze skórą wymagającą odświeżenia, jest to skóra zszarzała, pojawiają się już na niej pierwsze zmarszczki, powiedzmy, że płaszcz hydrolipidowy jest już odbudowany, no to jest dobry czas żeby podziałać zabiegowo. Tutaj kosmetologia i medycyna estetyczna daje nam wiele możliwości w obecnych czasach.

Łatwo jest się pogubić, dlatego uważam, że pierwszym krokiem jest udanie się do specjalisty, który zaplanuje terapię zabiegową…

– Naprawdę uwierzcie mi, spotkałam już się z różnymi pacjentami, którzy przychodzą do mnie z różnych gabinetów. Często jest tak na zasadzie, że sami wybieramy sobie zabiegi, np. to teraz mikroigłówka, bo słyszałem/am, że jest lepsza. I później tak naprawdę doprowadzamy do tego, że skóra wcale nie wygląda lepiej, tylko jeszcze gorzej. Dlatego też porządny plan zabiegowy, rozpisany nawet na kilka miesięcy do przodu. Holistyczne podejście to jest tutaj podstawa.

Ja na przykład jestem fanką mezoterapii igłowej i mikroigłowej. Jakie są różnice między tymi dwoma zabiegami? Jeśli chodzi o mezoterapię igłową, jest to o tyle doskonały zabieg w swojej istocie, gdyż działamy na żywych warstwach skóry. Czyli dajemy sobie dawkę jakiegoś preparatu bezpośrednio w żywą warstwę skóry.

alt="zabiegi na skórę głowy"
Skóra ze zmarszczkami i cienka linia przed i po wstrzyknięciu; terapia anty-aging, biorewitalizacja, mezoterapia – Uffoow/shutterstock.com

Co się dzieje? Mamy wywoływany widoczny efekt metaboliczny. Coś się dzieje w tej skórze w zależności oczywiście od tego jaki to jest preparat. Możemy działać i na przebarwienia, na nawilżenie skóry podając nieusieciowany kwas hialuronowy. To jest ta różnica między klasyczną mezoterapią, a np. jeśli kwas hialuronowy podaje się jako wypełniacz. Nie mówimy tutaj o wypełniaczach, tylko o zabiegach regeneracji, nawilżenia skóry.

Możemy podać produkty, które będą działać przeciwzmarszczkowo, po prostu prewencyjnie, przeciwstarzeniowo. Jeżeli skóra jest bardziej wymagająca, występują na niej oznaki starzenia, mamy efekt opadającej skóry, to poszłabym już w stronę stymulatorów tkankowych, które ostatnio przechodzą złoty czas. Uważam, że jest to doskonały zabieg.

Stymulator tkankowy co ma za zadanie zrobić? Przede wszystkim ma stymulować skórę do produkcji kolagenu, elastyny, również czasem do produkcji kwasu hialuronowego – w zależności jaki to jest produkt. Dzięki tej produkcji jesteśmy w stanie odbudować może nie tyle te zniszczenia, które już zaszły w naszej skórze, ale odbudować proces tworzenia się nowego kolagenu, czy elastyny.

Przyspieszyć tę produkcję nowych włókien białkowych. Wiadomo, że mezoterapia igłowa to też jest dosyć duża część kwestii stymulatorów tkankowych. Tak naprawdę to jest bardzo duży odłam mezoterapii igłowej. Stymulatory tkankowe to są produkty, które zawierają masę albo wysokie bardzo stężenie składników aktywnych. I działają jak bardzo, bardzo mocny booster również podawany w formie mezoterapii. Tutaj dla osób, które nie wiedzą często bądź zaczynają swoją ścieżkę kariery powiedzmy czym się różni zabieg mezoterapii igłowej od stymulatorów tkankowych; są to podobne zabiegi, aczkolwiek powiedzmy w specyficznych protokołach, jeśli mogę to tak ująć.

– Dokładnie. Różnica jest też taka, że te stymulatory tkankowe to taka bardziej niż mezoterapia. To nie jest tylko nawilżenie, to nie jest tylko jednokierunkowe działanie, tylko to już jest medycyna regeneracyjna. Tu już działamy bardziej stymulująco, mamy do czynienia z takimi składnikami aktywnymi jak polinukleotydy, aminokwasy.

Stymulatory tkankowe są również przydatne jeśli chodzi o pielęgnację skóry głowy. Wspomnę tu dla ciekawych – stosuje się je także w trychologii w celu odbudowy, przyśpieszenia wzrostu włosów. Tak że mamy szereg możliwości.

alt="zabiegi na skórę głowy"
Tertyshnyk Oksana-/hutterstock.com

Czyli mamy mezoterapię igłową, stymulatory tkankowe, idąc dalej, mamy mezoterapię mikroigłową, czyli dermapen, nanofrax, tj. urządzenia, które mają za zadanie frakcjonować skórę. Tutaj też doprowadzamy do tego, żeby w naszym organizmie wytworzył się taki kontrolowany stan zapalny, który będzie odpowiedzialny za przebudowę skóry.

Możemy mezoterapię mikroigłową użyć w celu usunięcia przebarwień, zredukowania drobnych zmarszczek, poprawy napięcia całej skóry twarzy. I też w zależności jaki preparat jest użyty do danego zabiegu wprowadzamy odpowiednio dobrany produkt, ampułkę dobraną przez specjalistę. Moim zdaniem duży sens ma też łączenie tych terapii zabiegowych między sobą, również można je połączyć z zabiegami laserowymi.

Chociażby właśnie z laserem, który ma podobny mechanizm działania. Też ma zastymulować skórę do produkcji kolagenu, elastyny, a także do takiego peelingowania wierzchnich warstw skóry. Jak najbardziej więc też możemy iść w stronę laserów.

I oczywiście te metody możemy łączyć bądź przeplatać między zabiegami. Np. klasyczne peelingi chemiczne bądź takie bardziej zaawansowane peelingi na bazie kwasu trójchlorooctowego (TCA). Czyli zabiegi typu BioRePeel, PQAge, które dodatkowo będą skórę złuszczać i też wspomagać proces regeneracji. Będziemy mieć wtedy też efekt napięcia skóry, poprawy nawilżenia skóry. Możemy więc bardzo szybko osiągnąć widoczne efekty właśnie korzystając z terapii łączonych.

Czyli jeśli możemy powiedzieć krótko o takiej rewizji składników pod kątem samych produktów; bo myślę, że to też będzie bardzo przydatne dla osób, które nas czytają. Czy mogłybyśmy to podzielić na produkty, które będą miały dobre działanie antyoksydacyjne, ale również regenerujące?

– Myślę, że to będzie kwas hialuronowy z kwasem bursztynowym, czyli produkty np. Xela Rederm. Marka Venome posiada również produkt Amber Hydro, który zawiera kwas hialuronowy z kwasem bursztynowym; aminokwasy, które są zawarte w produkcie Sunekos. To jest jeden ze stymulatorów tkankowych, które super odbudowuje nam stelaż skóry, czyli przyspiesza produkcję nowych włókien białkowych.

Jeśli chodzi o przebarwienia, na pewno kwas traneksamowy, ale też wszelkie formy witaminy C jak glukozyd askorbylu czy kwas askorbinowy. Peelingi chemiczne – mówimy o BiorePeel’u czy PQAge’u , czyli dwa produkty, które oparte są o kwas trójchlorooctowy, kwas kojowy i kwas migdałowy. Również świetny pod kątem redukcji przebarwień i płytkich zmarszczek.

Myśląc o wzroście nawilżenia z zastosowaniem peelingów, na pewno też peelingi oparte o kwas mlekowy, bo on również świetnie będzie nawilżać. Czyli np. Venome Lactic Hydration, który dodatkowo ma w składzie aminokwasy. Mając na względzie działanie bardziej długofalowe, długoetapowe, to retinol.

Ale o retinolu będziemy szerzej rozmawiać w kolejnej rozmowie. Jak jeszcze możemy ewentualnie zadziałać? Powiedzmy sobie coś może o skórze głowy, bo o tym Pani wspominała. Jakimi ewentualnie produktami możemy leczyć to, co zepsuliśmy latem?

– Jeśli chodzi o skórę głowy, to muszę zaznaczyć, że nie zabieramy się za żadne zabiegi – zwłaszcza zabiegi iniekcyjne – bez wcześniejszej analizy skóry głowy pod kątem trychologicznym. Czyli bez badania kamerą. Istnieje bardzo duże ryzyko powikłań po takich zabiegach. I tu jest znacznie większe ryzyko w porównaniu do skóry twarzy. Jeżeli bowiem skóra po lecie i w ogóle po jakimś dłuższym czasie, która nie była oczyszczana peelingami, nie był tam robiony żaden zabieg, na tej skórze głowy może nam się wytworzyć warstwa zalegających zanieczyszczeń.

W momencie, kiedy byśmy próbowali wbić igłę w tę skórę głowy, czy wbić igiełki urządzenia od mezoterapii mikroigłowej, to my te zanieczyszczenia wprowadzamy sobie w skórę. Może to prowadzić do wytworzenia się stanów zapalnych, więc jest to bardzo niebezpieczna sytuacja. Dlatego od razu mówię! Odradzam takich działań i nie rzucamy się na tego typu zabiegi bez wcześniejszej konsultacji, co naprawdę nam doskwiera.

Ze skórą głowy musimy w taki sposób podziałać też pielęgnacją domową, która powinna stanowić podstawę. Peelingi trychologiczne, również różnego rodzaju wcierki, które mają za zadanie zregenerować lub złagodzić tę skórę, ochronić nasz mikrobiom skóry i barierę hydrolipidową. Bo tak samo jak mamy na skórze twarzy, to taką samą barierę mamy na skórze głowy. O czym często zapominamy używając zbyt agresywnych produktów.

Problem jest taki, że nie mamy filtrów UV do skóry głowy…

– Myślę, że ciężko jest stworzyć taki produkt, który byłby wygodny w użyciu. Dlatego my skórę głowy musimy chronić przez cały okres wakacyjny. Czyli nosimy czapki, kapelusze, chusty, żeby nie spalić sobie przedziałka, ponieważ spalona skóra głowy to jest okropny ból, świąd. Można to oczywiście łagodzić preparatami typu specjalistyczne maski łagodzące. Natomiast ważna jest prewencja, czyli lepiej zapobiegać.

alt="zabiegi na skórę głowy"
Rido/shutterstock.com

Nie zapominamy również nawet gdy jesteśmy na wakacjach o peelingach i o prawidłowym myciu skóry głowy. Ponieważ często pacjenci stwierdzają, że jak jadą na wakacje to sobie „przeciągną” ten proces niemycia skóry głowy. Czyli nagle jakby włosy miały się mniej przetłuszczać.

Nie wiem skąd się wziął taki mit, ale oczywiście rozumiem, że w Polsce poziom wiedzy trychologicznej jest bardzo niski. Dlatego chcę to zmienić i jak najbardziej edukować ludzi w tym kierunku. Nie robimy takich rzeczy! Jeżeli nie będziemy myć skóry głowy przez tydzień, to warstwa brudu, keratynizacji martwego naskórka, do tego chociażby sól ze słonej wody z morza, to wszystko nam oklei skórę głowy. Włosy mogą nam zacząć wypadać, może się rozpocząć proces swędzenia, tak że nie polecam absolutnie takiego podejścia.

Pielęgnacje utrzymujemy taką samą przez cały rok. Jeżeli ktoś ma oczywiście większe problemy, to pielęgnacja ta powinna zostać dobrana przez trychologa.

No i świetnie. To w takim razie ja trzymam kciuki za dalszy rozwój trychologiczny.

Ostatnia część rozmowy – TUTAJ

Facebook Instagram