Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Wpływ diety na wygląd skóry (cz. II)

, ten tekst przeczytasz w: 9 minuty

Co znajdziesz w artykule?

Nawodnienie, lipoliza, analiza składu ciała, trądzik, włosy, paznokcie
W studiu Aesthetic Business kontynuujemy rozmowę z dr n. med. dietetyczką Martą Lewandowicz. Rozmawiałyśmy o wpływie diety na zdrową skórę.

rozmawiała Zofia Owczarek, oprac. Barbara Kwiecińska-Kielczyk

Część I artykułu – kliknij TUTAJ

Okej, Pani Marto! Czyli pamiętamy o białku, pamiętamy o węglowodanach – nie powinniśmy ich w 100% odstawiać – pamiętamy o tłuszczach, produktach fermentowanych… I o najważniejszym składniku, o którym zapomnieć nie możemy, czyli woda. Jak to jest z wodą? Ile powinniśmy jej wypijać? I czy wpływa naprawdę również na wygląd tej naszej już finalnie pięknej skóry?
alt="wpływ diety na zdrową skórę"

– Oczywiście, że wpływa, bez wątpienia. Składamy się w dużej części z wody. Ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że mnóstwo osób zapomina o wodzie i nie czuje też pragnienia. W ogóle nie czuje pragnienia na jakikolwiek płyn, bo woda jest jedną z opcji, którą mamy w ciągu dnia.

Ale doświadczenie pokazuje również, że osoby, które chcą zwiększyć spożycie płynów mogą się tego nauczyć. Spożywając więcej płynów tak naprawdę mamy większe pragnienie, więc jest to do wytrenowania.

Ja też nie namawiam do tego, żeby z dnia na dzień nagle spróbować wypić całą butelkę wody. Natomiast dochodzić do tego metodą małych kroków. Nie od razu się to uda, że wypijemy półtora litra, gdy piliśmy dzień wcześniej 200 ml. Natomiast pijąc regularnie przyzwyczajamy swój organizm do wody, bo generalnie niestety jesteśmy odwodnieni.

I czy to musi być woda? Najlepiej żeby to była woda lub herbata niesłodzona. Unikajmy pod każdym względem soków, bo jest to źródło pustych kalorii. Jeśli jest to sok wyciśnięty przez nas samych, rozcieńczony z wodą i jest to raz na jakiś czas – umówmy się – to nie najgorsze źródło płynów, źródło nawodnienia.

Natomiast, jeżeli wypijemy napój, czy nektar, to te płyny są niekoniecznie dla nas dobre. I jak już chcemy dostarczyć cukry proste, to lepiej zjeść coś dobrego. Jakieś dobre ciacho, niż wypijać to w postaci płynów.

Jestem za!

– Myślę, że to jest lepsze. Natomiast też warto powiedzieć ile w ogóle musimy wypijać płynów w ciągu dnia. Kobiety powinny zgodnie z zaleceniami Instytutu Żywności i Żywienia przyjmować łącznie 2000 ml, czyli 2 l wszystkich płynów – razem z tymi również pochodzącymi z żywności. Bo jeśli w ciągu dnia zjemy jakąś zupę, owoce, czy warzywa, które dostarczają nam również płyny, to bilans szklanek do wypicia jest mniejszy.

Mężczyźni mają troszkę więcej – 2,5 l. Natomiast oczywiście zawsze też jest to kwestia poniekąd indywidualna.

Musimy chyba też pamiętać o odpowiednim rozłożeniu tej ilości. Bo znam przypadki, że mamy wodę, dużą butelkę, ktoś siada i mówi: „dzisiaj muszę wypić 1,5 l”. I to jest na hip, hip, hura, na 20 minut pracy. Musimy pamiętać, że ilość rozłożonej i podanej wody dla organizmu powinna być rozmieszczona w czasie, prawda?
alt="wpływ diety na zdrową skórę"
Pixel-Shot/shutterstock.com

– Powinna być rozmieszczona. Sama znam takie osoby, które pytam na przykład o to: „No to co wczoraj pani zjadła i wypiła w ciągu dnia?” Słyszę różne rzeczy… i na wieczór: „Siadam w fotelu i wypijam ten litr wody, bo zapomniałam, a trzeba, prawda?”

Faktycznie lepiej tak niż wcale, ale to nie jest najlepsza opcja. Lepiej jeżeli zaczniemy w ogóle dzień od szklanki wody.

To nie musi być woda z cytryną. To może być woda po prostu przegotowana, czy mineralna, jaką kto toleruję, jaką kto lubi. I faktycznie w ciągu dnia, to też jest ważne dla utrzymania kondycji naszej skóry, żeby ona nie była odwodniona, żeby nie była przesuszona.

Możemy sobie to wyobrazić, że gdy wypijemy litr płynów, to skóra jak już zdążyła troszkę przesuszyć się w ciągu dnia, to ten litr nie odbuduje strat, które nastąpiły już wcześniej. Myślę więc o takim zasilaniu ciągłym, jeśli można powiedzieć. Mamy mnóstwo aplikacji, mamy mnóstwo przypominajek różnego typu. Ja czasem zalecam pacjentom żeby na butelce wody napisali markerem godziny, do których muszą wypić konkretny poziom. I gdy zbliża się kolejna godzina to widzę, że trzeba uzupełnić płyny.

A co z przypadkiem, jeśli kobiety zgłaszają się do nas często z zapuchniętymi oczami? Czyli takie „worki wodne pod oczami”. Czy może mieć wpływ na to właśnie brak wody w codziennej diecie? Czy ta woda faktycznie odkłada nam się w organizmie ze względu na to, że musi on mieć później z czego czerpać? Czyli tworzy ten tak zwany zapas?

– To tak troszkę działa. Możemy sobie to zobrazować, że niestety obrzęki generalnie z jednej strony wynikają z przewodnienia, ale częściej niestety z odwodnienia. I jak najbardziej też jest to ważne.

Jeżeli nasza skóra coś manifestuje, możemy skorzystać z różnych metod zewnętrznych żeby się tego pozbywać. Oczywiście to też nigdy nie jest zero-jedynkowe. Jeżeli mamy tendencję do tworzenia się obrzęków, myślę, że warto w ogóle zbadać przyczynę. Ale czasem taka prosta przyczyna, jak to, że nie pijemy może być najistotniejsza.

A co w przypadku osób, które niestety nie są w stanie zrozumieć, nie są w stanie dostosować swojej diety, a chciałyby skorzystać z zabiegów estetycznych pod kątem chociażby lipolizy? Zatem ich dieta jest jaka jest, niestety, ale do tego dochodzi lipoliza. Czyli usuwanie miejscowe złogów tłuszczowych. Jakie by było jedno albo dwa zdania, które mogłyby przekonać, że ta jednak zdrowa dieta, zbilansowana plus ten zabieg to dopiero jest klucz do sukcesu?

– Te metody zewnętrzne są jak najbardziej potrzebne i korzystne. Natomiast musimy mieć na uwadze to, że tkanka tłuszczowa nie jest tylko czymś, co niekoniecznie ładnie wygląda, co nas nie zadowala, co nam przeszkadza w życiu. Jest generalnie „producentem”, nazwijmy to tak, bardzo wielu czynników prozapalnych.

To, że my ją usuniemy, a faktycznie od środka nie zaopiekujemy się tym stanem zapalnym, to otyłość, czy tkanka tłuszczowa będzie powodowała zwiększone ryzyko chorób metabolicznych. Czyli cukrzycy, nadciśnienia, czyli właśnie stanu zapalnego, który przyczynia się chociażby do reakcji skórnych. Do wszelkich zapaleń, do chorób autoimmunologicznych, tak że jest to tak naprawdę połowa sukcesu dopiero.

Jeżeli od środka nie zadbamy, to niezależnie jakikolwiek byśmy krem kupili, jakąkolwiek metodę, jakikolwiek zabieg byśmy wykonali, to jest dopiero połowa sukcesu. Tak naprawdę, gdy od środka się nie zaopiekujemy, gdy nie pojmiemy, że żywienie jest ważne, że nie jest tak, że to co nie boli, to nie istnieje. Tak jest długi czas z chorobami o podłożu dietozależnym. Póki faktycznie nadciśnienie „nie boli”, czy odkładający się cholesterol w naszych naczyniach krwionośnych, to my o nim zapominamy na co dzień.

Gdy mamy złamaną nogę, to ewidentnie nie możemy się poruszać i musimy dostosować nasze życie. Natomiast, gdy mamy faktycznie stan zapalny w organizmie, którego często nie badamy, bo nie wykonujemy regularnie badań tak często, jak jest to zalecane, to tak myślę, że w dobie pandemii jest to teraz jeszcze trudniejsze i cięższe do osiągnięcia. Często mamy takie podejście, że przecież to nic nie zaszkodzi, prawda?

Jest jeszcze coś takiego jak analiza składu ciała. Czy warto w to wierzyć, czy jednak jest to bardzo potrzebne narzędzie chociażby w pracy dietetyka?

– Analiza składu ciała pozwala dowiedzieć się z czego się składamy od środka. Bo wynik na wadze jest po prostu jakąś cyfrą. On może być dla nas zadowalający lub mniej, natomiast nie jest to coś, nad czym powinniśmy się bardzo mocno skupiać. Bardzo często jest tak, że osoby które teoretycznie ważą tyle, ile chciałyby ważyć, podobają się sobie, noszą rozmiar akceptowalny dla siebie, czują się dobrze ze swoim ciałem i przez dłuższy czas nie zajmują się swoim zdrowiem.

alt="wpływ diety na zdrową skórę"
700duron12345-stockadobe.com

Bywa tak, że ich skład ciała nie jest dobry. Jest to duże zaskoczenie, dlatego że mało kto sobie zdaje sprawę, że w tych nawet niewielkich wartościach w kilogramach ten skład może być niewłaściwy. Może być nadmiar tkanki tłuszczowej, niedobór tkanki mięśniowej. I to jest duży problem. Ponieważ taka szczupła osoba, jeżeli nie ma zaburzeń związanych z dietą i ze zdrowiem, ona nie przyjdzie do dietetyka, do gabinetu.

Zalecam analizę składu ciała opartą o metodę bioimpedancji. To jest taka najpowszechniej stosowana metoda. Najlepiej jak analizator, którym operuje dietetyk jest wieloelektrodowy, 8-elektrodowy myślę, że już jest bardzo dobrym.

Nie mamy niestety możliwości wykonywania badań, które są zalecane jako złoty standard do oceny masy mięśniowej. Czyli badanie analogiczne, które wykorzystujemy przy gęstości kości. Zwłaszcza, że możemy je stosować, czy wykonywać u pacjentów raz na pół roku.

Bioimpedancja jest więc taką metodą goniącą densytometrię. I myślę, że każdy dietetyk ma takie urządzenie i każdy człowiek powinien sobie raz w roku chociażby taką analizę wykonać, nawet jeśli nie chce korzystać z usług dietetyka. Warto wiedzieć z czego się składamy. Generalnie jest tak, że osoba z nadwagą, czy otyłością najczęściej korzysta z różnych lekarzy, z różnych badań, czy to przesiewowych, bo jest w grupie ryzyka… No bo niestety otyłość, to jest szereg powikłań, które występują i myślę, że te osoby są w pewnym stopniu zaopiekowane.

A czy dla osób o budowie szczupłej taka analiza też jest zalecana?

– Z kolei osoby o typie budowy raczej szczupłej, często nie wykonują badań i też nie wykonują takiej analizy składu ciała. Natomiast jest to taki typ budowy, który coraz częściej się pojawia – taki szczupły-otyły. Bo tutaj niestety tych mięśni jest relatywnie niewiele, też to nie jest przesłanka. No bo dlaczego ćwiczymy?

Często od pacjenta słyszę żeby móc więcej jeść. Ćwiczymy, bo chcemy często czuć się lepiej, czuć się zdrowiej. Ale też często dlatego, że chcemy zredukować swoją masę ciała albo zbudować, przearanżować ją od wewnątrz. Natomiast osoby szczupłe – to widzę często po grupie młodych osób zwłaszcza – takie osoby, jeśli nie lubią sportu, to go nie zaczną uprawia. Bo wydaje im się, że jest wszystko okej.

Natomiast musimy wiedzieć, że to z jaką masą mięśniową wejdziemy w 30. rok życia, to często ta masa po 30. roku życia się zmniejsza, nie wzrasta sama z siebie. Ta szczytowa masa mięśniowa oscyluje około 30. roku życia. Warto więc myślę wykonywać takie badania, bo ten typ jest równie niebezpieczny jak otyłość, czy nadwaga.

Myślę, że jednym z takich bardzo przykrych dolegliwości dla pacjentów, z którymi się spotykamy w gabinetach jest trądzik. Trądzik bardzo mocno widać i jest na pewno dużym problemem dla pacjenta. Jakie są trzy elementy, jeśli chodzi o dietę, które ten trądzik mogą zaostrzyć?

– Generalnie jest tak, że trądzik jest bardzo wieloczynnikowy i dieta jest oczywiście jednym z wielu czynników ryzyka. Faktycznie coraz więcej sama dostrzegam pacjentów, którzy zwracają uwagę, którzy zaczynają czytać. Natomiast często jest tak, że mówią mi na wizycie, że przeczytali już wszystko, ale nic nie wiedzą.

Jeśli chodzi o takie trzy kluczowe: na pewno jest to cukier prosty, czyli po prostu wszelkie słodycze, żywność wysoko przetworzona. Uznaje się, że faktycznie osoby, których dieta cechuje się wysokim indeksem glikemicznym, czyli właśnie najczęściej żywnością przetworzoną z dużą ilością cukru prostego, one mają o wiele silniejsze objawy trądziku, jest on zaostrzony. Natomiast niski indeks i niski ładunek glikemiczny powoduje wyciszenie tego stanu, także to jest po pierwsze.

alt="wpływ diety na zdrową skórę"
Madeleine Steinbach/shutterstock.com

Po drugie, zwróciłabym uwagę na mleko, bo jest to taki kontrowersyjny produkt. Ale faktycznie istnieje związek między trądzikiem a mlekiem. Natomiast częściej reakcja jest przy niskotłuszczowych produktach, dlatego że mają one więcej białka. Osoby, które przyjmują dużo suplementów, czy dużo białka serwatkowego nie łączą często tego ze wzmożonymi objawami skórnymi. Natomiast właśnie o to chodzi, że bardziej tłuste produkty mają poza białkiem więcej tłuszczu, więc ta reakcja jest mniejsza.

Natomiast samo mleko w tym momencie myślę, że warto odstawić i zobaczyć czy to coś poprawi. Bez wątpienia jeszcze kwas omega-3. To też jest cynk, witamina A… ta lista jest dłuższa w produkty, które powinniśmy spożywać lub ograniczyć.

Natomiast biały cukier, generalnie żywność przetworzona, mleko, czekolada – tutaj może nie samo kakao, a właśnie czekolada słodka jest bardziej zagrażająca. Nie przez kakao – jak nam się często wydaje – ale przez cukier prosty. Badania pokazują, że osoby które zjadają gorzką czekoladę mają mniejszą objawy trądzikowe niż ci, którzy zjadają czekoladę białą, bo właśnie ona ma więcej cukrów.

A kwestia wypadających włosów? Co jeść, żeby przestały wypadać? Jakie są złote elementy diety, które wspomogą nam zahamowanie tego procesu?

– Ja bym powiedziała, że na pewno nie suplementy diety od razu. Bo półki sklepowe uginają się pod wszelakimi suplementami diety włosy-skóra-paznokcie. Oczywiście można wspomagać się suplementami, ale zawsze w odpowiedzi na wynik – jak mamy oznaczone to, czego nam brakuje. Czyli poziom witamin, bądź składników mineralnych z krwi, czy kwasów omega-3, bo to też możemy zbadać.

Wówczas jeżeli nasza dieta nie pokrywa zapotrzebowania na te składniki, dobieramy sobie jakieś suplement lub lek. Jeżeli jest odpowiednik w formie leku, to zawsze lepiej wybrać lek. Natomiast, jeśli chodzi o produkty typu suplement, to myślę, że bez wątpienia cynk i selen są takimi pierwszymi, najistotniejszymi. Jest to też żelazo, miedź, jest to też siarka.

alt="wpływ diety na zdrową skórę"
Parilov/shutterstock.com

Jest mnóstwo produktów spożywczych na rynku, które bez wątpienia pokryją to zapotrzebowanie w o wiele wyższym stopniu niż preparaty lekowe, czy suplementy diety. Bo niestety one często są nieprzebadane. Łykamy te tabletki, oczekujemy efektu, a niestety ten efekt nie jest często zadowalający.

Tak że jeżeli faktycznie paznokcie się łamią, czy w ogóle struktura paznokcia jest niewłaściwa, to myślę, że warto udać się do lekarza, czy do kosmetologa, który oceni na podstawie jakości paznokci, jesteśmy w stanie też zdiagnozować niedobory.

Jeżeli mamy problem z włosami, jeżeli są one przesuszone, jeżeli wypadają, jeżeli nie jest to okresowe, czyli nie mija po krótkim czasie, to wówczas zawsze warto zrobić badania i też szukać. Bo niekoniecznie jest ona związana z dietą, niekiedy z niedoczynnością tarczycy. Zatem znowu mamy do czynienia z naczyniami połączonymi, jeżeli nasza skóra, nasze ciało manifestuje jakiś problem.

Czyli trzymamy się tego, że traktujemy pacjentów i siebie samych w wymiarze holistycznym. I to gwarantuje nam podejrzewam największy sukces?

– Myślę, że tak. Chodzi też o takie zdrowe podejście do diety, żeby niekoniecznie mieć poczucie winy, gdy zjemy coś złego. Jeżeli nasza dieta generalnie jest dobra, jeżeli nasz sposób żywienia jest poprawny i jednego razu nam się zdarzy, że popełnimy jakieś grzech, to jak już zjemy coś, co nie koniecznie jest zdrowe, to lepiej jednak czerpać z tego przyjemność niż wywoływać poczucie winy.

Takie podejście racjonalne to jest po pierwsze: dieta 20 x 80 albo inaczej 80 x 20. Czyli 80 najpierw zapamiętajmy tych zdrowych i 20 tych (chociaż ja nie lubię dzielić żywności na zdrową i niezdrową) powiedzmy, mniej zdrowych, czy niezalecanych aż tak często produktów.

Facebook Instagram