Dermatic.pl Aesthetic Business

portal informacyjno-branżowy ISSN 2719-7980

Genialny kwas bursztynowy

Venome Filler 1200x300
, ten tekst przeczytasz w: 6 minuty

Co znajdziesz w artykule?

Z dr Robertem Chmielewskim – chirurgiem, specjalistą medycyny estetycznej – kontynuujemy rozmowę o działaniu kwasu bursztynowego w kombinacjach z innymi stymulatorami tkankowymi w rewitalizacji i leczeniu organizmu.

Barbara Kwiecińska-Kielczyk, współpraca Zofia Owczarek

We wcześniejszej części rozmowy o metodach przeciwdziałania nieuchronnemu starzeniu się powiedział Pan o nowych, rewelacyjnych odkryciach dotyczących kwasu bursztynowego. Na czym polega specyfika jego działania?

– Przypomnę to, co powiedziałem poprzednio, że kwas bursztynowy jest najsilniejszym znanym obecnie antyoksydantem. Natomiast połączenie kwasu hialuronowego i kwasu bursztynowego – co również wówczas poruszyliśmy – jest w medycynie estetycznej moim zdaniem najbardziej unikatowym połączeniem. Dlaczego? Sam kwas hialuronowy, długołańcuchowy też ma działanie antyoksydacyjne, rehydratacyjne, czyli nawilżenie, bo wiąże bardzo duże ilości wody. Poza tym uzupełnia jego braki w macierzy międzykomórkowej. Czyli działa biorewitalizacyjnie i biostymulacyjnie.

Kwas bursztynowy jest najsilniejszym znanym obecnie antyoksydantem. Natomiast połączenie kwasu hialuronowego i kwasu bursztynowego jest w medycynie estetycznej – moim zdaniem – najbardziej unikatowym połączeniem.

Kwas bursztynowy to jest substancja naturalnie występująca w komórkach w tzw. cyklu Krebsa. Cykl Krebsa to jest oddychanie komórki – komórka sama wytwarza sobie tlen do oddychania, komórka wytwarza sobie energię do życia. Szczególnie w warunkach choroby, niedotlenienia, czy stanu zapalnego – wtedy komórka próbuje wytworzyć więcej kwasu bursztynowego, żeby się ratować przed umarciem. I te właściwości kwasu bursztynowego zostały wykorzystane w preparacie Hyaluala.

alt=""
fot. Nat Kontraktewicz

Oprócz tego okazało się, że kwas bursztynowy jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów naturalnych, wymiataczy wolnych rodników. Obniża też stres oksydacyjny w tkankach. Ma bardzo silne działanie przeciwzapalne. Jak wspomniałem, działa też bardzo silnie regeneracyjnie na fibroblasty. Kiedy my połączymy te bardzo silne substancje ze sobą, wówczas wychodzi nam nie 2+2=4, lecz 2+2=10. Akurat to połączenie powoduje niezwykłe wzmocnienie siły regeneracyjnej w sposób naturalny. I to bardzo szybko, bo to połączenie stymuluje regenerację naczyń. Czyli przywrócenie mikrokrążenia w tkankach, szczególnie w tkance starzejącej się.

Jeżeli mamy tkankę zbliznowaciałą, albo z jakiegoś powodu tkanka jest niedotleniona, czyli mamy cukrzycę lub inne choroby, w których mikrokrążenie jest uszkodzone, to połączenie tych dwóch kwasów przywraca nam mikrokrążenie, dotlenia komórki i zapobiega procesowi degradacji.

Działa też przeciwzapalnie w trądzikach, szczególnie w leczeniu trądzika różowatego. I to wszystko odbywa się drogą fizjologicznego stymulowania kolagenu, czyli przeciwzapalnego procesu regeneracji tkankowej.

Te dwa połączone kwasy można także wykorzystywać do przeciwdziałania obumieraniu mikronaczyń w przypadku cukrzycy?

– Tak, jak najbardziej. Przywracaniu mikrokrążenia w cukrzycy. Miejscowo, szczególnie w stopie cukrzycowej, w ranach troficznych… to daje genialne efekty! Mało tego! Idąc dalej w medycynę regeneracyjno-rekonstrukcyjną, to udowodniono również rewelacyjne efekty przy połączeniu kwasu hialuronowego i bursztynowego z osoczem bogatopłytkowym (PRP). Wtedy potęguje się działanie regeneracyjne płytek, dlatego że kwas bursztynowy wzmacnia działanie grow faktorów. To czynniki wzrostu komórkowego, które zostały wyrzucone przez osocze i przez płytki krwi po wstrzyknięciu do tkanki. I to działanie regeneracyjne jest dużo silniejsze, z dużo mniejszym ryzykiem powikłań. Bo kwas bursztynowy zapobiega również powikłaniom pozapalnym po jakiejkolwiek naszej ingerencji.

Czy połączenie kwasu bursztynowego z innymi czynnikami odbudowującymi strukturę naszego organizmu – kwasem hialuronowym, PRP, czy hydroksyapatytem wapnia – jest wskazane w każdym przypadku?

– Tak jest, w każdym przypadku. Kwas bursztynowy możemy mieszać ze wszystkimi innymi substancjami używanymi w medycynie regeneracyjnej. On jest na tyle uniwersalny – badania kliniczne, które dokonały się w ostatnim roku odkrywają szerokie zastosowanie tego kwasu. Przy laserach, żeby nie mieć powikłań, zbliznowaceń po nich, po peelingach chemicznych, żeby zapobiec powstawaniu blizn, w leczeniu blizn, ran, żeby przyspieszyć i wymusić prawidłowy proces gojenia.

Na tyle szerokie może być zastosowanie, również gdy pracujemy z komórkami macierzystymi. Bardzo powszechne jest już w medycynie estetycznej i regeneracyjnej dodanie kwasu bursztynowego do komórek macierzystych. Szczególnie do bardzo popularnego ostatnio SVF (stromal vascular fraction). Jest to warstwa stromalna tkanki tłuszczowej wyselekcjonowana zawierająca komórki macierzyste, grow faktory (czynniki wzrostu komórkowego). Pobieramy trochę tkanki tłuszczowej, separujemy odpowiednio i wstrzykujemy jako regenerację. To jest o wiele silniejsza regeneracja od osocza bogatopłytkowego.

Kwas bursztynowy możemy mieszać ze wszystkimi innymi substancjami używanymi w medycynie regeneracyjnej. On jest na tyle uniwersalny – badania kliniczne, które dokonały się w ostatnim roku odkrywają szerokie zastosowanie tego kwasu.

Kolejny poziom medycyny regeneracyjnej – dużo silniejszy. Dodanie kwasu bursztynowego do koncentratu z komórkami macierzystymi daje nam kilkukrotnie spotęgowany efekt działania komórek macierzystych. Zwiększa ich przeżywalność i stwarza im dużo lepsze warunki do pracy regeneracyjnej. Toruje bowiem drogę, dotlenia tkankę, żeby komórki macierzyste mogły rzeczywiście ją zregenerować. Bo gdy mamy tkankę w bardzo złym stanie – niedotlenioną, wysuszoną, niedokrwioną – i będziemy ją stymulować, ale ona nie ma siły. I odpowiedź nie będzie tak ekspresyjna. Natomiast gdy dodamy kwas hialuronowy i kwas bursztynowy, wtedy sztucznie stwarzamy dużo lepsze warunki do regeneracji.

Możemy zatem powiedzieć, iż w świetle najnowszych badań kwas bursztynowy wraz z innymi stymulatorami staje się takim panaceum na wszystko?

– Szczerze mówiąc nie przypadkowo naukowcy pracujący nad odkryciem receptorów kwasu bursztynowego we wszystkich tkankach dostali za to odkrycie nagrodę Nobla.

Nie jest to oczywiście panaceum na absolutnie wszystko, ale w medycynie regeneracyjnej i przeciwstarzeniowej to jest rzecz genialna! Myślę, że odkryje się jeszcze wiele właściwości kwasu bursztynowego rzeczywiście leczniczych. Ja sam stosuję go w leczeniu blizn, leczeniu trudno gojących się ran, leczeniu rozstępów. Samodzielnie, albo w kombinacji z PRP, z SVF, czyli komórkami macierzystymi lub z innymi stymulatorami tkankowymi jak hydroksyapatyt wapnia, lasery, czy RF.

Rozważmy wobec tego: kwas bursztynowy i kwas hialuronowy, kontra pozostałe stymulatory wzrostu. Co jest najbardziej efektywne: hydroksyapatyt wapnia, czysty kwas hialuronowy, kwas hialuronowy + kwas bursztynowy?

Stymulatory tkankowe mają za zadanie wywołać pewien stan zapalny, żeby zmusić organizm do nowotworzenia kolagenu – tak to kiedyś odkryto. Tylko po latach się okazało, że nadmierna stymulacja tego typu, prozapalna, czyli zbyt częste wywoływanie tych kontrolowanych stanów zapalnych doprowadza do przewlekłego stanu zapalnego. A przewlekły stan zapalny przyspiesza proces starzenia. Powstała terminologia inflammaging (inflammatio to jest stan zapalny, aging – starzenie się). Zatem – nadmierna stymulacja przyspiesza proces starzenia. Co za dużo, to niezdrowo – stare powiedzenie.

alt="kwas bursztynowy"
olindana – stock.adobe.com

I tutaj znów kwas bursztynowy z kwasem hialuronowym przychodzą nam z pomocą. Przerywają bowiem ten przewlekły stan zapalny i nie pozwalają fibroblastom wytwarzać kolagenu pozapalnego – tego zbliznowaciałego. Przekierowują natomiast na drogę fizjologicznej neokolagenogenezy, fizjologicznego odtwarzania tkanki, blokując te wszystkie stany zapalne. Jeżeli więc do stymulacji dodamy kwas bursztynowy, wtedy będziemy mieli ładny efekt… i nie będziemy przyspieszać procesu starzenia.

Z hydroksyapatytem jest to samo. Jeśli będziemy stymulować tylko samym hyfroksyapatytem skórę, która jest już zmęczona, wywołamy miejscowe zbliznowacenie. Niestety – jeśli ktoś wstrzyknie większy depozyt, to może nawet doprowadzić do wytworzenia tzw. ziarniniaka, blizny zbitej głęboko. Kiedy łączymy hydroksyapatyt z kwasem bursztynowym znowu wymuszamy fibroblasty do wytworzenia fizjologicznego kolagenu. Czyli zapobiegamy powstawaniu efektów niepożądanych lub powikłaniom poststymulacyjnym.

Kwas bursztynowy z kwasem hialuronowym przychodzą nam z pomocą. Przerywają bowiem przewlekły stan zapalny i nie pozwalają fibroblastom wytwarzać kolagenu pozapalnego – tego zbliznowaciałego.

A czy są jakieś przeciwwskazania do stosowania tej substancji – według obecnej wiedzy?

– Tak naprawdę nie. Generalne przeciwwskazania to ciężkie choroby psychiczne (niezrównoważonych psychicznie pacjentów nie będziemy ostrzykiwać). Rozpoznane choroby autoimmunologiczne w ostrym stadium (wtedy taki pacjent i tak do nas nie przyjdzie), choroby nowotworowe w ostrych stanach. Po przeleczeniu nie ma problemu, ale w ostrym stanie trzeba się skoncentrować na leczeniu choroby, a nie na odmładzaniu się. I z głównych przeciwwskazań to są wszystkie.

I jakich efektów możemy się ostatecznie spodziewać po zastosowaniu tych mieszanek specyfików, o których Pan doktor mówił?

– Naturalnego cofnięcia się w czasie jeśli chodzi o kondycję skóry i kondycję tkanek. Naturalna poprawa jakości – skóra nabiera nam zdrowego wyglądu. Zszarzała, zmatowiała, wysuszona skóra zaczyna nam znowu błyszczeć, zaczyna znowu żyć. Widać, że ona znów jest zdrowa, bo poprawia się mikrokrążenie, zmniejszają się przebarwienia

Bo nie powiedziałem o jednej bardzo ważnej rzeczy, o stosowaniu kwasu bursztynowego w leczeniu przebarwień. Nie wybielanie, a leczenie przebarwień, dlatego że kwas bursztynowy blokuje produkowanie tyrozynazy, czyli enzymu stymulującego przebarwienia i ich utrwalenie. Kwas bursztynowy odwraca to działanie. Przebarwienia, które już mamy – takie stare, ziemistoszarego odcienia – kwas bursztynowy przywraca im brązowy, fizjologiczny wygląd. Dodatkowo zaczyna je rozświetlać, bo uspokaja komórki barwnikowe i powoduje, że znów zaczynają one pracować prawidłowo.

To jest też profilaktyka dla ludzi lubiących słońce – hamować fotostarzenie i również zapobiegać przebarwieniom.

W procesach odmładzania istotne są nie tylko same używane do tego specyfiki, ale i techniki ich podawania. Pan ma swoje autorskie rozwiązania.

– Początkowo koncentrowano się jedynie na technikach mezoterapii, czyli na leczeniu skóry. Natomiast ja od 10 lat wypracowałem swoje własne patenty, swoje własne techniki, które również zostały przyjęte przez Hyaluala. To głębokie podawania przy pomocy mikrokaniuli. Ponieważ jak powiedzieliśmy wcześniej twarz to nie jest tylko skóra, a pod skórą nie ma nic, tylko twarz to jest cały zbiór wielowarstwowy tkanek. I żeby naturalnie pracować z twarzą, naturalnie ją odmładzać, wszystkie preparaty, stymulatory musimy podawać pod skórę. Żeby odmładzać, regenerować, rekonstruować wszystkie warstwy, na wszystkich poziomach.

I ta moja technika smart network jest rzeczywiście do tego stworzona, żeby z kilku tylko wejść, specjalnych miejsc nakłuć mikrokaniulą, długą tępo zakończoną, nie uszkadzającą naczyń wachlarzowo równomiernie rozprowadzać koktajl leczniczy. Tak możemy go nazwać, czyli mieszanki kwasu bursztynowego z hialuronowym, PRP, czy SVF) podawanej po to, aby zadziałać regeneracyjnie, odmładzająco na całość. Co zapewne ucieszy pacjentów, metoda iniekcji smart network w zasadzie nie pozostawia śladów zabiegowych. Przez to pacjent wraca do domu bez śladów po wkłuciach, jak to się dzieje przy tradycyjnej metodzie mezoterapii (licznych pojedynczych nakłuć). Jest to bardzo ważne dla pacjentów, to czego każda kobieta oczekuje.

Moja technika smart network jest do tego stworzona, żeby z kilku tylko wejść, specjalnych miejsc nakłuć mikrokaniulą, długą, tępo zakończoną, nie uszkadzającą naczyń wachlarzowo równomiernie rozprowadzać koktajl leczniczy.

Bo twarz to jest całość, a nie odrębnie poszczególne części: oddzielnie oczy, oddzielnie usta, oddzielnie poszczególne zmarszczki. Ja nie lubię takiego podejścia, że ścigamy poszczególne zmarszczki i załatwiamy tylko jednostkowe problemy. Nie, trzeba podejść całościowo. Tylko wtedy będziemy mogli w sposób naturalny i ładny odmłodzić skórę, żeby pacjent zachował własną twarz – tylko w trochę lepszym wydaniu.

Facebook Instagram